Zamknij

Otwarcie Baltic Pipe. „Straciliśmy kilkanaście miliardów dolarów”

27.09.2022 13:00

- Otwarcie Baltic Pipe to wielki dzień, gratuluję rządowi. Projekt ruszył w czasach rządu Jerzego Buzka, podpisaliśmy umowy z Danią i Norwegią. Od tamtego czasu minęło 20 lat. Polska straciła kilkanaście miliardów dolarów w wyniku braku alternatywy dla rosyjskiego surowca – powiedział Wirtualnej Polsce Janusz Steinhoff, były minister gospodarki.

otwarcie gazociągu Baltic Pipe
fot. ROBERT STACHNIK/REPORTER/East News

Baltic Pipe został oficjalnie otworzony – na razie tylko symbolicznie. Gaz z norweskich złóż zacznie nim płynąć 1 października. Docelowa przepustowość wyniesie 10 mld metrów sześciennych gazu rocznie – dokładnie tyle, żeby w pełni zastąpić dostawy realizowane do tej pory z Rosji.

- Polska straciła kilkanaście miliardów dolarów w wyniku braku alternatywy dla rosyjskiego surowca – stwierdził w programie „Newsroom” Wirtualnej Polski Janusz Steinhoff, były minister gospodarki. Byliśmy bowiem zmuszeni do akceptowania cen, jakie rosyjski Gazprom dyktował nam z pozycji monopolisty dostaw.

Baltic Pipe otwarty. „Wszelkie operacje konieczne, by uniezależnić się od gazu z Rosji”

- Dziś w końcu Baltic Pipe otwieramy, gratuluję ministrowi Piotrowi Naimskiemu, który został zdymisjonowany. To samo stało się z Piotrem Woźniakiem, prezesem PGNiG, który odegrał ogromną rolę w procesie dywersyfikacji dostaw gazu. Mam nadzieję, że rurociąg Baltic Pipe będzie wypełniony gazem, że będziemy w dalszym ciągu rozbudowywać terminal w Świnoujściu. Mamy w planie budowę pływającego terminala w Gdańsku, korzystamy z terminala litewskiego. Polska wykonała wszelkie operacje konieczne, by uniezależnić się od gazu z Rosji – stwierdził Steinhoff w Wirtualnej Polsce.

Gazociąg jest gotowy, wciąż jednak jeszcze nie wiadomo, czy uda się go w pełni wykorzystać jego przepustowość. Na początku do Polski trafiać będzie gaz z wydobycia własnego realizowanego na złożach norweskich przez PGNiG. Rocznie ma ono wynosić 2,6 mld metrów sześciennych – a więc tylko jedną czwartą możliwości gazociągu oraz potrzeb.

Eksperci alarmowali, że na zawarcie kontraktów może być już za późno – Baltic Pipe jest odnogą nowerskiego Europipe 2, w którym większość przepustowości została już wykupiona. Nawet jeśli więc uda się gaz kupić, to problemem może być przesłanie go do Baltic Pipe. W czarnym scenariuszu może to oznaczać wyczerpanie polskich zapasów gazu już w styczniu 2023 roku.

- Zaznaczę jednak, bo tu się różnię w ocenach z polskim rządem, który jest nadmiernie optymistyczny, że będziemy wszyscy w Europie odczuwać brak gazu z Rosji. Ale to była dobra decyzja. Europa dobrze zrobiła, decydując się na embargo. Świat musi postępować jednoznacznie wobec kraju agresora, który nie jest demokratyczny i narusza wszelkie zasady współpracy międzynarodowej i kraju, który jeśli się nie zmieni, już nigdy nie powinien być traktowany jako wiarygodny dostawca nośników energii. To było narzędzie do prowadzenia imperialnej polityki Rosji. Polska od dawna to rozumiała – podsumował otwarcie Baltic Pipe Janusz Steinhoff.

loader

RadioZET.pl/Wirtualna Polska