Zamknij

Burza po słowach Kaczyńskiego o "IV Rzeszy". "Jestem zdumiona"

05.12.2021 12:19
Mirosława Stachowiak-Różecka
fot. Radio ZET

– W nazwie "Rzesza" nie ma nic złego. Rzesza oznacza wielkie federalne państwo. […] Niemcy dążą do ogromnej roli w sfederalizowanej Europie – powiedziała w programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET posłanka PiS Mirosława Stachowiak-Różecka. 

Jarosław Kaczyński podczas środowego posiedzenia klubu parlamentarnego PiS w Sejmie miał, według jednego z posłów, powiedzieć, że "Niemcy chcą budować IV Rzeszę". O domniemane słowa prezesa PiS Andrzej Stankiewicz zapytał gości programu 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET

Posłanka PiS: W nazwie "Rzesza" nie ma nic złego

Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS oceniła, że w nazwie "Rzesza" nie ma nic złego. – Jestem zdumiona oburzeniem, że określamy dążenia Niemców do federalizacji Europy mianem "IV Rzeszy". [...] Najprościej się cofnąć do III Rzeszy, ale wcześniej była, przypomnę, i II i I Rzesza. Wszystkie miały cel wspólny: federalne, silne, wielkie, niemieckie, dominujące w Europie państwo – powiedziała. – Niemcy dążą do ogromnej roli w sfederalizowanej Europie – dodała. 

Cezary Tomczyk z Koalicji Obywatelskiej ocenił, że słowa Kaczyńskiego mają zohydzić Polakom Zachód. – Żeby kojarzył się np. ze zbrodniami hitlerowskimi – wyjaśnił. – W interesie Polski w tej sytuacji geopolitycznej jest pogłębienie integracji europejskiej, stworzenie wspólnej armii europejskiej, pogłębienie wspólnej polityki gospodarczej – stwierdził Adrian Zandberg z Lewicy. 

Marine Le Pen w Warszawie

W sobotę w Warszawie odbyło się spotkanie liderów europejskich partii konserwatywnych i prawicowych, z udziałem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, Mateusza Morawieckiego, a także szefów kilkunastu konserwatywnych partii europejskich, w tym m.in. Marine Le Pen. W piątek wieczorem premier polskiego rządu zjadł kolację z szefową francuskiego Zjednoczenia Narodowego. 

– Wszystkie nasze działania, mówię o działaniach rządu, to są działania w kierunku Wschodu – ocenił poseł KO Cezary Tomczyk. Prof. Zybertowicz pytany przez Andrzeja Stankiewicza o prorosyjskie sympatie Le Pen zaznaczył, że należy wziąć pod uwagę dwie formy proputinizmu.

– Pani Le Pen, która wzięła kilka milionów kredytu i pani Merkel, dzięki której Rosja zarabia miliardy na sprzedaży gazu – odparł Zybertowicz i dodał, że liczni byli politycy niemieccy, austriaccy, francuscy i fińscy pracują dla firm powiązanych z rosyjskim Gazpromem. – Jarosław Kaczyński nie był i nie jest zakładnikiem pani Le Pen, a Donald Tusk jest zakładnikiem elit niemieckich – powiedział doradca prezydenta Andrzeja Dudy. 

– Moim zdaniem Jarosław Kaczyński ma dramatycznie fałszywe przekonanie, że przeciwko Rosji, przeciwko Chinom, mogą stanąć wyłącznie takie państwa, które będą skonstruowane tak jak Rosja i Chiny – oceniła Joanna Mucha z Polski 2050. 

RadioZET.pl

C