Ukraina nie odwołuje manewrów koło Krymu. Rosja grozi atakiem

Ukraińska armia nie zrezygnuje z planów ćwiczeń rakietowych w okolicach zaanektowanego przez Rosję Krymu bez względu na groźby formułowane w tej sprawie przez Moskwę – oświadczył przedstawiciel Ministerstwa Obrony w Kijowie Andrij Łysenko.

„Żadne groźby (...) nie mogą przeszkodzić w realizacji planów, które Siły Zbrojne Ukrainy i konstruktorzy sprzętu wojskowego zamierzają przeprowadzić na terytorium suwerennej Ukrainy” – powiedział Łysenko na konferencji prasowej.

Wcześniej ukraińskie media obiegły doniesienia o nocie rosyjskiego ministerstwa obrony, które ostrzegło attache wojskowego Ukrainy w Moskwie, że jeśli Kijów przeprowadzi koło Krymu zaplanowane na czwartek i piątek ćwiczenia rakietowe, Rosjanie zestrzelą ukraińskie pociski i zaatakują ich wyrzutnie.

Realizacji tego scenariusza nie wykluczył w środę wiceminister obrony Ukrainy Ołeksandr Dublan. „Obserwując ich działania w ostatnich latach, można oczekiwać wiele złego” – oświadczył. Przekazał jednocześnie, że do Kijowa nie dotarło jeszcze oryginalne pismo w tej sprawie z Moskwy. Powiedział, że być może nadejdzie ono jeszcze w środę do końca dnia.

Dublan podkreślił jednak, że Ukraina ma prawo do ćwiczeń wojskowych na własnym terytorium, a przewidziane na 1 i 2 grudnia manewry nie przeczą ustalonym w świecie normom. W podobnym tonie wypowiadał się przed kilkoma dniami sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow. Przypomniał on, że według prawa międzynarodowego przestrzeń powietrzna Rosji sięga jedynie do połowy Cieśniny Kerczeńskiej, która łączy Morze Azowskie z Morzem Czarnym.

Rosja zaanektowała należący do Ukrainy Krym w marcu 2014 roku w następstwie interwencji wojskowej oraz referendum niepodległościowego, którego wyników nie uznała ani Ukraina, ani Zachód. W wyniku zajęcia półwyspu część jego mieszkańców opuściła swoje domy i znalazła schronienie na tzw. Ukrainie kontynentalnej.

Niedługo po zajęciu Krymu na wschodzie Ukrainy rozpoczęła się wiosną 2014 roku wspierana przez Moskwę rebelia prorosyjskich separatystów w zagłębiu węglowym Donbas. Buntownicy ogłosili tam powstanie dwóch tzw. republik: Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Konflikt w tym regionie trwa do dziś. Pochłonął on dotychczas ponad 9,5 tysiąca ofiar. Polityczne próby zażegnania konfliktu nie przynoszą efektów.

Radio ZET/PAP/AKL

Więcej: