Zamknij

"Gdy społeczeństwo zda sobie sprawę, może wybuchnąć panika". Ekspert ostrzega

31.08.2022 10:00

Kryzys związany z ograniczeniem produkcji przez Grupę Azoty i Anwil nie został zażegnany po wznowieniu działania przez ten drugi podmiot – ostrzegł w Wirtualnej Polsce Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności. Ekspert stwierdził, że gdy społeczeństwo zda sobie sprawę, jak wielu produktów może zabraknąć, prawdopodobnie wpadnie w panikę.

Mateusz Morawiecki
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

Brak dwutlenku węgla może sparaliżować produkcję żywności w Polsce. Po ograniczeniu produkcji przez kontrolowane przez państwo zakłady Grupy Azoty i Anwilu konieczność wstrzymania wytwarzania piwa ogłosił Carlsberg. Identyczne deklaracje złożyły zakłady mięsne, mleczne oraz producenci napojów.

- Chyba nikt tej decyzji nie przemyślał. Nikt nie przeanalizował, do czego służy dwutlenek węgla. Może ktoś myślał, że tylko do tego, żeby w oranżadzie były bąbelki, a jest to bardzo ważny składnik produkcji w kluczowych branżach przemysłu spożywczego w Polsce, czyli chociażby mleczarskiej, mięsnej, wielu pobocznych branżach, również napojowej - tłumaczył w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski Andrzej Gantner. Rząd ma już pracować nad rozwiązaniem, jeśli jednak szybko nie zostaną przywrócone dostawy dwutlenku węgla i suchego lodu, może dojść do katastrofy, która wywoła w Polsce panikę.

Przez brak dwutlenku węgla może stanąć produkcja żywności

Gdy państwowe spółki wstrzymały produkcję z powodu wysokich cen gazu producenci żywności zaczęli bić na alarm. Powstający jako produkt uboczny przy wytrzymaniu nawozów dwutlenek węgla wykorzystywany jest bowiem powszechnie z procesach produkcyjnych, między innymi do zapewnienia sterylnej atmosfery, w której pakowane są sery, jak i – w postaci suchego lodu – należytego chłodzenia wyprodukowanej żywności.

Zakłady mięsne mają zapasów dwutlenku węgla tylko na 5-6 dni, po tym czasie będą musiały wstrzymać produkcję – ostrzegła Polska Federacja Producentów Żywności. Podobnie alarmujące wypowiedzi upubliczniła także branża mleczarska oraz napojowa. O tym, jak bardzo poważna jest sytuacja, mówił w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski Andrzej Gantner.

- Mówimy tutaj o zatrzymaniu większości zakładów mięsnych, praktycznie wszystkich ubojni, dużej ilości zakładów mleczarskich, całego przemysłu napojowego – stwierdził szef PFPŻ.

Anwil poinformował w poniedziałek 29 sierpnia, że ponownie uruchomi produkcję. Grupa Azoty jeszcze nie poinformowała, czy odwoła decyzję o wstrzymaniu działalności. Gość WP wskazał, że jeśli produkcja w obu zakładach azotowych nie wróci szybko do poprzedniego poziomu, możliwa jest „potencjalna panika wśród społeczeństwa”.

Może ona wybuchnąć, gdy Polacy zdają sobie sprawę, jakie produkty zaczną znikać ze sklepów. Napoje gazowane to tylko wierzchołek góry lodowej – jeśli nic się nie zmieni, zabraknąć może mięsa i serów.

loader

RadioZET.pl/Wirtualna Polska