Zakasał rękawy i wziął się do pracy. Spotkała go za to surowa kara

Trzy tysiące euro grzywny ma zapłacić burmistrz miasteczka Gombito w Lombardii na północy Włoch. Za co? Bo sam w czynie społecznym przycinał rośliny i krzewy na skwerze i klombach. Ukarano go za brak odpowiedniego przygotowania do takich prac.

Widząc, że rośliny i krzewy są zaniedbane i wymagają przycięcia, a w magistracie brakuje personelu technicznego z powodu oszczędności, 45-letni Caravaggio postanowił zostać na chwilę ogrodnikiem i się nimi zająć. O jego dodatkowym zajęciu dowiedział się jednak miejscowy Inspektorat Pracy, który wymierzył mu karę za wykonanie tej czynności bez wymaganego przeszkolenia.

"

- Myślałem, że wykonanie pracy jako ochotnik na rzecz mojego miasteczka jest gestem obywatelskiej wielkoduszności - tłumaczy się burmistrz Massimo Caravaggio, który rządzi małą miejscowością koło Cremony. "

W obronie burmistrza-społecznika stanęło Krajowe Stowarzyszenie Włoskich Gmin, które napisało list do ministra do spraw regionów Enrico Costy. Działacze stowarzyszenia napisali, że są zaniepokojeni tym, co się wydarzyło i proszą o interwencję. W liście podkreślono, że każdy burmistrz, zwłaszcza małej miejscowości, jest przede wszystkim "obywatelskim ochotnikiem", a zatem taka postawa jest zrozumiała.

Listy z wyrazami uznania dla postawy burmistrza i zdumienia karą, jaka go spotkała, wystosowano też do władz regionu Lombardia. A włoska prasa rozpisuje się o kolejnym przejawie bezdusznej biurokracji.

Radio ZET/PAP/AK

Więcej: