Zamknij

Rząd może podnieść podatki w 2023 roku. Zabrakło pieniędzy w budżecie?

02.11.2022 11:15

- Być może w tej sytuacji, w jakiej teraz jesteśmy, rząd nie będzie mógł przedłużyć tarczy antyinflacyjnej, zresztą w budżecie tego nie zakłada - powiedział prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.

Mateusz Morawiecki
fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER/East News

Tarcza antyinflacyjna obniżyła stawki części podatków, dzięki czemu ceny na podstawowe produkty wzrosły mniej, niż gdyby fiskus pobierał od transakcji tyle samo, co w 2021 roku. To przekładanie szczytu inflacji miało zdaniem ekspertów trwać do wyborów – wygląda jednak na to, że z powodu braku pieniędzy w budżecie rząd może być zmuszony do wycofania rozwiązania już na początku 2023 roku. Podniosłoby to natychmiast inflację i kilka punktów procentowych. Wcześniej przygotowano ustawę na wypadek groźby uznania Polski za niewypłacalną.

Tarcza antyinflacyjna tylko do końca roku? Trudna sytuacja budżetu

Paweł Borys pytany był o przyszłość tarczy antyinflacyjnej podczas wizyty w TVN24. Szef PFR przypomniał, że w budżecie na 2023 rok nie wpisano kontynuowania obniżek podatków. Budżet, jak przyznała minister finansów Magdalena Rzeczkowska w Radio ZET, będzie „trudny”.

Według Borysa „główny wzrost wydatków wynika z tarcz energetycznych oraz wydatków zbrojeniowych na przyszły rok”. W jego ocenie „być może rząd będzie zmuszony do tego, żeby nie przedłużać tarczy antyinflacyjnej w przyszłym roku - są to te obniżki VAT-u i akcyzy na nośniki energii”. Dopytywany, czy w 2023 roku nie będzie tarczy antyinflacyjnej, prezes PFR odpowiedział, że „być może w tej sytuacji, w jakiej teraz jesteśmy, rząd nie będzie mógł tego przedłużyć, zresztą w budżecie tego nie zakłada”. - Rząd być może będzie musiał zastosować inne rozwiązania – zaznaczył szef PFR.

Zapytany o deficyt budżetowy i o wydatki, jakie mogą w pierwszej kolejności zostać ograniczone, prezes PFR przypomniał, że „na pewno wydatki związane ze wszystkimi pakietami związanymi ze wzrostem cen energii”. - Mówimy o tym, że w perspektywie 2024 r. trzeba będzie z tych programów wychodzić- dodał. Zaznaczył, że co roku jest to prawie 75 miliardów złotych, które teraz są wydawane na wszystkie pakiety osłonowe związane z kryzysem energetycznym.

- Od drugiego kwartału powinniśmy mieć w końcu silny spadek inflacji. Ten szczyt się kształtuje między 15 a 20 procent – stwierdził Paweł Borys. Szef PFR już wcześniej dzielił się prognozami o wzroście inflacji aż do marca 2023 roku.

loader

RadioZET.pl/TVN24/PAP