Podejrzany samochód z butlami gazowymi w Paryżu

W pobliżu katedry Notre Dame w Paryżu znaleziono w sobotę samochód osobowy z kilkoma butlami gazowymi. Jego właściciel trafił do aresztu. Mężczyzna figurował na liście podejrzewanych o radykalizm religijny, był obserwowany przez służby. O sprawie informuje francuska policja.

Peugeot 607 nie miał tablic rejestracyjnych. W środku było siedem butli gazowych. Jedna była pusta i znajdowała się na przednim siedzeniu pasażera, a pozostałe były w bagażniku.
Samochód miał włączone światła awaryjne, co być może miało przyciągnąć czyjąś uwagę - powiedzieli w środę dwaj przedstawiciele policji. "Myślimy, że on mógł próbować przeprowadzić test" - dodał jeden z nich. O podejrzanym samochodzie służby bezpieczeństwa zostały poinformowane przez pracownika pobliskiego baru.
W aucie nie było detonatora. Samochód był zaparkowany na Quai de Montebello nad Sekwaną, tuż przy katedrze Notre Dame. W peugeocie znaleziono dokumenty po arabsku.
Według "Le Figaro" w związku z tą tajemniczą sprawą w środę rano w areszcie siedziało  kilka osób. Z kolei agencja AP donosi, że chodzi o dwie osoby - właściciela samochodu i inną osobę. Szef MSW Francji Bernard Cazeneuve powiedział, że wciąż nie wiadomo, dlaczego samochód został porzucony.
"Le Figaro" pisze, że to niepokojące odkrycie jest poważnie traktowane przez francuskie służby w kontekście zagrożenia zamachami w kraju. W ciągu 1,5 roku w atakach terrorystycznych we Francji zginęło ponad 200 osób.

Radio ZET/PAP/AKL

Więcej: