Zamknij

Dodatek węglowy wyjdzie rządowi bokiem? „Samobójstwo polityczne”

08.09.2022 14:34

- 3000 zł pomocy finansowej dla gospodarstw domowych ogrzewanych węglem to zdecydowanie za mało, Polacy będą ponosić koszta kilkukrotnie wyższe – zauważył w Wirtualnej Polsce Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert ds. górnictwa. Rząd popełnia „samobójstwo polityczne”, nie reagując odpowiednio na nadchodzący problem – dodał ekspert.

Jarosław Kaczyński
fot. SYLWIA DABROWA/Polska Press/East News

Dodatek węglowy w wysokości 3000 zł ma pomóc w przygotowaniu się na zimę gospodarstwom domowym ogrzewanym spalaniem węgla. Ceny „czarnego złota” w przeciągu zaledwie paru miesięcy wzrosły kilkukrotnie, co zmusiło rząd między innymi do wycofania się ustawy o cenach gwarantowanych, która nawet zdążyła wejść w życie. Zapewnienie węgla za 1000 zł za tonę okazało się nierealne.

Rozwiązanie zostało zastąpione dodatkiem węglowym. Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert ds. górnictwa, powiedział w programie „Newsroom”, że rząd popełnił w ten sposób ogromny błąd. - Jak będzie zimno, ludzie się o swoje upomną – dodał ekspert. 3000 zł to według niego znacznie za mało, żeby rzeczywiście pomóc Polakom, a i rząd powinien skupić się na czymś innym, niż rozdawnictwie.

Dodatek węglowy nie wystarczy. „Ludzie się o swoje upomną”

3000 zł w 2021 roku pozwoliłoby na ogrzewanie węglem domu przez całą zimę – średnia cena za tonę kształtowała się poniżej 1000 zł. W 2022 roku taka kwota to tylko niewielka część kosztów, jakie będą musiały ponieść polskie rodziny. Wyliczył to Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki.

- Państwo podejmuje wysiłek, by ułatwić Polakom wykup węgla, ale problem w tym, że to polega na wypłaceniu dodatku z budżetu państwa. I teraz proszę o chwilę na lekcję matematyki. Dodatek wynosi 3000 zł, tona węgla kosztuje ok. 3000-4000 zł, na cały okres grzewczy rodzina potrzebuje 4 ton, a to daje 16 000 zł. 13 000 zł rodzina musi mieć odłożone. Większość tych pieniędzy nie ma – stwierdził gość programu „Newsroom”.

Ekspert ds. górnictwa zauważył, że rząd zdecydował się na wprowadzenie łatwego i szybkiego rozwiązania, które nie będzie wystarczające, zamiast rzeczywiście zająć się walką z problemem wysokich cen opału oraz braku węgla na rynku.

- Nikt w rządzie nie patrzy na kluczowy problem: wydobycie węgla trzeba zwiększyć. Ludzie i górnictwo się zwijają w sytuacji, gdy mamy największy w historii kryzys energetyczny. To jest samobójstwo polityczne. Jak będzie zimno, ludzie się o swoje upomną. Gdyby naprawdę ktoś, kto ma władzę, chciał z nami porozmawiać, to jesteśmy w stanie doradzić i to ułożyć. Widocznie trzeba będzie potężnej nauczki dla rządzących za brak działania, a co najmniej zaniechanie – powiedział Markowski.

Premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że zakontraktowano już więcej węgla niż wyniosło zużycie ostatniej zimy. - Ale to węgiel zakontraktowany do kwietnia – zaznaczył, przyznając że nie będzie on dostępny od ręki.

- Dziś mamy 8000 składów węgla, które normalnie odbierały ten węgiel z polskich kopalń, lub importowany z Rosji, ale cały ten rynek został zaburzony. Teraz tworzymy go na nowo, poprzez współpracę z importerami jak Węglokoks czy PGE Paliwa budujemy siatkę dystrybutorów. Zachęcamy prywatne firmy do zakupu i dystrybucji tego węgla w portach – powiedział Morawiecki.

loader

RadioZET.pl/Wirtualna Polska