Zamknij

Ultimatum dla sklepów. Albo same obniżą ceny, albo „rząd rozważy ceny urzędowe”

25.01.2022 18:22

Podwyżka cen produktów spożywczych to wina sklepów – takie sygnały płyną z obozu rządzącego. Premier ogłaszając zmianę VAT z 5 procent na 0 procent dał do zrozumienia, że sprzedawcy borykający się z drastycznym wzrostem kosztów mają obniżyć ceny, a prezes UOKiK Tomasz Chróstny zapowiedział branży, że jeśli tego nie zrobi sama, to rząd wprowadzi ceny urzędowe.

przedsiębiorca z tablicą o wzroście kosztów
fot. Piotr Molecki/East News

Tarcza antyinflacyjna ma ochronić Polaków przed jeszcze większą inflacją i jeszcze wyraźniejszą drożyzną. Drugie wcielenie przepisów ma wejść w życie 1 lutego 2022 i na pół roku obniżyć stawkę VAT na żywność do 0 procent.

Biorąc pod uwagę ogromny wzrost kosztów działania, wywołany między innymi Polskim Ładem oraz podwyżkami cen prądu elektrycznego i gazu, pozwoli to co najwyżej na lekkie ograniczenie wysokości nieuniknionych podwyżek. Rząd chce jednak zmusić branżę do wzięcia kosztów walki z inflacją na siebie, oczekując że razem z redukcją stawek spadną także ceny produktów. UOKiK zapowiedział kontrole sklepów i możliwość nałożenia kary do 10 procent obrotów, na spotkaniu z branżą padła także zapowiedź, że jeśli przedsiębiorcy nie zmienią odpowiednio cenników sami, to zrobi to za nie rząd wprowadzając ceny urzędowe. Obowiązywały już one w Polsce za komuny.

Rząd może wprowadzić ceny urzędowe. Chce wymusić na sklepach obniżkę cennika

Po doliczeniu do ceny kosztów podwyżek gazu ziemnego oraz prądu elektrycznego chleb będzie kosztował 40 zł za kilogram – takie wyliczenia podał właściciel małej piekarni. Także prowadzący małe sklepy z przerażeniem patrzą w przyszłość: żeby nie zbankrutować, muszą podwyższyć ceny. UOKiK zapowiedział jednak, że kto odpowiednio nie zmieni cennika, ten musi liczyć się z oskarżeniem o naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Grozi za to kara do 10 procent obrotu z poprzedniego roku.

Przedsiębiorcy przed niemożliwym wyborem: Podatek od strat, kara od UOKiK lub bankructwo. Rząd bezwzględny dla sklepów 

Przekaz adresowany był przede wszystkim do większych sieci handlowych, Urząd dodał jednak, że może zainteresować się także innymi podmiotami. I uruchomił specjalny e-mail, na który można przysyłać donosy.

Jak się okazało, nie był to jedyny sposób, na jaki UOKiK starał się przekonać sklepy do obniżenia cen mimo wzrostu kosztów działalności. Jak doniosła „Rzeczpospolita”, przedstawiciele branży usłyszeli od Tomasza Chróstnego, prezesa UOKiK, że „w razie braku współpracy rząd rozważy ceny urzędowe na podstawowe towary”. Takie rozwiązanie wprowadzono na Węgrzech.

Właściciel sklepu tłumaczy: Zerowy VAT na żywność? „Klienci go praktycznie nie odczują” 

Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu, wskazał dlaczego takie rozwiązanie to próba przerzucenia na branżę kosztów walki z inflacją.

1 lutego ceny spadną o wartość obniżonego VAT, bo sklepy zawsze stosują się do obowiązującego prawa, więc inny scenariusz nie wchodzi w grę. Ale co będzie, gdy do sklepu trafi kolejna dostawa tego samego produktu po cenie już wyższej? Przecież producenci też dostają znacznie wyższe rachunki, np. za gaz czy energię, i nikt nie ma na to wpływu. Maciej Ptaszyński

Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców dodał, że ceny urzędowe funkcjonowały już w Polsce za komuny, która doprowadziła kraj do ruiny.

Narzucanie cen detalicznych spowoduje w pierwszym rzędzie upadek firm małych i średnich, a w konsekwencji niedobory na rynku. W PRL kwitł drugi obrót, w sklepach było niewiele produktów poza octem, a towary kupowane były na czarnym rynku po zupełnie innych niż urzędowe cenach. W konsekwencji zaczęto też regulować popyt poprzez reglamentację produktów, czyli wprowadzono kartki. Jedyny rodzaj produkcji, jaki był w miarę opłacalny w takim systemie, to była produkcja na eksport za tzw. dewizy. Naprawdę chcemy do tego doprowadzić? Andrzej Gantner

Największe sieci sklepów wprowadzenie tarczy antyinflacyjnej postrzegają jako okazję do działań marketingowych. Lidl, Kaufland i Auchan reklamują już „obniżki cen tysięcy produktów”. Dzięki dużym obrotom wzrost kosztów jest dla nich mniej dotkliwy, niż dla wielu mniejszych sklepów.

Drobni przedsiębiorcy obawiają się odpływu klientów do sieci, które mogą sobie pozwolić na inwestycję polegającą na obniżeniu cen zgodnie z oczekiwaniami rządu. W małych sklepach nie da się oszukać inflacji: produkty będą musiały podrożeć nawet po obniżeniu stawek VAT.

loader

RadioZET.pl/Rzeczpospolita