Obserwuj w Google News

Polska skurczy się prawie o połowę. GUS przedstawił niepokojące prognozy demograficzne

2 min. czytania
12.07.2022 11:13
Zareaguj Reakcja

Ile osób mieszkać będzie w Polsce, w Europie i na całym świecie w 2100 roku? Bez względu na scenariusz przyjęty przez ośrodki statystyczne, jedno jest pewne: w kraju i na kontynencie będzie nas coraz mniej. Niewykluczone, że prawie połowy mieszkańców Polski ubędzie. 

Ludność w Polsce i na świecie
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Demografia od lat budzi obawy rządzących m.in. z powodu konstrukcji systemu emerytalnego. Więcej Polaków umiera, niż przychodzi na świat. Więcej z nas także odchodzi z rynku pracy, niż na niego wstępuje. Efekt? Niebawem zabraknie pracowników, których składki sfinansować mają m.in. emerytury, co grozi zapaścią systemu. Główny Urząd Statystyczny opublikował dane, które potwierdzają ryzyko spełnienia się tak czarnego scenariusza.

Ludność w Polsce i na świecie w 2100 roku. Czarny scenariusz dla przyszłych pokoleń

Wyniki Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z 2021 roku okazały się pierwszym demograficznym szokiem. Populacja ludności w Polsce liczyła nieco ponad 38 mln osób, a to o 0,9 proc. mniej niż w 2011 roku.

Jak wynika z prognoz, lepiej już było. Z każdą dekadą ludności zarówno w Polsce, jak i w Europie będzie ubywać.

Z danych GUS wynika, że już w 2030 roku populacja Polski skurczy się do 36 mln osób. Wbrew światowej tendencji liczba ludności spadać będzie także w całej Europie. Nasz kontynent w 2030 roku zamieszkiwać będzie 741 mln osób, zaś w 2100 roku o ponad 100 mln osób mniej – 629 mln.

O ponad 15 mln osób zmniejszy się do 2100 roku populacja Polski. Z obecnych 38 mln osób liczba mieszkańców zmniejszy się do 23 mln. Światowa populacja rosnąć będzie jednak m.in. za sprawą krajów Afryki. W krajach takich jak Niger, Uganda czy Etiopia przyrost naturalny pozostaje największy (ponad 3 proc.). W Polsce i w większości innych krajach Europy wskaźnik ten ma wartość ujemną.

Polski rząd od lat próbuje zmienić niepokojącą tendencję demograficzną. Promuje model rodziny wielodzietnej m.in. za sprawą dodatkowych świadczeń socjalnych, w tym 500 plus, czy Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego. Praktyka pokazała jednak, że „premiowanie” decyzji o potomstwie traktować należy jako element kampanii politycznej, aniżeli faktycznego narzędzia, które miałoby doprowadzić do wzrostu dzietności. Współczynnik dzietności w ostatnich latach spadł bowiem do poziomu sprzed wprowadzenia programu 500 plus . W 2016 roku i w 2020 roku wyniósł on w przybliżeniu 1,3.

RadioZET.pl