Pięć bomb w New Jersey. NOWE FAKTY

Przy stacji kolejowej w Elizabeth w stanie New Jersey znaleziono co najmniej pięć bomb. Ładunki umieszczone były w plecaku, w koszu na śmieci. Podczas rozbrajania jednego z ładunków, doszło do eksplozji. Nikt nie ucierpiał.

Jak poinformował burmistrz Elizabeth, Christian Bollwage, ładunki wybuchowe były w plecaku, który został włożony do pojemnika na śmieci w pobliżu stacji kolejowej.

- Plecak znaleźli dwaj przeszukujący śmietniki mężczyźni, którzy zauważyli wystające "kable i rurkę" i zawiadomili władze. Policja najpierw odgrodziła teren. Następnie na miejsce wysłano brygadę antyterrorystyczną, wyposażoną w specjalnego robota. W momencie próby rozbrojenia jednego z ładunków doszło do eksplozji - poinformował Bollwage. Zaznaczył, że "gdyby w tym samym czasie eksplodowały wszystkie ładunki, to byłoby bardzo dużo ofiar".

Burmistrz dodał, że nie jest jasne, czy Elizabeth było konkretnie celem ataku, czy plecak został wyrzucony, żeby zmylić śledczych; nie sprecyzował jednak, co ma na myśli. Elizabeth znajduje się ok. 10 km na południe od Newark.

Rzecznik Federalnego Biura Śledczego w Newark, Mike Whitaker, powiedział, że FBI zostało poinformowane o incydencie w Elizabeth.
W sobotę wieczorem czasu lokalnego doszło do eksplozji na nowojorskim Manhattanie, która spowodowała obrażenia u 29 osób. Jedną osobę uznano w sobotę za ciężko ranną, lecz do niedzielnego popołudnia wszyscy poszkodowani opuścili szpital.

Podczas akcji przeszukiwania miejsca eksplozji na Manhattanie, gdzie wybuchła bomba podłożona w śmietniku, a ściślej tzw. improwizowane urządzenie wybuchające (improvised explosive device - IED), policja natrafiła na szybkowar podłączony kablami do telefonu komórkowego. Domniemany drugi ładunek został znaleziony cztery przecznice od miejsca wcześniejszej eksplozji.

Radio ZET/PAP/MT

Więcej: