Zamknij
Piwo
Cena "złotego trunku" może dać Polakom po kieszeni
fot: Beata Zawrzel/REPORTER/East News

Piwo będzie dużo droższe. „Nieuchronnie będziemy płacić więcej”

Agnieszka Zaręba
Agnieszka Zaręba Redaktor Radia Zet
02.09.2022 15:26

Tylko w ciągu roku Polacy wydali na alkohol rekordowe 40,5 mld zł, czyli o 1,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Mimo to koncerny alkoholowe narzekają na niesprzyjające warunki rynkowe. Co osłabia ten sektor i czy alkoholowi giganci odczują straty na dłuższą metę? Dyrektor generalny Związku Browary Polskie Bartłomiej Morzycki mówi w podcaście „Biznes. Między wierszami” o największych wyzwaniach, które obecnie stoją przed tą branżą.

Agnieszka Zaręba: Czy w Polsce zabraknie piwa?

Bartłomiej Morzycki: Mam nadzieję, że nigdy do tak dramatycznej sytuacji nie dojdzie, choć mierzymy się teraz z wieloma problemami. Istnieje szereg czynników, które bardzo osłabiają branżę: inflacja, akcyza, surowce, wojna, pandemia i problemy z dostępnością dwutlenku węgla. Polska jest bardzo dużym producentem piwa, trzecim w Europie. Mamy kilkaset browarów różnej wielkości, więc potencjał produkcyjny jest bardzo duży. Choć rzeczywiście można sobie dziś wyobrazić takie dramatyczne okoliczności, w których piwa by brakowało, ale na szczęście w krótkim okresie takiego zagrożenia nie przewiduję.

To skąd te obawy w ostatnim czasie, że piwo mogłoby zniknąć z polskiego rynku?

Te obawy wzięły się z kilku przyczyn. W ostatnich kilkunastu miesiącach znaleźliśmy się w bardzo nieprzewidywalnych czasach, które w ogromnym stopniu destabilizują gospodarkę i sytuację producentów piwa. Musimy mierzyć się z wyzwaniami, które jeszcze rok, dwa czy trzy lata temu były niewyobrażalne. Ograniczenia pandemiczne, zastój spowodowany wojną w Ukrainie, przerwane łańcuchy dostaw, problemy z surowcami, ceny energii elektrycznej oraz gazu, rosnące koszty produkcji. Trzeba też wziąć pod uwagę, że ceny to jedno, a dostępność drugie. Idzie zima i wszyscy zastanawiamy się czy energia po prostu będzie dostępna dla przemysłu spożywczego i dla polskiej gospodarki. To absolutnie niewyobrażalne, żeby w tak krótkim czasie tak gwałtownie mogły się zmieniać podstawowe składniki produkcji. Dodajmy do tego kwestię dostępności surowców i wzrosty cen rok do roku, które sięgają kilkudziesięciu procent.

Przykładowo, jeśli chodzi o piwo jęczmień plus 30 proc., jeśli chodzi o opakowania i butelki plus 50 proc., kapsle plus 50 proc., aluminium plus 40 proc. Do tego kłopoty z nabyciem tego typu składników, a część fabryk nie pracuje, bo były zlokalizowane na przykład w Ukrainie. Część dostaw aluminium nie dociera, bo globalnie pojawił się problem z brakiem tego surowca na rynku, więc rykoszetem przez te wszystkie zawirowania dostaje polska gospodarka. Ponieważ rynek piwa jest częścią polskiej gospodarki to odczuwamy te same problemy, które przekładają się później na kondycję przedsiębiorstw i właśnie na niepewność co do dalszej przyszłości naszego sektora.

W ostatnich kilkunastu miesiącach znaleźliśmy się w bardzo nieprzewidywalnych czasach, które w ogromnym stopniu destabilizują gospodarkę i sytuację producentów piwa

Kondycja przedsiębiorstw i ta niepewność przekłada się także na portfele konsumentów. Co to oznacza dla przeciętego Kowalskiego? W kolejnym sezonie piwo będzie dużo droższe?

Mówimy o dużych wzrostach kosztów produkcji, więc w jakimś momencie nie ma możliwości, żeby to się nie przełożyło na ceny. Oczywiście to nigdy się nie dzieje z dnia na dzień. Firmy też mają swoje kontrakty długoterminowe, próbują się zabezpieczać przed takim prostym przenoszeniem większych kosztów na konsumenta. Przyznam jednak, że już od kilku kwartałów zauważyliśmy tendencję wzrostową średniej ceny piwa. W porównaniu do cen średnich w ubiegłym roku to ceny rosły trochę powyżej inflacji. W tym roku inflacja bardzo przyspieszyła, ceny piwa też rosną bardziej niż w roku ubiegłym, więc niestety perspektywa jest taka, że cena dalej będzie pięła się w górę, bo musi w jakiś sposób odzwierciedlać rosnące koszty produkcji.

Kategoria piwa nadal pozostaje najpopularniejsza w naszym kraju. W ciągu ostatniego roku Polacy wydali na ten trunek prawie 18 mld zł, czyli o 0,8 proc. mniej niż rok wcześniej. Dlaczego wolumen sprzedaży piwa zmniejszył się o 4,4 proc.?

Trzeba tutaj spojrzeć na dwie wartości. Pierwsza to kwestia wolumenu. Wyrażony w litrach piwa od prawie czterech lat maleje. Mieliśmy taki trend lekko wzrostowy do 2018 roku, natomiast począwszy od roku 2019 znaleźliśmy się w trendzie spadkowym. Według Głównego Urzędu Statystycznego w ciągu trzech lat rynek skurczył się o prawie 3,5 miliona hektolitrów. To jest roczna produkcja jednego z największych polskich browarów. Wartość rynku jest liczona sposobem wolumen razy cena, więc jeżeli wzrasta inflacja i cena rośnie to oczywiście skutek jest taki, że wartość rośnie albo spada wolniej niż wolumen. W roku 2021 po raz pierwszy od kilku lat spadł zarówno wolumen piwa jak i jego wartość. Spadek jest na tyle głęboki, że nawet wzrost cen nie winduje rynku w górę.

Oznacza to kolejne podwyżki dla konsumentów?

Nieuchronnie będziemy płacić więcej, bo niestety polityka państwa nie pomaga w obniżaniu cen. W zeszłym roku uchwalono bardzo wysoką, ponad 40-procentową podwyżkę akcyzy od piwa. Wprawdzie jest ona rozłożona na kilka lat, ale będzie regularnie wzrastać. W bieżącym roku już urosła 10 proc., od nowego roku 5 proc. i tak co roku o 5 proc. aż do 2027 roku. Niestety tę decyzję podjęto w innych realiach gospodarczych, a teraz widzimy po miesiącach destabilizacji, że jest to kolejny czynnik, który będzie branżę piwowarską ciągnął w dół.

Wzrosty cen piwa będziemy teraz obserwować właściwie z miesiąca na miesiąc, kwartału na kwartał. Dopóki presja kosztowa będzie tak wszechobecna, dopóty będzie to miało swój wydźwięk w cenach. Konia z rzędem temu, który będzie w stanie przewidzieć horyzont czasowy. Jak widać nawet najlepsi ekonomiści i analitycy w tym względzie potrafią się mylić. Miejmy nadzieję, że kiedyś nastąpi kres tej szalejącej inflacji i sytuacja gospodarcza uspokoi się.

Może jednak ma to jakiś sens? W uzasadnieniu resortu finansów do przepisów czytamy, że podwyższenie stawek akcyzy na napoje alkoholowe ma przede wszystkim na celu ograniczenie spożycia używek przez konsumentów. Dostępność alkoholu w Polsce jest zbyt duża, a biorąc pod uwagę czynnik inflacyjny, bez podwyższenia stawek akcyzy przystępność cenowa napojów alkoholowych cały czas by rosła.

Znamy te argumenty, chociaż oczywiście się z nimi nie zgadzamy. Dostępność piwa w Polsce jest zdecydowanie mniejsza. Siła nabywcza polskich portfeli jest znacznie niższa niż konsumentów w innych krajach Unii Europejskiej. To nie jest tak, że za przeciętną polską pensję można kupić więcej piwa niż w innych krajach. Wręcz przeciwnie. Polski konsument może kupić mniej piwa niż konsument niemiecki, czeski czy pochodzący z innych krajów naszego regionu. Także tutaj argumenty dostępności cenowej nie do końca jest adekwatny do rzeczywistości, zwłaszcza teraz kiedy przy tak wysokiej inflacji w ogóle dostępność różnych dóbr konsumpcyjnych dla konsumentów się zmniejsza.

A co z argumentem ograniczenia spożycia używek przez konsumentów?

Spożycie piwa i alkoholu w Polsce nie odbiega od średniej unijnej. Na przestrzeni lat nie widzimy jakichś gigantycznych wzrostów, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu. Myślę też, że warto spojrzeć na to od strony wpływu gospodarczego branży. Z jednej strony mówimy o piwie jako alkoholu, ale podkreślmy też miejsca pracy, które generuje oraz cały łańcuch wartości i zysków na przykład dla gastronomii, dostawców branży piwowarskiej, rolników.

Trzeba szukać złotego środka. Na jednym skraju osi jest prohibicja, a na drugim pełny liberalizm. My musimy szukać takich rozwiązań, które przede wszystkim zabezpieczą przed nadużywaniem alkoholu, patologiczną konsumpcją i ryzykownym piciem na umór. My jako branża też dokładamy wszelkich starań i nikt nikogo tutaj nie namawia w żaden sposób do tego, żeby nadmiernie konsumować alkohol. Oczywiście zdajemy sobie też sprawę, że część osób, na szczęście relatywnie niewielka, ma problem z alkoholem.

Na przestrzeni lat nie widzimy jakichś gigantycznych wzrostów, jeśli chodzi o konsumpcję alkoholu

Tylko ta część nie jest aż tak niewielka i cały czas rośnie. Raport naukowców z Institute of Alcohol Studies oraz University of Sheffield wykazał, że pandemia drastycznie wpłynęła na sięganie po alkohol. Brytyjczycy odnotowali 20-proc. wzrost zgonów tylko z powodu nadużywania alkoholu. Niemcy dwukrotnie częściej szukali pomocy na Infolinii Anonimowych Alkoholików, a nastoletnie Włoszki po raz pierwszy wyprzedziły chłopców pod względem ilości wypijanego alkoholu.

My w czasie pandemii zaobserwowaliśmy całkowicie przeciwne zachowania konsumentów, prawdopodobnie wynikające z charakteru napoju, jakim jest piwo. A jest ono napojem konsumowanym głównie towarzysko. Najczęściej jest to konsumpcja przy jakiejś okazji, np. impreza, wyjście do lokalu czy znajomych, a pandemia w oczywisty sposób to utrudniała albo wręcz uniemożliwiała. Stąd wzięły się te dosyć bolesne dla branży spadki w 2020 roku, a w 2021 zamknięcie gastronomii i brak imprez masowych. To właśnie są przyczyny spadku na rynku piwa.

Kwestia dwutlenku węgla też ostatnio dała w kość producentom piwa i postraszyła przedsiębiorców z tego sektora.

Rzeczywiście, byliśmy bardzo zaskoczeni tą nagłą informacją, że z dnia na dzień może zabraknąć jednego z podstawowych składników produkcji nie tylko piwa, ale w ogóle składnika powszechnie wykorzystywanego m.in. w branży spożywczej. Okazało się, że nagle bez uprzedzenia może do firmy przyjść pismo, które informuje o wstrzymaniu dostaw dwutlenku węgla, podczas gdy jest to substancja, której żaden z producentów nie ma jak magazynować i zabezpieczać się na taką ewentualność.

Produkcja piwa
Podczas produkcji piwa
fot. Stanislaw Bielski/REPORTER/East News

Czy problem jest nadal aktualny? Czy ten kryzys może się powtórzyć? Czy się państwo obawiacie?

Obawiamy się, ale mamy nadzieję, że się nie powtórzy. Teraz już wszyscy wiedzą jak ten łańcuch dostaw funkcjonuje i może łatwiej będzie się przed tym zabezpieczyć. Sytuacja z końca sierpnia zwróciła uwagę na ten problem, ale szczęśliwie dosyć szybko przyszły komunikaty uspokajające, że ta produkcja nawozów, której pochodną jest dwutlenek węgla, została przywrócona. To dobrze, natomiast zawsze jest jakieś ryzyko i poważna nauczka dla wszystkich uczestników rynku, którzy zobaczyli, że praprzyczyny tego problemu pozostają aktualne i daje to do myślenia co będzie, gdy sytuacja się powtórzy.

A jeżeli mówimy o surowcach to kwestia dostępności oraz cen wody to w tym sezonie dla państwa problem?

Woda spędza sen z powiek piwowarom. Jest ona ogromną częścią piwa, zajmuje ponad 90 proc. całego napoju. My wszyscy widzimy w tym roku dramatyczne obrazki wyschniętych rzek. W Polsce i w innych krajach europejskich susza będąca efektem zmian klimatycznych coraz bardziej daje się we znaki. Nie mówimy tu o przyszłości w kategoriach miesięcy czy nawet najbliższych lat, ale długoterminowo. Browary próbują maksymalnie tę wodę oszczędzać. Wszyscy najwięksi producenci piwa w Polsce i w Europie bardzo rygorystycznie planują inwestycje w zakresie oszczędzania wody i tego, żeby ona się nie marnowała. Firmy pracują nad tym, aby woda zużyta mogła powracać oczyszczona do jakichś innych procesów produkcyjnych działalności browaru. Wszyscy traktujemy wodę bardzo serio. Jest to naprawdę skarb, coś bez czego piwa po prostu nie będzie.

Woda spędza sen z powiek piwowarom. Jest ona ogromną częścią piwa, zajmuje ponad 90 proc. całego napoju

Jak pan zmierzy się z argumentem, że koncerny alkoholowe i również państwa branża zarabiają na osobach uzależnionych?

Przede wszystkim chcę powiedzieć, że piwo alkoholowe jest produktem dla dorosłych i świadomych konsumentów, którzy mają prawo wyboru i mogą konsumować odpowiedzialnie ten produkt i do takiej konsumpcji wszystkich zachęcamy. Natomiast dostrzegamy też u konsumentów prozdrowotne trendy powolnego odchodzenia od konsumpcji alkoholu. W sektorze piwnym to widać bardzo dobrze. Najbardziej traci rynek piw mocnych, wysokoprocentowych. Druga kwestia to dynamiczny rozwój piw bezalkoholowych, popularnych zerówek, czyli piw pozbawionych całkowicie zawartości alkoholu. One bardzo często zastępują piwa alkoholowe, czyli konsument dotychczas sięgający po piwo alkoholowe teraz z różnych powodów wybiera piwo, które ma mniej kalorii i procentów oraz nie ma skutków ubocznych w postaci promili we krwi.

Ale piwo bezalkoholowe może wywołać głód alkoholowy, który prowadzi do nałogu.

Piwo nie jest produkowane po to, żeby dostarczyć konsumentowi alkohol. Zawartość alkoholu w piwie nie jest najważniejsza, tak samo jak w innych napojach niskoalkoholowych. Dobrym dowodem na to jest spadek sprzedaży piw mocnych i likierów alkoholowych oraz wzrost zerówek i obniżanie zawartości alkoholu w poszczególnych piwach alkoholowych. Wśród nowości najczęściej obecnie wprowadzane na rynek są piwa niskoalkoholowe, które mają 2 proc., 3,5 proc. lub 4 proc. Nowy trend rynku piwowarskiego to mniej alkoholu w piwie.

Bartłomiej Morzycki - dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego - Browary Polskie. Politolog, absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wcześniej pracował w agencji public relations oraz w instytucjach państwowych: Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwie Polityki Społecznej, Sejmie RP. W latach 2011-2020 pełnił funkcję Prezesa Zarządu Stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. Członek Zarządu Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy oraz Rady Organizacji Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Agnieszka Zaręba
Agnieszka Zaręba

Dziennikarka ekonomiczna, redaktorka i konferansjerka. Specjalizuje się w tematyce finansów, inwestowania, rynku kapitałowego, nieruchomości i gamingu.

Misją jej działalności jest edukacja ekonomiczna, udziela się w środowisku inwestorów indywidualnych. Prowadzi i moderuje debaty rynkowe, kongresy gospodarcze oraz konferencje biznesowe. Dobrze odnajduje się w sytuacjach kryzysowych, zdobyła certyfikat MON nadany na szkoleniu w jednostce wojskowej.

Prywatnie kocha sport. Posiada uprawnienia ratownika wodnego, sędziego pływania i ratownika medycznego. Podróże to więcej niż pasja, jest certyfikowanym pilotem wycieczek zagranicznych, zainteresowanym sektorem incentive travel, czyli turystyką biznesową.

KONTAKT:

agnieszka.zareba@radiozet.pl
Więcej: https://biznes.radiozet.pl/tags/kategoria/redakcja/agnieszka-zareba