Zamknij

Ekonomista wypunktował rząd w „Kropce nad i”. „Widać, że są bez majtek”

06.10.2022 09:43

- Jak to mówi słynny inwestor Warren Buffet: jak spadnie poziom wody w basenie, to widać kto pływa bez majtek. I teraz widzimy, kto z ministrów, kto z władz jest bez majtek. Oni są niezdolni do rozwiązywania problemów, a teraz dopiero one nadeszły – stwierdził w „Kropce nad i” dr Bogusław Grabowski, były członek Rady Polityki Pieniężnej. A to był dopiero początek krytyki rządzących.

dr Bogusław Grabowski
fot. zrzut ekranu z programu "Kropka nad i"

Inflacja przekroczyła we wrześniu 17 procent, a Rada Polityki Pieniężnej nie zobaczyła w tym powodów do podwyższenia stóp procentowych, pozostawiając je na niezmienionym poziomie. Taki przebieg wydarzeń zapowiedział już w lipcu prezes NBP Adam Glapiński w trakcie rozmowy na molo w Sopocie. Internauci stwierdzili, że „traktat sopocki” został uhonorowany.

Powodów do śmiechu w działaniach RPP nie widzi dr Bogusław Grabowski. W „Kropce nad i” ekonomista wypunktował błędy rządowej polityki oraz wskazał, jakie będą ich konsekwencje. - Nie ma możliwości sprowadzenia inflacji do 2,5 procent przy tych stopach procentowych. One powinny być już teraz dwucyfrowe. Czym bardziej rząd jest nieodpowiedzialny, tym wyższe muszą być stopy procentowe - ocenił Grabowski. Wiceminister finansów Artur Soboń przyznał, że budżet zyskuje na inflacji: każdy kolejny punkt procentowy wskaźnika to dodatkowe 4,7 mld zł wpływów.

Grabowski w „Kropce nad i” o rządzie: ludzi o tak niskim poziomie kwalifikacji nie spotkałem

Grabowski stwierdził, że gdyby był teraz członkiem RPP, to głosowałby za podniesieniem stóp procentowych o 100 punktów bazowych. Dodał przy tym, że zapewne zostałby przegłosowany w tej sprawie przez „ekipę prezesa Glapińskiego”. Niechęć banku centralnego do podnoszenia stóp procentowych może wynikać ze słów Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że rząd nie będzie stosował najprostszej metody walki z inflacją (w domyśle – podnoszenia stóp), gdyż prowadziłoby to do schłodzenia gospodarki. Warto przy tym przypomnieć, że NBP powinien być suwerenny i realizować obowiązującego go cele niezależnie.

- Zdaję sobie sprawę, że prezes Glapiński nie będzie chciał podnosić, a już na pewno do wyborów, zobaczymy, co będzie później w zależności, kto wygra. Inflacja będzie trwała, bo jak ona spadnie o 1 czy 2 punkty procentowe - nie z powodu polityki pieniężnej, tylko z powodu na przykład cen energii elektrycznej czy gazu na światowych rynkach - to niewiele zmieni. Stopy procentowe na tym poziomie będziemy mieli na lata, opowiadanie przez prezesa Glapińskiego, że pod koniec 2023 roku będzie je obniżał, to jest jakieś takie samo bajdurzenie jak to, że inflacja nam nie grozi, najwyżej grozi nam deflacja – przypomniał Grabowski. Dodał, że jego zdaniem decyzja o podwyższeniu stóp była spóźniona o dwa lata i oficjalnie ogłosił, jakie ma zdaniem o działaniach obozu rządzącego.

- Takiego typu ludzi o tak niskim poziomie kwalifikacji i tak niskim poziomie etycznym na swojej ścieżce życiowej nie spotkałem, ja też przecieram oczy ze zdumienia, że tacy udzie są, ja też się uczę, że mogą tacy być i się zawsze znajdą i będą chcieli, szczególnie że są bardzo predysponowani w ich mniemaniu do sprawowania urzędów – wypalił w „Kropce nad i” dr Bogusław Grabowski.

Były członek RPP przypomniał, że „Konstytucja RP mówi wprost: celem banku centralnego jest danie gospodarce stabilnego pieniądza, Rada Polityki Pieniężnej ma to za cel podstawowy i powinna realizować ten cel”. Cel inflacyjny stojący przed NBP to utrzymanie tempa spadku wartości pieniądza na poziomie 2,5 procent (+/- 1 punkt procentowy). Powrót do takiego odczytu może potrwać lata, a powodem jest polityka rządu, który problem nadmiaru gotówki na rynki chce leczyć zwiększając liczbę gotówki na rynku.

- Na popyt w gospodarce na inflację wpływ ma polityka pieniężna i polityka fiskalna. Oczywiście polityka pieniężna nie może zwracać uwagi na to, że polityka fiskalna jest zła - zwiększa popyt, rozrzuca helikopterem pieniądze po kraju, natomiast musi realizować swój cel mimo wszystko i można by było ten cel inflacyjny realizować przy niższych stopach procentowych, niż to teraz jest niezbędne - a niezbędne są znacznie wyższe, niż są teraz - gdyby nie to, jak się zachowuje rząd - stwierdził gość „Kropki nad i” w TVN24.

loader

RadioZET.pl/TVN24