Zamknij

W Polsce zabraknie żywności? Sasin uspokaja, ale wskazuje na inne negatywne zjawisko

PAP
25.06.2022 22:47
Jacek Sasin
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Wojna w Ukrainie i rosyjska blokada portów na Morzu Czarnym spowodowały, że świat stanął na krawędzi najgorszego od 50 lat kryzysu żywnościowego. Czy w Polsce również może zabraknąć jedzenia? Wicepremier Jacek Sasin uspokaja, że takiego zagrożenia nie ma, ale wskazuje na inne zjawisko, które może niepokoić.

Jacek Sasin zapewnił, że Polsce nie grozi niedobór żywności. - Na nasze potrzeby żywności wystarczy - powiedział w sobotę wicepremier i minister aktywów państwowych. Sasin dodał, że niedobór żywności w Europie czy na świecie może spowodować wzrost jej cen. 

- Słyszymy, że Ukraina jako największy eksporter zboża na świecie dziś ma problemy z eksportem tego zboża. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że Polsce nie grozi niedobór żywności. Nie mogę tego powiedzieć o świecie, o Europie. Tam ta sytuacja wygląda inaczej, często bardzo dramatycznie - powiedział wicepremier Sasin podczas spotkania z mieszkańcami Działdowa (warmińsko-mazurskie).

Polsce grozi niedobór żywności? Sasin komentuje

Dodał, że "Polska dziś jest dużym producentem i eksporterem żywności". Zapewnił, że "na nasze potrzeby żywności absolutnie wystarczy". - Ale trzeba się nastawić na to, że niedobór żywności w tej skali może powodować wzrost cen. My się już w pewien sposób przed tym zabezpieczamy, likwidując obciążenia podatkowe na żywność. Będziemy reagować na bieżąco, gdyby okazywało się, że te wzrosty będą widoczne - zapewnił wicepremier. 

Wskazał, że "obecnie żyjemy w świecie globalnym i gdy problemy są gdzie indziej to nie można mówić, że one nas nie dotyczą". - Jeśli zabraknie tego zboża ukraińskiego na Bliskim Wschodzie i w Afryce, to z powodu głodu nastąpi wielka fala migracji. Należy przewidywać, że pojawi się w Europie - dodał. 

Jak mówił, "musimy sobie uświadomić, że żyjemy w czasach trudnych i wymagających, dalekich od naszych oczekiwań". Według niego dziś najważniejsze jest, by reagować. "My reagujemy. Chcemy ratować polską gospodarkę, miejsca pracy" - podkreślił.

W jego ocenie "największą zmorą może być bezrobocie". - Tego musimy uniknąć, żeby polskie rodziny miały się z czego utrzymać (...) Temu poświęciliśmy bardzo wiele, wydaliśmy ogromne pieniądze - powiedział. 

Odniósł się też do zarzutów, że rząd przyczynił się do wysokiej inflacji. - Zarzucają nam, że rząd odpowiada za inflację. W jakimś stopniu te 100 mld zł, które trafiły na rynek oczywiście miały wpływ. Ale odpowiedzmy sobie na pytanie, czy wolelibyśmy miliony bezrobotnych, czy wolelibyśmy bankructwa firm, przedsiębiorców? Czy lepszym rozwiązaniem - chociaż też złym - było to, że te pieniądze spowodowały nieco wzrost inflacji - powiedział wicepremier. 

Zaznaczył, że za wysoką inflację w 70 proc. odpowiada Rosja. - Ponadto też w jakimś procencie dodatkowe pieniądze na rynku odpowiadają, ale też odpowiada wzrost wynagrodzeń. Czy mamy to hamować? Czy mamy powiedzieć Polakom, że "ceny rosną a wy macie zarabiać tyle samo i nie dostawać podwyżek?" - pytał Sasin. 

Wskazał, że rząd reaguje na trudną sytuację emerytów czy kredytobiorców. - Dla nas ważne były kwestie społeczne i by Polacy czuli, że mogą liczyć w trudnych sytuacjach na wsparcie rządu. Chcemy tak dalej postępować - podsumował. 

RadioZET.pl/PAP - Agnieszka Libudzka/oprac. AK

CMjBQLDAsUGw=