Zamknij

USA tworzą „antyrosyjski kartel”. Przyłączyć się mogą nawet Chiny

23.06.2022 14:49
Joe Biden i Władimir Putin
fot. AP/Associated Press/East News

Utworzenie „antyrosyjskiego kartelu nabywców” zamierzają zaproponować Stany Zjednoczone na szczycie G7. Największe gospodarki miałyby ustalić, że będą kupować rosyjską ropę naftową tylko w cenie niższej o połowę od obecnej. - Dlaczego Chiny i Indie miałyby walczyć o droższe zakupy? – skomentował szansę na powodzenie inicjatywy Pierre Andurand, specjalista od handlu energią.

Sankcje na Rosję mają być bolesne dla Putina, a nie dla nakładających ograniczenia państw – przypomniały Stany Zjednoczone. Szefowa resortu finansów USA Janet Yellen chce zastąpić dotychczasowe obostrzenia, polegające na ograniczeniu ilości kupowanej od Rosji ropy, na „antyrosyjski kartel nabywców”. Wchodzące w jego skład kraje miałyby zadeklarować, że będą kupować ropę naftową z Rosji tylko za 50 dolarów za baryłkę lub za 51 procent jej wyceny – w zależności od tego, która kwota byłaby niższa.

Porozumienia w sprawie ilości wydobycia i co za tym idzie, cenie ropy naftowej, realizowane są przez kraje OPEC, z którymi współpracuje Rosja. Pomysł USA na wyznaczenie kwoty maksymalnej zakupu rosyjskiej ropy, będący niejako odwróceniem już obecnego rozwiązania, ma według specjalistów duże szanse powodzenia. Do kartelu „natychmiast” przystąpić miałaby Japonia i Korea Południowa. Także kraje, które „ratowały” Rosję, kupując więcej ropy niż dotychczas i zastępując po części kraje Zachodu, mogą – we własnym interesie – przyłączyć się do dyktatu cen. - Nie przychodzą mi do głowy żadne wady. Dlaczego Chiny i Indie miałyby walczyć o droższe zakupy? Uwielbiają okazje – podsumował pomysł USA Pierre Andurand.

Antyrosyjski kartel nabywców ropy. Może zastąpić sankcje na Rosję

Sankcje nałożone na Rosję wywołały duży wzrost cen nośników energii w krajach Zachodu i na dodatek nie przyniosły spadku przychodów dla Rosji. Dodatkowo kraje, które są konkurentami gospodarczymi UE i USA, czyli Indie i Chiny, zyskały przewagę konkurencyjną dzięki kupowaniu oferowanej im taniej rosyjskiej ropy.

Szefowa resortu finansów USA Janet Yellen zaproponowała rozwiązanie, które ma tę sytuację zmienić: stworzenie antyrosyjskiego kartelu nabywców ropy naftowej. Temat zostanie poruszony na szczycie G7, który odbędzie się w weekend w niemieckim Elmau.

- Celem jest zabezpieczenie dostaw rosyjskiej ropy na rynki światowe i uniknięcie dalszego wzrostu cen, przy jednoczesnym zmniejszeniu dochodów Putina – wyjaśniła Yellen. USA więc chcą „zjeść ciastko i mieć ciastko”. Eksperci przyznali, że to może się udać.

Claudio Galimberti z Rystad Energy potwierdził, że obecnie zakaz importu, uchwalony przez UE, przynosi efekt przeciwny do zamierzonego, ponieważ Putin wciąż sprzedaje swoją ropę z rabatem do Indii i Chin. - W ten sposób UE jedynie wzmacnia azjatycką konkurencję, nie uderzając w agresora w Moskwie. W tej chwili Europa strzela sobie w stopę – podkreślił Galimberti.

Plan Yellen zakłada, że Europejczycy i Amerykanie mogliby zgodzić się na płacenie w przyszłości za rosyjską ropę tylko 50 procent aktualnej ceny baryłki ropy Brent lub stałą cenę 50 dolarów za 159-litrową baryłkę – w zależności od tego, co jest tańsze.

- Japonia i Korea Południowa natychmiast przyłączyłyby się do takiej kontroli cen. Chiny i Indie prawdopodobnie powiedziałyby, że płacą 51 procent. Ale dostawa do Indii zajmuje dwa miesiące, a do Europy dwa tygodnie. W istocie Putin byłby zmuszony sprzedawać do Europy – ocenił Galimberti.

Pierre Andurand dodał, że trudno się spodziewać, żeby w takiej sytuacji Indie czy Chiny walczyły, żeby móc kupować rosyjską ropę drożej, niż w cenach dyktowanych przez antyrosyjski kartel. Jest więc szansa, że dołączyłyby do dyktowania niskich cen w swoim własnym interesie.

RadioZET.pl/PAP/Spiegel

CMjBQLDAsUGw=