Zamknij

Gwałtowny wzrost cen pszenicy. Piekarze ostrzegają: Polaków nie będzie stać na chleb

Michał Tomaszkiewicz
13.04.2022 10:17

Stowarzyszenia Producentów Pieczywa zwróciło się do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z apelem o „wdrożenie rozwiązań, które pomogą ustabilizować sytuację” na rynku zbóż. Rosnące szybko ceny oznaczać będą znacznie droższy chleb. Prawdziwa katastrofa może przyjść w 2023 roku, gdy świat być może będzie musiał poradzić sobie bez dostaw pszenicy z Ukrainy i Rosji.

staruszka kupująca tani chleb
fot. Karol Makurat/REPORTER/East News

Wojna w Ukrainie to ogromny cios dla światowego rynku zbóż. Bezpieczeństwo żywnościowe Polski nie jest zagrożone, jako że produkujemy więcej, niż potrzebujemy – nawet uwzględniając dodatkowe 2 mln osób, które schroniły się w naszym kraju przed rosyjskim wojskiem. Należy się jednak spodziewać znacznego wzrostu cen.

Piekarze już teraz wskazują, że za surowce do wypieku chleba muszą płacić o 30 procent więcej, niż miesiąc wcześniej, przed wojną. Do tego należy jeszcze doliczyć znaczne podwyżki cen gazu i coraz bliższa spełnienia jest wizja, że chleb będzie musiał kosztować 40 zł, żeby zwróciła się jego produkcja. Stowarzyszenie Producentów Pieczywa zaapelowało do rządu o wdrożenie rozwiązań, które takiemu rozwojowi wydarzeń zapobiegną.

Piekarze proszą rząd o interwencję. Chleb za drogi dla „setek polskich domów”?

Rosja atakując Ukrainę zablokowała porty na Morzu Czarnym, więżąc tam setki statków handlowych. Część z nich załadowana jest zbożami, których Ukraina jest jednym z największych światowych producentów. Brak realizacji zakontraktowanych dostaw oznacza, że ceny na rynkach znacznie wzrosły.

Polska nie musi się obawiać, że zabraknie nam żywności czy mąki do pieczenia chleba. Należy jednak spodziewać się dużej presji cenowej z rynku międzynarodowego, który będzie chciał wykupić jak najwięcej polskiego zboża. A to oznacza drożyznę.

– Cena mąki w skupie bezpośrednio przekłada się na cenę pieczywa dostarczanego polskim konsumentom każdego dnia. Producenci nie mają wyboru, muszą podnosić ceny chleba, którego i tak w najczarniejszym scenariuszu, ze względu na spodziewany deficyt surowców oraz zapowiedziane ograniczenia ciągłości w dostawach gazu czy energii elektrycznej, może zabraknąć. Dlatego podjęliśmy działania skierowane do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz innych decydentów z prośbą o rozpoczęcie dialogu i wdrożenie rozwiązań, które pomogą zapobiec fatalnej sytuacji dla naszej branży, która ostatecznie dotknie przede wszystkim społeczeństwo - stwierdził Waldemar Topolski, prezes Stowarzyszenia Producentów Pieczywa.

Stowarzyszenie wniosło o wprowadzenie ograniczeń dla wywozu zbóż z Polski, uruchomienie rezerw strategicznych oraz stworzenie programu dopłat do zboża dla rolników przy sprzedaży ziarna w Polsce.

Ukraina dostarcza około 30 procent importowanej przez UE pszenicy, Rosja to kolejne 11 procent. Blokada sprzedaży wywołana przez wojnę sprawiła więc, że dostawy zewnętrzne obniżą się o ponad 40 procent, co może oznaczać braki surowców.

- O ile zbiory z 2021 roku możemy zaliczyć do udanych i na chwilę obecną Polska dysponuje nadwyżką pszenicy i kukurydzy, o tyle w kolejnym sezonie musimy liczyć się z deficytem tych zbóż na krajowym rynku. Dane za 2021 rok podają, że w Polsce wyprodukowano 34,6 mln ton zbóż ogółem, a zaimportowano do Polski, według danych Ministerstwa Finansów, 1,1 mln ton i wyeksportowano 8,4 mln ton. Z Rosji, Białorusi i Ukrainy zaimportowaliśmy do Polski w zeszłym roku łącznie prawie 7 procent całego polskiego importu zbóż, z czego większość stanowił import z Ukrainy – wynika z informacji podanych przez Stowarzyszenie.

Pomagać innym można nawet pomimo wysokich cen i galopującej inflacji – wystarczy podczas rozliczania PIT przekazać 1 procent podatku na Fundację Radia ZET.

loader

RadioZET.pl/wiadomoscihandlowe.pl