Wyłączył głośnik, z którego puszczano religijne kazania. Trafi do więzienia

Z mnichami lepiej nie zadzierać. Przekonał się o tym pewien holenderski turysta, który w czasie pobytu w Mjanmie (Birmie)  miał dosyć nadawanych przez głośnik modłów i kazań. Za wyłączenie urządzenia trafi do więzienia na trzy miesiące.

Klaas Haytema wyciągnął wtyczkę z głośnika, z którego późnym wieczorem puszczano buddyjskie kazania. Jak tłumaczył, przeszkadzało mu to w spaniu. Nie miał również świadomości, co jest nadawane przez głośnik.

Mimo to 30-latek został uznany za winnego „obrażania uczuć religijnych”. Został skazany na trzy miesiące w więzienia i ciężkie roboty.

Mężczyzna przeprosił za swoje zachowanie.

Mjanma ma bardzo restrykcyjne prawo chroniące uczucia religijne. Turyści często mają z tego powodu problemy. W lipcu pewien Hiszpan został deportowany, ponieważ mnisi poczuli się urażeni tatuażem Buddy, który mężczyzna miał na nodze. Z kolei prowadzący bar Nowozelandczyk został skazany na 10 miesięcy więzienia za wykorzystanie wizerunku Buddy na plakacie reklamującym imprezę w swoim lokalu.

Radio ZET/BBC/MW

Więcej: