Noworodek odebrany Polce w Niemczech

Niemiecki Jugendamt odebrał trzydniowe niemowlę, urodzone przez Polkę w jednym z niemieckich szpitali. – W tym przypadku chodzi wyłącznie o dobro noworodka, a nie o narodowość czy obywatelstwo – podkreślają niemieccy urzędnicy. Rodzice dziecka przekonują, że nie było powodów do odebrania im córki.

– Jugendamt jest zobowiązany do oceny ryzyka zagrożenia w przypadku, gdy dostrzeże niebezpieczeństwo dla dobra dziecka, i do podjęcia kroków w celu jego ochrony bądź w celu udzielenia mu pomocy – tłumaczy rzecznik urzędu powiatowego Esslingen, Peter Keck.

Do interwencji Jugendamtu doszło na początku sierpnia.

Keck zauważył, że Jugendamt stara się o utrzymanie kontaktu między rodzicami a odebranym dzieckiem. Pragnące zachować anonimowość źródło poinformowało PAP, że biologiczna matka dziewczynki zobaczyła ją dopiero w czwartek, po ponad dwóch tygodniach. Mąż Polki żalił się wcześniej, że kobieta od dwóch tygodni nie widziała córki.

Jak informują media, decyzję o odebraniu dziecka podjęto, ponieważ w mieszkaniu małżeństwa był nieporządek, a kobieta nie zgłosiła się na jedną z konsultacji lekarskich. Urzędnicy nie podają oficjalnych informacji o powodach zabrania noworodka.

Jugendamt - kontrowersyjny urząd

Keck wyjaśnił, że w związku ze sprzeciwem rodziców wobec decyzji Jugendamtu o dalszych losach noworodka rozstrzygnie sąd rodzinny. Rozprawa wyznaczona jest na 24 sierpnia.

W Ministerstwie Sprawiedliwości na polecenie szefa resortu Zbigniewa Ziobry wszczęto postępowanie w całej sprawie; będzie je nadzorować wiceminister Michał Wójcik - informował rzecznik MS Sebastian Kaleta. Według niego w piątek Wójcik zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości Niemiec o podanie podstawy prawnej odebrania obywatelce polskiej dziecka po porodzie.

Jugendamt to niemiecki urząd mający dbać o dobro dzieci i młodzieży. W ubiegłym roku Jugendamty podjęły decyzję o odebraniu rodzicom ponad 40 tys. dzieci, najczęściej ze względu na problemy wychowawcze. Większość interwencji dotyczyła rodzin niemieckich. Oprócz tego urzędy opiekowały się blisko 40 tys. dzieci i nastolatków, którzy przyjechali do Niemiec jako uchodźcy bez rodziców bądź opiekunów.

Radio ZET/PAP/MW