Seria zamachów w Turcji

13 zabitych i ponad 290 rannych – to krwawy bilans trzech zamachów, do których doszło w środę i czwartek w Turcji. Władze oskarżają bojowników Partii Pracujących Kurdystanu o zorganizowanie ataków.

Pierwszy atak miał miejsce w środę późnym wieczorem, gdy w położonej na wschodzie kraju prowincji Wan, niedaleko irańskiej granicy, przed komisariatem policji eksplodował samochód pułapka. W zamachu zginęły trzy osoby - dwóch cywilów i funkcjonariusz, a co najmniej 73 osoby zostały ranne.

Kilka godzin później, w czwartek rano, samochód pułapka eksplodował przed policyjnym budynkiem w mieście Elazig w prowincji o tej samej nazwie. Zginęło co najmniej pięć osób. Rannych zostało 217 osób, w tym 85 policjantów, a kilkanaście osób jest w stanie ciężkim.

Trzeci atak nastąpił w czwartek ok. godz. 13 (godz. 12 w Polsce) w okręgu Hizan w prowincji Bitlis na południowym wschodzie Turcji, gdzie trzech żołnierzy tureckich zginęło, a sześciu odniosło obrażenia w eksplozji przydrożnej bomby - poinformowały siły bezpieczeństwa.
Ponadto jedna osoba, opłacany przez rząd przedstawiciel wiejskiej milicji w Bitlis, zginęła w starciach z kurdyjskimi rebeliantami - podała turecka agencja prasowa Anatolia.

Po załamaniu się rozejmu z rebeliantami z PKK w lipcu 2015 roku w zamachach i walkach na południowym wschodnie Turcji zginęło około 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników kurdyjskich; według opozycji śmierć poniosło też od 500 do 1000 cywilów.

PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji. Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztował życie ponad 40 tys. osób, głównie rebeliantów. Unia Europejska i Stany Zjednoczone uznały PKK za organizację terrorystyczną.

Radio ZET/PAP/MS

Więcej: