Zamknij

Ceny gwarantowane na prąd to bubel? „Wykluczają ekologiczny sposób ogrzewania”

16.09.2022 13:54
200 zł na tle licznika prądu elektrycznego
fot. MONKPRESS/East News

2000 kWh godzin w zamrożonej cenie to za mało, limit zużycia nie został do końca przemyślany – stwierdził szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Ludowiec zauważył, że wyższe ceny za prąd będą musiały zapewne płacić osoby korzystające z kuchenek indukcyjnych oraz ci, którzy zdecydowali się na „bardziej ekologiczne sposoby ogrzewania”, czyli pompy ciepła.

Prąd elektryczny będzie dostępny w 2023 roku w cenie identycznej jak w 2022 – ale tylko do wskazanego przez rząd progu zużycia. Powyżej granicy trzeba będzie już płacić za energię elektryczną zgodnie z podwyższonymi taryfami. Premier Morawiecki podczas prezentacji tarczy solidarnościowej niechcący zdradził, ile wynosić będą nadchodzące podwyżki.

Wyższe ceny trzeba będzie zapłacić tylko za nadwyżkę zużycia ponad zapowiedziane limity, na każdą dodatkową kWh trzeba będzie wydać ponad dwa razy więcej, niż obecnie. To problem dla osób, które zrezygnowały z gazu i postawiły na urządzenia domowe zasilane prądem elektrycznym. - Za stawianie na ekologię zostaną finansowo ukarani – stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Problem z cenami gwarantowanymi. Zła wiadomość dla posiadaczy kuchni indukcyjnych

Zgodnie z zapowiedziami rządu, ceny prądu w 2023 roku będą zamrożone na poziomie z 2022 roku do zużycia 2000 kWh rocznie. W przypadku gospodarstw domowych, w których jest osoba niepełnosprawna lub co najmniej troje dzieci, a także w przypadku gospodarstw rolniczych, limit wyniesie 2600 kWh.

Liczby te wynikają bezpośrednio z danych GUS o przeciętnym zużyciu energii elektrycznej w Polsce. W 2021 roku wyniosło ono średnio 1979,9 kWh rocznie, przy czym gospodarstwa w miastach zużywały przeciętnie 1741,8 kWh, zaś na obszarach wiejskich potrzebowano średnio 2452,9 kWh.

- 2000 kWh dla gospodarstwa, które ma płytę indukcyjną, która zużywa gdzieś 1200 kWh, to jest za mało. To wyklucza również wszystkich tych, którzy przeszli na bardziej ekologiczny sposób ogrzewania, do czego byli zachęcani - z kopciucha na ogrzewanie elektryczne - stwierdził Kosiniak-Kamysz.

W jego ocenie limity powinny być dostosowane do określonych gospodarstw domowych, np. w zależności od sposobu ogrzewania. Szef PSL zaznaczył, że sam w ogóle nie wprowadzałby górnego limitu. Jego zdaniem jest to bezzasadne.

Kosiniak-Kamysz pozytywnie wypowiedział się natomiast o proponowanych przez rząd zachętach do oszczędzenia. Gospodarstwa domowe dostaną 10-procentową obniżkę kosztów, jeśli w 2023 roku zużyją o minimum 10 proc. mniej prądu w stosunku do 2022 roku. - To jest dobry pomysł, trzeba promować oszczędność energii elektrycznej - stwierdził lider ludowców.

RadioZET.pl/PAP

CMjBQLDAsUGw=