Zamknij

Szumlewicz: obniżyć zarobki posłów o 40 procent. „Kryzys dotyczy nas wszystkich”

28.07.2022 14:46
Jarosław Kaczyński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

- W tym trudnym czasie rządzący powinni być solidarni ze społeczeństwem – stwierdził Piotr Szumlewicz, przewodniczący Związku Zawodowego Związkowa Alternatywa, domagając się zmniejszenia płac posłów o 40 procent.

Inflacja w Polsce sięgnęła rok do roku 15,5 procent, a według prognoz NBP będzie jeszcze wyższa. Z powodu spadku siły nabywczej pieniądza w praktyce za pracę otrzymujemy dwie pensje mniej: za 12 wypłat z 2022 roku można kupić tyle, ile za 10 takich samych wynagrodzeń w 2021. Brak uwzględnienia wyrównania inflacyjnego jest więc dla pracujących obniżką. Przypomniała o tym Związkowa Alternatywa walcząca o podwyżki dla budżetówki.

W 2021 roku politycy przyznali sobie podwyżkę o 60 procent. W 2022 słychać zapowiedzi planów podwyższenia kwoty bazowej, co oznaczałoby kolejne podwyżki wynagrodzeń i diet poselskich. Związkowcy zaapelowali, żeby w ramach solidarności ze społeczeństwem posłowie obniżyli wynagrodzenia o 40 procent. W takim przypadku według Szumlewicza zarobki poselskie i tak wzrosłyby w porównaniu do 2020 roku bardziej, niż płace pracowników budżetówki.

Związkowcy chcą obniżenia wynagrodzeń polityków. O 20-40 procent

Piotr Szumlewicz, szef Związkowej Alternatywy, przypomniał słowa polityków wyjaśniających niskie podwyżki dla budżetówki perspektywą podwyższenia inflacji i negatywnego wpływu na gospodarkę. Związki zawodowe nie zgodziły się z tym przesłaniem, postulując przeprowadzenie waloryzacji wynagrodzeń, która pozwoliłaby na utrzymanie realnej siły nabywczej zarobków pracowników budżetówki.

Z powodu wysokiej inflacji w 2023 roku pensja minimalna będzie podwyższana dwa razy, a według zapowiedzi minister Maląg należy spodziewać się, że waloryzacja emerytur i rent sięgnie 10 procent. Szumlewicz stwierdził, że kontestując potrzebę przyznania podwyżek budżetówce żaden z polityków „wspomina o gigantycznych podwyżkach dla władz krajowych i samorządowych, które weszły w życiu w ubiegłym roku”.

- Niewątpliwie sytuacja społeczno-gospodarcza w Polsce jest coraz gorsza. W tym trudnym czasie rządzący powinni być solidarni ze społeczeństwem. Dlatego apelujemy do parlamentarzystów, by obniżyli sobie wynagrodzenia o 40 procent. Podobne obniżki płac powinny dotyczyć wiceministrów i polityków samorządowych. Wszyscy oni rok temu dostali podwyżki płac o 60 procent. Obniżenie im wynagrodzeń o 40 procent i tak będzie oznaczało, że ich wzrost płac będzie większy niż setek tysięcy pracowników sektora publicznego i samorządów - stwierdził Szumlewicz.

Szef Związkowej Alternatywy dodał, że obniżki powinny objąć również innych najwyższych urzędników państwowych. - Skoro w zeszłym roku wynagrodzenia premiera, prezydenta i ministrów wzrosły o 40 procent, to teraz powinny być obniżone o 20 procent – powiedział związkowiec.

W sierpniu 2021 roku prezydent podniósł wynagrodzenia poselskie o łącznie 4500 zł – posłowi zawodowemu przysługuje obecnie 12 826 zł brutto uposażenia oraz 4008 zł diety poselskiej. Według planów Ministerstwa Finansów kwota bazowa ma w 2023 zostać zwaloryzowana o 7,8 procent - tyle, ile mają wynieść  podwyżki dla budżetówki. W takim przypadku kwota bazowa wzrosłaby do 1928,99 zł. W rezultacie uposażenie poselskie wzrosłoby o 1000 zł brutto, do 13 826 zł. Dieta parlamentarna zostałaby podwyższona do 4320 zł, a więc o 312 zł. Łączna podwyżka wyniosłaby więc 1312 zł. - Podwyżki dla polityków to jeszcze nieprzesądzona sprawa – stwierdził rzecznik rządu.

- Niech władze państwowe i samorządowe pokażą, że kryzys dotyczy nas wszystkich, a nie tylko pracowników – zakończył swój apel o obniżki dla polityków Szumlewicz.

RadioZET.pl

CMjBQLDAsUGw=