Zamknij

Nie żyją afgańskie dzieci. "Na propagandę są miliardy, a nie ma kilku złotych na posiłek"

05.09.2021 10:41

Śmierć dwóch afgańskich chłopców z jednego z podwarszawskich ośrodków, którzy zatruli się zebranymi w lesie grzybami, była m.in. tematem rozmowy w "7. Dniu Tygodnia w Radiu ZET". Goście Andrzeja Stankiewicza zgodzili się co do tego, że wydarzyła się tragedia. Niektórzy apelowali, by nie wykorzystywać tej sytuacji w sposób polityczny, część zwracała też uwagę na - ich zdaniem skandalicznie niskie - stawki żywieniowe w takich placówkach. 

Chłopcy, którzy wraz z rodziną zostali ewakuowani do Polski ze stolicy  Afganistanu - Kabulu, w ośrodku dla cudzoziemców w Podkowie Leśnej-Dębaku przebywali od 23 sierpnia. 24 sierpnia rodzina spożyła grzyby, które miała zebrać na terenie ośrodka.

26 sierpnia do szpitala z ostrą niewydolnością wątroby po  zatruciu muchomorem sromotnikowym trafiło dwoje dzieci, a dzień później kolejne. Najstarsza, 17-letnia dziewczynka w dobrym stanie opuściła szpital we wtorek. 5- i 6 nie udało się uratować. Starszy z chłopców przeszedł przeszczep wątroby, ale miał objawy śmierci mózg, jego zgon stwierdzono w czwartek. Wcześniej zmarł jego brat, którego z powodu nieodwracalnych uszkodzeń w układzie nerwowym nie zakwalifikowano do operacji. 

Halicki: na propagandę są miliardy, a nie ma paru złotych na posiłek

Temat ten pojawił się podczas dyskusji w pierwszym po wakacyjnej przerwie odcinku  "7. Dnia Tygodnia w Radiu ZET". Szczególne emocje wzbudził wątek wyżywienia w ośrodku, gdzie według oficjalnych danych, potwierdzonych przez placówkę, dzienny koszt posiłku na osobę wynosi 9 zł. Oburzył się tym zwłaszcza Andrzej Halicki z PO, który stwierdził, że "przy tej inflacji to skandal".

- Nie można w ten sposób traktować ludzi, którzy są na naszej łasce - powiedział, przypominając, że osoby przebywające w tym ośrodku otrzymywały trzy posiłki dziennie, ale ostatni w formie prowiantu. Z kolei prowadzący audycję Andrzej Stankiewicz zacytował słowa ojca chłopców, który przekazał mediom, że ugotowali zupę z zebranych grzybów, "bo byli głodni". - To jest ojciec tych dzieci, muszę traktować to, co mówi na ten temat bardzo poważnie - dodał dziennikarz. 

Reprezentujący PSL Marek Sawicki zaapelował, aby "nie robić z tej kwestii polityki". Jego zdaniem, nie umniejszając tej tragedii, Afgańczycy powinni być ostrożniejsi i nie przyrządzać posiłków z grzybów zebranych na terenie nieznanym, które mogą być trujące. - Poza tym, nawet gdyby ta stawka wynosiła 18 czy 36 złotych, to jaka by była gwarancja, że oni by sobie tej zupy nie ugotowali? - pytał polityk "ludowców", na co odpowiedział mu Halicki. 

Błagam o rozsądek. Na wszystko są pieniądze. Na propagandę są miliardy, a tu nie można dodać po parę złotych na stawkę żywieniową, która została sprzed 10 lat

Andrzej Halicki, PO

- Takie tragedie się zdarzają [...] Nie róbmy polityki. Polski rząd na pewno wyciągnie z tego jakieś wnioski. Po ludzku bardzo współczuję tym ludziom - mówiła Bogna Janke z Kancelarii Prezydenta RP. - Te osoby należy otoczyć pomocą psychiczną, ale także edukacyjną - przyznała zaś Anna Kornecka z Porozumienia, dodając, że "jako matka jest ogromnie poruszona tą sytuacją". 

- Zgadzam się, że to ogromna tragedia, oczywiste jest, że wyciągniemy wnioski - zaznaczył Radosław Fogiel z PiS, dodają, że "nie demonizowałby tych stawek". - Jak powiemy o 9 zł dziennie, to wydaje się mało, ale to nie jest tak, że pan dostaje 9 zł i musi się za to wyżywić. To przelicznik globalny kosztu wytworzenia żywności dla większej liczby osób i wtedy to się rozkłada. Proszę, by nie używać niejasności, graniczącej z manipulacją - przekonywał. 

- Sam byłem studentem, pan też. Studenci nie wydają dużo na jedzenie, ale 9 zł... - zwrócił uwagę Stankiewicz. Do rozmowy wtrąciła się także Kornecka, podkreślając, że "jakość tego jedzenie jest rzeczywiście skandaliczna", przypominając też, że ogółem posiłki serwowane w placówkach publicznych, np. szpitalach, stają się już często "obiektem żartów czy memów". 

Nie żyją chłopcy z Afganistanu, którzy zatruli się grzybami

Urząd do Spraw Cudzoziemców zapewnia, że Afgańczycy pierwszego dnia po przybyciu do Polski otrzymali dwudaniowy obiad oraz suchy prowiant, a na co dzień mają w ośrodkach zapewnione trzy pełne posiłki dziennie i stały dostęp do ciepłych napojów. W związku z zatruciem w Dębaku pracownicy wszystkich ośrodków dla cudzoziemców uczulają Afgańczyków, aby nie spożywali produktów niewiadomego pochodzenia.

W środę w związku z zatruciem w Dębaku zostało wszczęte dochodzenie policyjne w sprawie o czyn z art. 160 par. 1 kodeksu karnego, czyli narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Postępowanie nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Grodzisku Mazowieckim.

RadioZET.pl/PAP/7DT