Wzięli ślub pomimo śmiertelnej choroby. Zmarli w odstępie kilku dni

Poznali się przez internet i zakochali w sobie. Historia jakich wiele? Nie do końca. Katie i Dalton cierpieli na mukowiscydozę. Zmarli w tym tygodniu, w odstępie kilku dni.

Historię Daltona i Katie Pragerów ze Stanów Zjednoczonych opisuje BBC. Poznali się gdy mieli 18 lat. Napisali do siebie na Facebooku. Od razu poczuli do siebie sympatię. Problemem była mukowiscydoza, na którą oboje cierpieli.

To choroba genetyczna, powodująca odkładanie się w płucach i innych organach gęstego śluzu. Powoduje to poważne schorzenia układu oddechowego, w tym m.in. powracające zapalenia płuc i oskrzeli oraz przewlekłe zapalenie trzustki. Cierpiący na mukowiscydozę są także narażeni na infekcje. Leczyć można jedynie objawy, a większość chorych umiera w wieku maksymalnie kilkudziesięciu lat.

Mimo to Dalton i Katie zdecydowali się na ślub. Nie mogli jednak żyć razem – istniało poważne ryzyko, że zarażą się wzajemnie chorobotwórczymi drobnoustrojami.  Oboje otrzymali przeszczepy płuc, jednak nie przyjęły się.

Dalton przed śmiercią próbował spotkać się z żoną. „Próbował wiele razy. Niestety, jego ciało nie zgadzało się na to, co chciał zrobić – powiedziała jego matka gazecie „St Louis Post”.

Chłopak zmarł w sobotę w wieku 25 lat. W czwartek poinformowano o śmierci Katie.

– Powiedziałam Daltonowi, że wolę być bardzo szczęśliwa przez pięć lat i umrzeć młodziej niż być średnio szczęśliwa przez 20 lat – powiedziała Katie w jednym z wywiadów dla CNN.

Amerykańskie media porównują historię Katie i Daltona do bohaterów książki i filmu „Gwiazd naszych wina”, opowiadających o parze zakochanych w sobie nastolatków chorych na raka.

Radio ZET/BBC/MW

Więcej: