Zamknij

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET. "Kaczyński powinien zrobić samodonos do Trybunału Stanu"

Redakcja
10.10.2021 08:40
Andrzej Stankiewicz
fot. Radio ZET

To dalsza izolacja Polski na arenie międzynarodowej - tak Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy oceniła czwartkowe orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie prawa unijnego. W 7. Dniu Tygodnia w Radiu ZET politycy komentowali również sytuację na granicy polsko-białoruskiej.

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET rozpoczął się w niedzielę od dyskusji na temat czwartkowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębkiej w sprawie wyższości prawa krajowego nad unijnym. W ocenie  europosła PiS Ryszarda Czarneckiego najnowsza decyzji TK nie różniła się od poprzednich orzeczeń Trybunału w poprzednich kadencjach. - Unia nadal nie ustaliła jasnej definicji praworządności - bronił Czarnecki.

- Unia Europejska zaczęła się rozpychać poza zawartymi traktatami - argumentował Kamil Bortniczuk z Partii Republikańskich. Zapytany o to, co zmieniło się w ostatnich latach w relacjach z Brukselą, odpowiedział, że Unia weszła w obszar szeroko pojętej praworządności. Jego zdaniem nie umawiała się na to polska strona, wchodząc w struktury UE.

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET. Komentarze po wyroku TK

Marek Sawicki z PSL-u podkreślił, że czwartkowa decyzja TK to nie wyrok, a orzeczenie interpretacyjne. - To nic nie zmienia w relacjach Polski z Unią - komentował. Przypomniał, że premier Mateusz Morawiecki zgodził się na mechanizm "pieniądze za praworządność", a prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiadał zamknięcie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w tej sprawie - Morawiecki i Kaczyński powinni zrobić samodonos do Trybunału Stanu - wskazał.

Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) podkreśliła, że Polacy w referendum w 2003 r. opowiedzieli się za członkostwem w UE i nie można tego zmienić za pomocą ustawy, na co pozwala obecne prawo. W takich słowach oceniła orzeczenie TK: - Tak naprawdę bardzo potrzebny był spektakl, żeby pokazać narrację, że nasza Konstytucja nie jest najważniejsza i że trzeba to zbadać. Zapowiedziała, że pojawi się u boku Donalda Tuska na niedzielnej demonstracji na pl. Zamkowym w sprawie poparcia dalszego członkostwa Polski w UE.

W ocenie Joanny Scheuring-Wielgus (Lewica) decyzja TK ws. prawa unijnego to początek procesu wyprowadzania naszego kraju z UE. - To dalsza izolacja Polski na arenie międzynarodowej - wskazała. Jej zdaniem środki z unijnego Funduszu Odbudowy na Krajowy Plan Odbudowy (KPO) polski rząd nie otrzyma. - Ja tylko przypomnę, że te pieniądze miały wpłynąć w ramach pierwszej transzy w lipcu, kolejne transze miały wpływać do 2023 roku i jeśli te pieniądze nie wpłyną przez najbliższy rok, to będzie bardzo duże utrudnienie dla Prawa i Sprawiedliwości, które promowało się, że te pieniądze będą - komentowała.

Kamil Bortniczuk powiedział, że to Unia Europejska jest coraz bardziej niepraworządna. - Nie ma żadnego mechanizmu, który mógłby pozwalać na wstrzymywanie środków z Krajowego Planu Odbudowy. Te pieniądze muszą popłynąć do Polski. Unia Europejska nie ma prawa stawiać takich warunków - ocenił Bortniczuk. Dodał, że tam, gdzie trzeba będzie, obóz rządzący zrobi "krok wstecz". - Będziemy negocjować z UE - zapewnił. Jego zdaniem kwestia praworządności "nie może być warunkiem dotyczącym KPO".

Stan wyjątkowy na granicy. "Może się okazać, że w lasach jest dużo trupów"

Kolejnym tematem niedzielnego programu była sytuacja na granicy polsko-białoruskiej. Andrzej Stankiewicz zapytał Kamila Bortniczuka, jakie korzyści przyniosło wprowadzenie stanu wyjątkowego. - Alternatywnie, gdyby nie wprowadzić stanu wyjątkowego, sytuacja byłaby jeszcze gorsza. W związku z tym po wprowadzeniu stanu wyjątkowego jest lepiej - odpowiedział. Po chwili dodał: - Trzeba prowadzić politykę jak najbardziej radykalnej ochrony polskich granic przed nielegalną migracją. Nie ma granicy (tego radykalizmu - przyp. red.) ochrony polskich granic i granic UE.

Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica) podkreśliła, że dopóki polscy dziennikarze nie będą relacjonować sytuacji przy granicy i na obszarze stanu wyjątkowego, dopóty nie będzie wierzyć w słowa rządzących. - Propaganda, która od sześciu lat jest snuta przez telewizję rządową czy rządzących, jest dla nas niewiarygodna - komentowała. Jej zdaniem "'Łukaszenka cieszy się, że ma tak słabych sąsiadów jak rządzący z Prawa i Sprawiedliwości". - Zanim został wprowadzony stan wyjątkowy nikt tam nie zginął. (...) Boję się tylko jednego - że za jakiś czas się okaże, że w tych lasach i bagnach jest bardzo dużo trupów - komentowała.

Kidawa-Błońska podkreśliła, że jest rozczarowana działaniami rządu w sprawie migrantów. - Sytuacja jest poważna, dotyczy ona naszego bezpieczeństwa i tych, którzy z takich czy innych powodów chcą przekroczyć granicę. (...) Jedyne to, co widzimy to brak dziennikarzy, którzy powinni tam być w interesie nas wszystkich - dodała.

Marek Sawicki ocenił, że polska granica nie jest chroniona, czego dowodem są kolejne grupy migrantów przedostające się na teren Polski. - Prezes Kaczyński zapowiedział budowę zapory, nie powiedział dokładnie jakiej, oczywiście z cementu białoruskiego. Firma białostocka podała do mediów informację, że do ochrony granicy będzie używana sklejka białoruska - wyjaśniał.

Na pytanie Andrzeja Stankiewicza o wymierne skutki spotkania ministrów spraw zagranicznych Polski i Rosji, odpowiedział, że w jego ocenie ważniejsze było spotkanie szefa polskiej dyplomacji z tureckim odpowiednikiem na temat wymiany informacji wywiadowczych. - Bronimy przed wojną hybrydową ze strony pana Łukaszenki i de facto pana Putina, który stoi w cieniu tego wszystkiego i to nakręca. Bronimy granicy, która jest granicą unijną z poparciem Komisji Europejskiej - komentował.

Rekonstrukcja rządu. Politycy o zmianach w gabinecie Morawieckiego

Goście Andrzeja Stankiewicza również zapytał gości o zapowiadane zmiany w rządzie Mateusza Morawieckiego. Kamil Bortniczuk, który jest typowany na nowego ministra sportu, powiedział, że jego nominacja powinna się sfinalizować w przyszłym tygodniu.

Marek Sawicki podkreślił, że rekonstrukcja rządu go "nie interesuje", a wielu ministrów nic nie znaczy. Kidawa-Błońska wskazywała na dużą liczbę wiceministrów, którzy mają zapewnić Kaczyńskiemu większość koalicyjną w parlamencie. - Ministra od spraw zagranicznych Polacy nie znają, ministra finansów również - podkreśliła.

RadioZET.pl