Zamknij

3 procent inflacji na koniec 2023 roku? Glapiński podał warunki na konferencji

08.09.2022 16:53

- Jeśli rząd utrzyma działanie tarczy antyinflacyjnej, a Urząd Regulacji Energetyki nie podwyższy taryf za prąd i gaz dla użytkowników indywidualnych lub wprowadzone zostaną mechanizmy dopłat do producentów, to pod koniec 2023 roku inflacja powinna spaść do 3 procent – poinformował prezes NPB Adam Glapiński. Dodał, że nie ma informacji, czy takie działania są możliwe i planowane.

Adam Glapiński
fot. PAP/Rafał Guz

Inflacja zagalopowała się do 16,1 procent, co skłoniło Radę Polityki Pieniężnej do kolejnego podwyższenia stóp procentowych. Ze scenariuszy przedstawionych przez członków RPP wynika, że na początku przyszłego roku wskaźnik inflacji może nawet przekroczyć 20 procent. Tak kształtowałoby się tempo wzrostu cen, gdyby doszło do wysokiego wzrostu taryf za gaz i prąd elektryczny, a tarcza antyinflacyjna przestała działać. Rząd może przesuwać „górkę inflacyjną”, decydując do kiedy obowiązywać będą obniżone stawki podatków i akcyzy.

Prezes NBP stwierdził, że w idealnym scenariuszu możliwy jest powrót do inflacji wynoszącej 3 procent, a więc mieszczącym się w stawianym przed bankiem centralny celu, już w 2023 roku. Glapiński zastrzegł, że musiałyby zostać spełnione dwa warunki, ale czy jest to możliwe do osiągnięcia, wie tylko rząd. - Szacujemy, że wkład cen energii do inflacji w sierpniu wyniósł około 5,9 punktów procentowych, cen żywności 4,6 pkt procentowego. Mamy ponad 10-10,5 procent wkładu do inflacji z tytułu żywności i energii - powiedział Glapiński na konferencji prasowej poświęconej ocenie bieżącej sytuacji ekonomicznej w Polsce.

Konferencja Adama Glapińskiego. „Tak jak mówiłem na molo w Sopocie, jesteśmy na płaskowyżu”

- Inflacja obecnie nadal rośnie, choć znacznie wolniej niż dotychczas. Sytuacja w gospodarce jest nadal bardzo korzystna, ale widzimy coraz więcej sygnałów wyraźnego spowolnienia aktywności gospodarczej- przyznał prezes NBP. Podkreślił przy tym, że nieadekwatne jet używanie w stosunku do sytuacji w Polsce słowa „kryzys”, a „hamowanie aktywności gospodarczej jest dobrą informacją”.

- Chcielibyśmy, aby nastąpiło pewne wyhamowanie aktywności gospodarczej, czy nawet znaczące wyhamowanie aktywności gospodarczej, po to, żeby mieć niższą inflację. (…) Potrzebna nam jest niższa aktywność gospodarcza, ale bez bezrobocia, bez bankructwa firm, i z nadal rosnącym PKB i rosnącym narodowym bogactwem oraz wynagrodzeniami – wytłumaczył Glapiński. Dodał, że Polsce nie grozi recesja, a do spowolnienia tempa wzrostu doszło z powodu ustania gromadzenia zapasów magazynowych.

Prezes NBP stwierdził, że „w najbliższych miesiącach inflacja pozostanie wysoka, choć powinna się nieco obniżać”. Wytłumaczył także, że „okres wakacji był prawdopodobnie punktem zwrotnym, najwyższym punktem inflacji, od którego potem inflacja powinna maleć, wykluczając niespodziewane czynniki”.

- Głównie ze względu na spadek rocznej dynamiki cen energii. To jest ten czynnik - niezależny od nas, od Narodowego Banku Polskiego, niezależny od rządu, niezależny od naszej gospodarki. Spadek powinien nastąpić rocznej dynamiki cen energii, w związku z tym spadek stopniowej inflacji. Ale, jeśli chodzi o samą inflację, (...) okres wakacyjny, to jest prawdopodobnie punkt zwrotny w naszej inflacji, ten najwyższy punkt inflacyjny (...) od którego potem inflacja będzie stopniowo maleć - powiedział Glapiński.

- Sam początek przyszłego roku, oczywiście silnie zależy od decyzji, co do tarczy antyinflacyjnej rządowej, czy będzie, czy nie będzie, czy będzie niezmieniona czy zmieniona. A także od zmian cen regulowanych od stycznia. A więc przede wszystkim cen energii elektrycznej i gazu dla gospodarstw domowych - powiedział szef NBP. Wskazał, że to Urząd Regulacji Energetyki (URE) zajmie się tymi ostatnimi kwestiami.

Glapiński przyznał, że nie ma pojęcia, jakie decyzje podejmie rząd w kwestii tarczy antyinflacyjnej i co zrobi URE. „Od tego, czy będzie tarcza czy nie będzie, bardzo dużo zależy i od tego, jakie będą decyzje Urzędu Regulacji Energetyki” - zaznaczył.

Szef NBP podkreślił, że Polska staje się coraz silniejszym krajem, a do końca dekady PKB per capita powinien wynieść 80 procent wyniku notowanego we Francji. Ma to wzbudzać niepokój wśród krajów UE, które starają się wymóc ma Polsce wdrożenie rozwiązań mających zahamować nasz wzrost. Glapiński porównał obecną sytuację do okresu przed rozbiorami.

loader

RadioZET.pl/NBP/PAP