Zamknij

„Patobudżet”. Rządowy plan finansowy na 2023 rok w ogniu krytyki

31.08.2022 14:09

Ukrywanie wydatków i pominięcie podatkowych skutków rekordowo wysokiej inflacji. To tylko niektóre uwagi ekonomistów do projektu budżetu na 2023 rok, który został już okrzyknięty „patobudżetem”.

Patobudżet - finanse na 2023 rok
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Budżet na 2023 rok został zaakceptowany przez rząd. Ekonomiści już na etapie przedstawienia przez premiera Mateusza Morawieckiego założeń makroekonomicznych projektu zaczęli wbrew zapewnieniom szefa rządu wątpić w wiarygodność planu przyszłorocznych finansów.

Budżet na 2023 rok. Założenia

  • W przyjętym projekcie ustawodawca oszacował, że dochody budżetowe wyniosą 604,4 mld zł.
  • Wydatki utrzymają się na poziomie 669,4 mld zł, a deficyt będzie nie większy niż 65 mld zł.
  • Założono, że wzrost PKB w przyszłym roku wyniesie 1,7 proc., 
  • średnioroczna inflacja 9,8 proc., 
  • bezrobocie na koniec 2023 r. - 5,4 proc. 
  • Przewidziano, że wpływy z podatku VAT wyniosą 286,3 mld zł.

Ekonomiści są zgodni, zarówno wpływy, jak i wydatki mogą być większe, czemu winna jest inflacja i… nadchodzące wybory parlamentarne.

Dochody w budżecie będą wyższe przez inflację?

Analitycy z banku Pekao ocenili, że z powodu wyższej inflacji niż prognozowana przez rząd, dochód państwa w 2023 r. może być większy od zapisanego w projekcie budżetowym.

Jak zaznaczył ekspert Departamentu Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao Karol Pogorzelski, kwota dochodów budżetowych może przekroczyć 604 mld zł, ale nie jest to najlepsza wiadomość dla Polaków. Jest to bowiem pokłosie rosnących cen, które zwiększą wpływy m.in. z podatku VAT.  

- Tutaj widzimy z kolei szansę na lepszy wynik ze względu na nieco wyższą inflację. Rząd założył, że w przyszłym roku wyniesie ona 9,8 proc., my spodziewamy się, że sięgnie 11,3 proc. średniorocznie – wyjaśnił ekspert.

Taki pogląd podzielił Sławomir Dudek z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Ekonomista napisał, że „dochody rosną w 45 proc. na skutek wzrostu podatków”. A stoją za tym m.in. wyższe stawki VAT na żywność, paliwa, prąd i gaz, przy założeniu, że w przyszłym roku przestanie obowiązywać tarcza antyinflacyjna.

„Dochody z VAT wzrosną? Dlaczego? Bo rząd założył koniec tarczy inflacyjnej. Czyli wzrost podatków. Bzdura. Przecież w roku wyborczym tego nie zrobi. Czyli do deficytu plus 30-40 mld zł” – napisał na Twitterze Sławomir Dudek.  

Analityk z banku Pekao dodał, że nie wiadomo czy w planowanych wydatkach na 2023 rząd uwzględnił wydłużenie tarcz antyinflacyjnych oraz koszty przeciwdziałania kryzysowi energetycznemu. - Premier Mateusz Morawiecki poinformował jedynie, że budżet na 2023 ma bufory na ewentualne dalsze wsparcie obywateli w związku z cenami gazu. Widzimy ryzyko, że wydatki publiczne w przyszłym roku okażą się jednak większe niż założono - zaznaczył Karol Pogorzelski.

Budżet 2023. Ukryte koszty

Tarcza antyinflacyjna to jeden z wielu punktów po stronie wydatków budżetu państwa, które zdaniem ekonomistów zostały pominięte. Ekspert z FOR dodał, że pominięto także koszty wypłaty 14. emerytury w 2023 roku, której wstrzymanie tuż przed wyborami parlamentarnymi z punktu widzenia marketingu politycznego wydaje się mało prawdopodobnym ruchem.

Sławomir Dudek „dopisał” zatem do deficytu dodatkowe 11 mld zł z tytułu przyszłych wypłat dodatkowych świadczeń dla seniorów. „Do tego dodatki węglowe – czyli 20/30 mld zł więcej” – czytamy we wpisie ekonomisty na Twitterze.

Premier podczas konferencji prasowej odniósł się do pytania, czy projekt budżetu na 2023 r. uwzględnia środki z KPO. Szef rządu poinformował, że z budżetu państwa nie jest zakładane bezpośrednie finansowanie projektów zaplanowanych w Krajowym Planie Odbudowy. "Chyba że gdzieś jest potrzebny jakiś wkład, wsad do danego projektu" - dodał.

Przypomniał też, że aby nie opóźniać realizacji projektów z KPO, będą one prefinansowane przez Polski Fundusz Rozwoju. To budzi wątpliwości ekonomistów. Ekspert z banku Pekao skomentował, że deficyt rzędu 3,5 proc. PKB stoi pod znakiem zapytania. - Ryzykiem dla tego scenariusza jest brak przekazania środków na KPO przez Komisję Europejską przy jednoczesnym prefinansowaniu wydatków związanych z programem przez PFR – zaznaczył Karol Pogorzelski.

Sławomir Dudek napisał z kolei o „ukrywaniu” wydatków finansowanych poza budżetem. Podczas konferencji prasowej 31 sierpnia rzecznik rządu Piotr Müller poinformował o rekordowo wysokich wydatkach na obronność, którymi „budżet”: podzieli się z Bankiem Gospodarstwa Krajowego.  97,4 mld zł, czyli odpowiednik 3 proc. PKB, to kwota z budżetu państwa. Oprócz tej kwoty na wydatki obronne zostanie przeznaczone około 30-40 mld zł z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, organizowanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego.” Zadłużenie funduszy wydatkujących poza kontrolą parlamentu, poza kontrolą społeczną rośnie do 422 mld zł” – napisał ekonomista FOR.

- Budżet "państwa" to fikcja. Rośnie równoległy budżet poza kontrolą społeczną, raj wydatkowy premiera. Seszele do finansowania czeków z tektury dla wybranych – podsumował ekonomista FOR, który nazwał plan rządu „patobudżetem”.

loader

RadioZET.pl