Panika w kurorcie nad morzem. Myśleli, że to terroryści

Nic nie zapowiadało, że ten piękny, słoneczny weekend skończy się w ten sposób. Turyści przebywający w nadmorskim kurorcie Juan-les-Pins we Francji przeżyli prawdziwe chwile grozy. Wieczorem na głównej ulicy miasteczka słychać było głośny huk, który przypominał wybuch bomby. Przerażeni ludzie zaczęli uciekać i tratować się nawzajem. Podejrzewano nawet, że to atak terrorystyczny.

Ponad czterdzieści osób trafiło do szpitala z obrażeniami doznanymi na skutek wybuchu zbiorowej paniki. Wszyscy podejrzewali, że jest to kolejny atak terrorystyczny w tej części Francji (Nicea położona jest zaledwie 25 kilometrów na północ).

Dopiero po kilkunastu minutach okazało się, że dźwięk wybuchu wywołały petardy. Nieznany sprawa wyrzucił kilka odpalonych sztuk przez okno samochodu i uciekł. Terasz szuka go policja.

Na udostępnionym w sieci filmiku widać zbiorową panikę –  krzyczących i biegnących ludzi wokół, rannych leżących na ulicach, karetki pogotowia i samochody policyjne.

Radio ZET/SI