Zamknij

Chciał pomóc fundacji, dostał milion złotych kary. „Urzędnicy zrujnowali mu życie"

29.09.2022 12:34

Historia pana Sławomira, właściciela warsztatu wulkanizacyjnego pokazuje, jak działa w Polsce biurokracja. Przedsiębiorca chciał pomóc fundacji i przekazał jej za darmo opony na stworzenie ekologicznego ogrodu. Gest darczyńcy okazał się jednak wyjątkowo kosztowny: urząd nałożył na niego karę w wysokości ponad miliona złotych.

Przedsiębiorca zapłacił karę za podarowanie opon fundacji
fot. PIOTR JEDZURA/REPORTER/East news

Dobroczynność w kraju, w którym przepisy nie należą do najmniej skomplikowanych, a urzędnicy tylko czekają na pomyłkę przedsiębiorcy, staje się nie lada wyzwaniem. W sidła urzędniczej biurokracji wpadł pan Sławomir, przedsiębiorca prowadzący zakład wulkanizacyjny. O absurdalnej decyzji urzędniczej poinformował Rzecznik MŚP Adam Abramowicz, który stanął w obronie pana Sławomira.

Przedsiębiorca chciał pomóc fundacji, a został ukarany

Pan Sławomir prowadzi zakład wulkanizacyjny od 34 lat. W 2018 roku zgłosili się do niego przedstawiciele Fundacji Dziedzictwo Suwalszczyzny, którzy chcieli stworzyć proekologiczny ogród na terenie zdewastowanym przez bobry. Poprosili przedsiębiorcę o zużyte opony, które mogliby wykorzystać w ogrodzie. Pan Sławomir, działając w dobrej wierze, zgodził się przekazać je nieodpłatnie fundacji.

Tu zaczęły się schody. Wykorzystanie opon poza warsztatem wulkanizacyjnym, na placach zabaw, w ogrodach czy też na torach gokartowych, nie jest nowością. Niemniej jednak gest pana Sławomira wzbudził wątpliwości urzędników.  Jak opisuje Rzecznik MŚP, przedsiębiorca jeszcze przed rozpoczęciem prac ogrodniczych dostał 300 złotych mandatu od kontrolerów z Inspektoratu Ochrony Środowiska, za to, że przekazał opony firmie, która nie posiada zezwolenia na przetwarzanie odpadów.

Rok później w obronie pana Sławomira stanęli przedstawiciele lokalnych władz, którzy przekonywali, że opony wykorzystane w celu budowy ogrodu to nie odpady. Urzędnicza batalia zakończyła się jednak koniecznością usunięcia opon z terenu ogrodu. Opony zostały przekazane firmie zajmującej się utylizacją odpadów w grudniu 2020 roku. Choć temat wydawał się wówczas zamknięty, to sprawa miała ciąg dalszy w grudniu 2021 roku.

„Rok później 7 grudnia 2021 r. panu Sławomirowi zawalił się świat, kiedy otworzył  doręczony  z Urzędu Marszałkowskiego list. Była w nim decyzja mówiąca o opłatach, jakie winien ponieść w związku ze składowaniem odpadów na prywatnej działce znajdującej się w obszarze chronionym Wigierskiego Parku Narodowego nakładająca na przedsiębiorcę karę w wysokości 1 128 604 złotych plus odsetki” – opisał Rzecznik MŚP.

Adam Abramowicz zaskarżył decyzję urzędników. – Jestem zszokowany  brakiem dobrej woli ze strony administracji. Szkoda wyrządzona środowisku poprzez przekazanie opon fundacji była znikoma lub żadna. Przedsiębiorca działał w dobrej wierze i nie zdawał sobie sprawy, że może to budzić wątpliwości prawne. Zapłacił mandat i zabrał opony. Czy urzędnik podpisujący decyzję o ponad milionowej karze  chociaż przez chwilę pomyślał, że rujnuje życie uczciwemu przedsiębiorcy i jego rodzinie? Czy w interesie naszego państwa jest, aby tolerować  urzędników, którzy interpretują prawo literalnie, bez przeprowadzania jego celowościowej analizy? Jeżeli uznamy, że urzędnicy mogą nakładać milionowe kary w oderwaniu od zdrowego rozsądku i bez żadnych proporcji co do wagi przewinienia to następni w  kolejce do ukarania powinni być rolnicy powszechnie wykorzystujący opony do umacniania pryzm kiszonkowych, żeglarze wykorzystujący opony jako odbojniki, właściciele działek, którzy z opon zrobili sobie kwietniki, piaskownice, huśtawki czy urządzili tory gokartowe - zaznaczył Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

loader

RadioZET.pl