Zamknij

"Gdy Putin wzrośnie w siłę, to ruszy dalej. Ruszy na Polskę"

19.06.2022 12:35
Władimir Putin
fot. TASS Host Photo Agency/Associated Press/East News

Zachodni politycy muszą wiedzieć, że w momencie, kiedy Putin wzrośnie w siłę, to ruszy dalej. Ruszy na Polskę – powiedziała w programie 7. Dzień Tygodnia w Radiu ZET Barbara Nowacka z Koalicji Obywatelskiej, komentując niedawną wizytę przywódców Francji, Niemiec i Włoch w Kijowie.

– Widzimy, że bardziej zachowawcza Europa Zachodnia, której jest dużo dalej do Ukrainy i bardzo stanowcza Europa Środkowo-Wschodnia, która doskonale wie, że będziemy następni w kolejce. Jeżeli oni myślą, mówię tu o przywódcach Niemiec, Francji, Włoch, ale też Hiszpanii i Portugalii, że tak łatwo się da zapobiec kryzysowi żywnościowemu, który już widzimy… to się wydarzy. Kryzys energetyczny przyjdzie, inflacja trafi cały Zachód – tłumaczyła posłanka opozycji.

Nowacka w Radiu ZET: Kiedy Putin wzrośnie w siłę, to ruszy dalej. Ruszy na Polskę

– Nie zachowują się pragmatycznie (przywódcy Francji, Niemiec, Włoch – przyp. red.). Jeżeli coś się odroczy o rok czy dwa, to nie znaczy, że to nie nastąpi. I nie można patrzeć wyłącznie z perspektywy swojego interesu na najbliższy rok. Muszą wiedzieć, że w momencie, kiedy Putin wzrośnie w siłę, a wzrośnie, jeśli nie będzie w tej chwili pokonany, to ruszy dalej. Ruszy na Polskę, ruszy w kierunku krajów bałtyckich. Litwa, Łotwa i Estonia są pierwsze zagrożone. I to też będzie miało bardzo duże skutki, w tym skutki polityczne. […] Mnie denerwuje ta krótkowzroczność – powiedziała Barbara Nowacka.

Jej zdaniem w takich momentach rolą głowy naszego państwa jest pilnowanie interesów Polski i wschodniej Europy. – Andrzej Duda powinien być wszędzie i za każdym razem, nawet w takim spotkaniu, gdzie z jednej strony będą namawiać Zełenskiego do poddania się, i twardo wspierać go i mówić ''absolutnie nie!'', mówić to tym przywódcom – dodała.

Temat wizyty zachodnich polityków w Kijowie skomentował także Andrzej Rozenek z Polskiej Partii Socjalistycznej. – Sama wizyta ma posmak słodko-gorzki, bo z jednej strony dobrze, że ci liderzy największych państw unijnych pojechali tam i dosyć prostymi słowami poparli Zełenskiego i Ukrainę w ich walce przeciwko najeźdźcy rosyjskiemu, ale z drugiej strony trzeba pamiętać, że te państwa udzielają skromnej pomocy Ukrainie, jak na swoje możliwości. Trzeba pamiętać, że do tej pory te państwa wręcz blokowały cześć inicjatyw, które miały pomóc Ukrainie – powiedział.

– To jest wojna zero-jedynkowa, czarno-biała, wiadomo, kto na kogo napadł, kto się broni, a tymczasem mieliśmy przez pewien czas w polityce niemieckiej niuansowanie tego konfliktu. Mieliśmy Macrona, który dzwonił do Putina nie wiem po co. […] Oni tam pojechali jako listonosze, którzy przynoszą list z dobrym komunikatem dla narodu ukraińskiego, ale jednak to nie oni powinni ten list przynieść. Ten list powinien przynieść nasz przedstawiciel, na przykład prezydent Andrzej Duda, bo to Polska najwięcej zrobiła wspierając Ukrainę. I tu właśnie jest ten gorzki smak – stwierdził Rozenek.

– Uważa pan, że zostaliśmy pominięci? – dopytywał Andrzej Stankiewicz. – Nie, ja po prostu uważam, że nasza dyplomacja od dawna nie działa. My nie mamy już dyplomacji, nie mamy ministra spraw zagranicznych, nie mamy resortu dyplomacji, to wszystko kuleje – odpowiedział poseł Lewicy.

RadioZET.pl/PAP

C