Zamknij
Ceny wody drastycznie w górę. Najgorsze dopiero przed nami
Ceny wody drastycznie w górę
fot: MONKPRESS/East News

Ceny wody drastycznie w górę. „Najgorsze dopiero przed nami”

Agnieszka Zaręba
Agnieszka Zaręba Redaktor Radia Zet
30.09.2022 14:51

Od czego zależy wysokość rachunków za wodę i jak je obniżyć? Co wpływa na różnicę cen w różnych regionach kraju? Dlaczego niebawem może zabraknąć wody w kranie mówi w podcaście „Biznes. Między wierszami” Grzegorz Walijewski z Centrum Hydrologicznej Osłony Kraju, Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Państwowego Instytutu Badawczego.

Agnieszka Zaręba: Co wpływa na wysokość rachunków za wodę?

Grzegorz Walijewski: Podstawą jest zużycie, ale duże znaczenie ma również stawka, która jest w naszym kraju zróżnicowana ze względu na lokalizację w różnych regionach. Widełki są bardzo szerokie, bo w jednym mieście za metr sześcienny zapłacimy 6 lub 7 złotych, a w innym powyżej 30 zł (np. w Szklarskiej Porębie). Różnica jest znaczna. Natomiast im więcej zużyjemy wody, to po prostu więcej będziemy musieli zapłacić.

Od czego zależą te różnice w cenach?

Od dostępu do wody i sposobu jej dostarczenia do mieszkańców. Istnieją miejsca, gdzie tej wody jest całkiem sporo i można ją wykorzystywać prawie w nieograniczony sposób - wtedy ta woda jest tańsza. Natomiast są takie miejsca, gdzie przesył tej wody, wydobycie, uzdatnianie jest zdecydowanie droższe, samego surowca jest mniej, więc wtedy mieszkańcy muszą zapłacić za niego wyższą cenę.

W jednym mieście za metr sześcienny wody zapłacimy 6 lub 7 złotych, a w innym powyżej 30 zł

Co musiałoby się stać, aby zabrakło nam wody w kranie? Czy to jest realna groźba?

W Polsce to już się dzieje. Są takie miejsca na naszej mapie, gdzie wody zabrakło nawet w tym roku. Gdy mieliśmy suszę to niektóre studnie przydomowe, które były podłączone przez hydranty do domów, po prostu wyschły. Poziom wód gruntowych obniżył się na tyle że, mieszkańcy zostali od nich odcięci. Natomiast to nie są tylko lokalne zjawiska, były już takie na szerszą skalę. Na przykład trzy lata temu w Skierniewicach przez kilkadziesiąt godzin nie było wody w całym mieście, ponieważ zrobił się tzw. lej depresyjny. Nie było możliwości pobrania wody, więc mieszkańcy zostali od niej odcięci. Dlatego mówię, że ta sytuacja już się dzieje, a w przyszłości jest realne zagrożenie, że, będzie nam doskwierał brak wody również przez susze i zmiany klimatu.

Równocześnie na rynku trwa spór o ceny wody i ścieków. Ścierają się ze sobą Związek Miast Polskich, Ministerstwo Infrastruktury i Wody Polskie. Zdaniem samorządowców podwyżki są nieuniknione, bo koszty poszły drastycznie w górę. Strona państwowa je blokuje, a wodociągi ostrzegają, że w związku z ogromnym wzrostem cen energii elektrycznej, wody w kranie może zabraknąć.

Tutaj każdy ma trochę racji. Z jednej strony chcielibyśmy płacić mniej, ale jeśli jest to coraz trudniej dostępny surowiec, to w naturalny sposób jego wartość wzrasta. Musimy zmienić nastawienie. Woda jest jak skarb i powinniśmy ją tak traktować. Jeśli cena będzie wyższa, to wtedy się może opamiętamy i stwierdzimy, że warto by było ją oszczędzać, a warto to robić, bo do 2030 roku w Polsce może być wody użytkowej mniej o około 30 proc. Może to też jest pewien sposób, żebyśmy po prostu mniej jej zużywali.

Myślę, że jest to realne zagrożenie. Woda jest dobrem, które może się skończyć. My żyjemy w Polsce, gdzie mamy tę dobrą sytuację, że jest naprawdę dużo wodociągów i wystarczy, że w domu odkręcimy kurek, a woda leci. Jeżeli jednak nie zmienimy swojego nastawienia i nie będziemy mieć świadomości, że wody może zabraknąć i jest to dobro, które musi swoje kosztować, no to wtedy może być duży problem. W niektórych regionach Polski są potężne problemy, żeby dostarczyć nawet jeden metr sześcienny tego surowca. Trudności pojawiają się nie tylko na południu kraju, gdzie są góry, ale także tam, gdzie mamy dużo jezior np. na Pojezierzu Mazurskim. Oczywiście można zrobić tak, jak robiły to nasze prababcie, czyli pójść do studni, przynieść wiadra wody i korzystać z tego. Natomiast my jesteśmy bardzo wygodni i tego nie chcemy robić, więc pamiętajmy, że to dobro może się skończyć i warto oszczędzać wodę.

W ostatnich miesiącach rośnie inflacja, stopy procentowe, ceny surowców, które przekładają się na kwoty w sklepach i nasze ogólne koszty życia. Podwyżki cen prądu już doprowadziły do zamknięcia niejednej restauracji czy piekarni. Natomiast jeśli chodzi o ceny wody to najgorsze dopiero przed nami?

Tak, w kwestii rachunków za wodę najgorsze dopiero przed nami. Cena może być niebawem dużo wyższa. Wszystko jest połączone ze sobą. Jeżeli my zużywamy więcej energii, to tak naprawdę zużywamy więcej wody. A to dlatego, że w Polsce większość elektrowni jest chłodzonych przez wodę, a potrzeba jej ogromnych ilości, żeby chłodzić bloki energetyczne. Ceny wody również będą coraz wyższe nie tylko ze względu na jej dostępność, ale również zmianę klimatu, która spowodowała, że temperatura w Polsce przez ostatnie 70 lat wzrosła o 1,7 stopni Celsjusza.

Miesiące letnie w Polsce są coraz cieplejsze, odnotowano temperatury średnio o ponad 2 stopnie wyższe od normy i widać, że ten trend jest cały czas wzrostowy. To powoduje ogromne zmiany w różnych ekosystemach. Nawet jeśli liczba opadów jest porównywalna to mamy coraz więcej dni bezdeszczowych, które są bardzo ciepłe. Dodatkowo, jeżeli już ten deszcz występuje, to w formie mocno skumulowanej na niewielkim obszarze. Efektami są podtopienia, zalania, wezbrania w rzekach. Może jeśli cena wody będzie wyższa, to w końcu pomyślimy o naturze.

Jak te efekty przekładają się na liczby? Bo w pierwszym kwartale 2020 r. aż 70 proc. firm wodociągowych było na minusie, na co wpływ miały przede wszystkim podwyżki cen prądu. Przykładowo, Wodociągi w Jaworznie do tej pory płaciły za prąd 3 mln zł, a teraz 9 mln zł rocznie.

Wcale się nie dziwię. Jeżeli zakłady przemysłowe zużywają ogromne ilości energii, to muszą oczywiście więcej zapłacić. Logiczne! Teraz trzeba się zastanowić jak samodzielnie w swoim gospodarstwie domowym zadbać o obniżenie rachunków. Przede wszystkim warto korzystać z urządzeń energooszczędnych, po naładowaniu telefonu wyciągnąć wtyczkę z kontaktu. Wtedy nie tylko płacimy mniej za prąd, ale również za wodę, która została wykorzystana do produkcji tego prądu. Wszystko to jest naprawdę połączone.

W kwestii rachunków za wodę najgorsze dopiero przed nami. Cena może być niebawem dużo wyższa

Ale na przykład wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk podkreślił, że w związku ze zmianą ustawy o dochodach jednostek samorządowych trafi do nich blisko 14 mld zł, w wyniku zmian w podatku PIT. Każda gmina dostanie więc pieniądze, dlatego dodatkowe zwiększanie cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków powinno być zahamowane. Czy jednak to wystarczy?

Dobre pytanie, Myślę, że pomoże, a czy wystarczy? Jeżeli tak zostało to obliczone przez specjalistów w Ministerstwie Infrastruktury, to miejmy nadzieję, że tak się stanie.

Z drugiej strony szef Związku Miast Polskich Andrzej Porawski nazwał deklarację Ministerstwa Infrastruktury, że wyższe taryfy za wodę i ścieki nie będą zatwierdzane "nieuczciwością i łajdactwem". Stwierdził, że jest to „opowiadanie bajek o tym, że nowe taryfy nie będą zatwierdzane i oznacza, że samorządy nie będą mogły dopłacać do cen wody i ścieków”.

Wydaje mi się, że jednak tutaj rozwiązanie ministerstwa ma sens. Trudno mi jednak powiedzieć, czy akurat ta kwota dotacji pomoże, czy jednak zużyjemy mniej wody, czy mniej zapłacimy. Trzymam mocno kciuki, żeby jednak te dotacje spowodowały, że my po prostu będziemy mogli więcej zaoszczędzić.

Tylko czy to możliwie, gdy w przeciętnym przedsiębiorstwie wodociągowym koszty już wzrosły średnio o 20-30 procent?

I te koszty będą wzrastać! W Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej mocno zaczęliśmy stawiać na edukację. Stworzyliśmy np. taki komiks, który pokazuje, jak można oszczędzać wodę, jak zachowywać się podczas suszy, powodzi, niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych. Dodatkowo też stworzyliśmy dekalog oszczędzania wody i opracowaliśmy kilka lekcji dla szkół, które, zostały pozytywnie opiniowane przez Ministerstwo Edukacji. Dodatkowo też zapraszamy dzieci i młodzież do nas. Jak mówi przysłowie „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”.

Zwróćmy jeszcze uwagę na pieniądze i na koszty. Skoro woda to dobro, które jest coraz trudniej dostępne, to nieuniknione są duże podwyżki?

Tak. Trzeba się przygotować, że będzie drożej, ale są patenty na obniżenie rachunków. Jeżeli bierzemy prysznic w domu, to zużywamy podczas takiego zabiegu maksymalnie 40 l wody i to kosztuje 1, 50 zł. Jeżeli jednak używamy wanny i w kąpieli zużywamy około 80 -100 litrów to koszt wzrasta średnio do kwoty 22 50 zł. Przy kilku osobach w rodzinie oszczędności w skali roku wyniosą ok. 1 tysiąc złotych.

Zaoszczędzić można też na zmywaniu naczyń w zmywarce, która zużywa 8 litrów wody zamiast ręcznego mycia, gdy marnujemy 40 litrów. Jeżeli wszystkie osoby posiadające zmywarki nie opłukiwałyby naczyń w zlewie przed włożeniem ich do urządzenia, to zaoszczędzilibyśmy tyle, że każdy mieszkaniec Krakowa miałby w tej cenie wodę na prysznic przez rok.

Są też triki polegające na doborze odpowiednich środków do czyszczenia. Jeśli wybierzemy naturalne zamiast chemicznych, to wodę po sprzątaniu możemy ponownie wykorzystać na przykład w ogródku. Możemy też zainwestować niewielkim kosztem w tzw. perlatory, czyli sitka, które nakładamy na kran. Dzięki nim strumień wody jest mniejszy, ale jest ona bardziej napowietrzona i spieniona, więc nie odczuwamy, że leci jej mniej, a oszczędność to aż 40 procent. W ciągu jednej minuty pod prysznicem zamiast 8 litrów polecą tylko 4, a my zauważymy różnicę tylko w naszym portfelu.

Deszczówka to kolejny patent na niższe rachunki. Powinniśmy ją wykorzystywać nie tylko do podlewania trawników, ogródków, ale można nią na przykład umyć samochód. Badania Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wykazały nawet, że deszczówka jest bardzo dobra, żeby wykorzystać ją również do prania.

Grzegorz Walijewski - Synoptyk hydrolog, limnolog, Zastępca Dyrektora Centrum Hydrologicznej Osłony Kraju, rzecznik prasowy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Państwowego Instytutu Badawczego, członek Wojewódzkich Zespołów Zarządzania Kryzysowego. Ekspert w zakresie hydrologicznej osłony kraju, ostrzegania przed niebezpiecznymi zjawiskami zachodzącymi w hydrosferze i atmosferze.

Agnieszka Zaręba
Agnieszka Zaręba

Dziennikarka ekonomiczna, redaktorka i konferansjerka. Specjalizuje się w tematyce finansów, inwestowania, rynku kapitałowego, nieruchomości i gamingu.

Misją jej działalności jest edukacja ekonomiczna, udziela się w środowisku inwestorów indywidualnych. Prowadzi i moderuje debaty rynkowe, kongresy gospodarcze oraz konferencje biznesowe. Dobrze odnajduje się w sytuacjach kryzysowych, zdobyła certyfikat MON nadany na szkoleniu w jednostce wojskowej.

Prywatnie kocha sport. Posiada uprawnienia ratownika wodnego, sędziego pływania i ratownika medycznego. Podróże to więcej niż pasja, jest certyfikowanym pilotem wycieczek zagranicznych, zainteresowanym sektorem incentive travel, czyli turystyką biznesową.

KONTAKT:

agnieszka.zareba@radiozet.pl
Więcej: https://biznes.radiozet.pl/tags/kategoria/redakcja/agnieszka-zareba