Zamknij

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET. Politycy o karze za kopalnię Turów

Redakcja
25.09.2021 15:57
7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET, 26 września
fot. Radio ZET

- Ta decyzja w sensie prawnym nie istnieje - twierdził w 7. Dniu Tygodnia w Radiu ZET Karol Karski, europoseł PiS, komentując karę dla Polski za kopalnię Turów. Goście programu Andrzeja Stankiewicza komentowali również wizytę prezydenta w USA, wycofanie się samorządów z tzw. uchwał LGBT oraz konsekwencji urodzin znanego dziennikarza z udziałem polityków.

7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET w niedzielę rozpoczął się od dyskusji na temat wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA z okazji sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Zdaniem Bartosza Arłukowicza (KO) podkreślił, że Duda w Nowym Jorku spotkał się z między innymi z prezydentami Mongolii i Brazylii, a nie rozmawiał z przywódcami państw zachodnich. - To pokazuje, w jakim miejscu jest polska dyplomacja. Z resztą świata mamy wojnę - mówił Arłukowicz.

Karol Karski (PiS) wyjaśniał, że Duda przyjechał do Nowego Jorku, aby przede wszystkim wygłosić oświadczenie przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ. - Polska straciła pozycję na arenie międzynarodowej, Ci, co powinni z nami rozmawiać, z nami nie rozmawiają - komentowała Joanna Senyszyn (SLD). W ocenie Dariusza Klimczaka (PSL) ostatnia wizyta Dudy została zmarnowana, a spotkania prezydenta na wysokim szczeblu nic nie wnosiły. Robert Winnicki (Konfederacja) mówił w programie, że Polska powinna prowadzić wielowektorową politykę zagraniczną. - Z Rosją też trzeba rozmawiać - dodał, odnosząc się do spotkania szefów dyplomacji Polski i Rosji w Nowym Jorku.  

Kary dla Polski za kopalnię Turów

Goście Andrzeja Stankiewicza zostali zapytani o decyzję Trybunału Sprawiedliwości UE o nałożeniu na Polskę 500 tys. euro dziennie kary za niewstrzymanie wydobycia w kopalni węgla brunatnego Turów przy granicy polsko-czeskiej. Powodem było niedostosowanie się polskich władz do zabezpieczenia TSUE ws. sporu o Turów, które wydano w maju.

- Ta decyzja w sensie prawnym nie istnieje - twierdził Karol Karski. Jako argument podał, że wiceszefowa TSUE miała wydać "decyzję poza traktatową". Polityk PiS powtórzył, że rząd Mateusza Morawieckiego nie zamierza płacić wysokiej kary za spór energetyczny z Czechami. 

- Nie rozmawialiście z Czechami, a premier Morawiecki kłamał - powiedział Bartosz Arłukowicz. Nawiązał do deklaracji polskiego premiera z 25 maja, kiedy po spotkaniu ze swoim czeskim odpowiednikiem, oświadczył o rozwiązaniu sporu o kopalnię Turów. Kilka godzin później zaprzeczył temu szef czeskiego rządu Andriej Babisz.

- Pieniądze unijne nie budują bogactwa, ważniejszą wartością jest przedsiębiorczość Polaków - dodał Robert Winnicki. Zapowiedział, że w przyszłym tygodni Konfederacja zainicjuje w Sejmie nowy zespół, którego celem będzie obliczenie zysków i strat członkostwa Polski w UE. Dariusz Klimczak wskazał, że PiS stracił zainteresowanie sektorem energetyki w momencie, kiedy działacze partii rządzącej znaleźli się w zarządach spółek Skarbu Państwa.

Samorządy wycofują się z uchwał ws. LGBT

Politycy głównych partii odpowiadali również na pytania dotyczące uchylania tzw. uchwał anty-LGBT przez samorządy. Komisja Europejska zagroziła, że jeśli te akty prawne nie zostaną utrzymane, to mogą zostać wstrzymane dotacje dla polskich regionów.

- Nie ma żadnej ideologii LGBT, tak samo jak nie ma żadnej ideologii heteroseksualnej - podkreśliła Joanna Senyszyn. Jej zdaniem samorządy, które wycofały się z kontrowersyjnych uchwał, wykazały się rozsądkiem. - Dobrze, jak ktoś z głupoty się wycofuje - dodała.

Dariusz Klimczak potwierdził, że radni PSL-u w woj. lubelskim poparli tzw. uchwałę anty-LGBT, ale to był jedyny przypadek. Z kolei Karol Karski komentował: - Uchwały podkreślały wartość rodziny i nie godziły w interesy osób tworzących mniejszości seksualnych. Zdaniem polityka PiS każdy z samorządów przyjmował i teraz uchyla kontrowersyjne uchwały "na własną odpowiedzialność".

Bartosz Arłukowicz wskazał, że bazę UE tworzy ochrona wszelkich mniejszości. Z kolei Robert Winnicki argumentował, że poprzednie rządy zapewniały, że UE nie będzie wtrącać się do spraw światopoglądowych. - To są kłamstwa, które opowiadaliście - podsumował.

Zawieszenie Siemoniaka i Budki przez Tuska

Niedzielną dyskusję zamknął wątek na temat urodzin znanego dziennikarza, na których pojawili się politycy głównych partii. Impreza miała miejsce w czasie obrad Sejmu, kiedy sprawozdanie roczne przedstawiał prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś. Po publikacjach "Faktu" na ten temat, Borys Budka i Tomasz Siemoniak - posłowie PO - zostali zawieszeni w obowiązkach i oddali się do dyspozycji przewodniczącego partii Donalda Tuska.

Bartosz Arłukowicz nie bronił partyjnych kolegów, ale i nie kwestionował decyzji o ich zawieszeniu. - Oddali się do dyspozycji przewodniczącego. Czekamy kiedy do dyspozycji prokuratury odda się były minister zdrowia Łukasz Szumowski - tłumaczył, odnosząc się do sprawy kontrowersyjnego przetargu na respiratory na początku pandemii koronawirusa.

Karol Karski, który jest rzecznikiem dyscypliny w PiS, nie odpowiedział wprost na pytanie, czy posłowie partii rządzącej obecni na imprezie znanego dziennikarza poniosą jakieś konsekwencje. - To w PO mają czystki - dodał polityk PiS.

Joanna Senyszyn dziwiła się, dlaczego politycy różnych opcji wybrali się na taką imprezę w godzinach pracy. Z kolei Robert Winnicki komentował, że zdjęcia z urodzin znanego dziennikarza były symboliczne. - Piją wódkę od Magdalenki (miejsce negocjacji przy Okrągłym Stole - przyp. red.) i kłócą się na pokaz - wskazał poseł Konfederacji.

RadioZET.pl