Zamknij

„W pobliżu wycieku Nord Stream 2 krzyżuje się z Baltic Pipe”. Polski rurociąg zagrożony?

27.09.2022 12:00

W pobliżu miejsca, w którym stwierdzono wycieki z gazociągu Nord Stream 2, krzyżuje się z nim rurociąg Baltic Pipe – powiedział Wirtualnej Polsce Janusz Steinhoff, były minister gospodarki. Polityk dodał, że „sprawę należy traktować bardzo poważnie”.

Mateusz Morawiecki
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/East News

Baltic Pipe ma zapewnić Polsce dostawy gazu zastępujące surowiec kupowany do tej pory z Rosji. Dostawy mają ruszyć 1 października, już 27 września odbędzie się symboliczne uruchomienie gazociągu przez Mateusza Morawieckiego. W uroczystości uczestniczyć będzie premier Danii Mette Frederiksen, minister do spraw Ropy Naftowej i Energii Norwegii Terje Aasland oraz szefowa unijnej Dyrekcji Generalnej ds. Energii Ditte Juul Jorgensen.

W poniedziałek doszło do dwóch wycieków gazu z nieuruchomionego, ale wypełnionego surowcem gazociągu Nord Stream 2. We wtorek sytuacja powtórzyła się z gazociągiem Nord Stream 1. Profesor Tomas Karberger z Uniwersytetu Technicznego Chalmers w Goeteborgu uważa, że "jest mało prawdopodobne, aby zdarzenia losowe spowodowały uszkodzenia obu gazociągów". Wcześniej wiceszef MSZ Marcin Przydacz informował, że nie można wykluczyć rosyjskich prowokacji.

Wyciek z Nord Stream w pobliżu Baltic Pipe. „Nie można wykluczyć prowokacji”

Nord Stream 2 został przygotowany, ale z powodu ataku Rosji na Ukrainę nie został uruchomiony. W rurach znajduje się gaz wtłoczony tam w ramach testów. Wyciek, który wykryto w duńskiej i szwedzkiej strefie ekonomicznej, jest traktowany bardzo poważnie z powodu potencjalnego zagrożenia dla środowiska.

„Ostrzegamy znajdujące się w pobliżu statki i prosimy o zachowanie bezpiecznej odległości w promieniu 5 mil (prawie 10 km) od miejsc wycieków” - podała w komunikacie Szwedzka Administracja Morska. Jednocześnie wydano ostrzeżenie dla samolotów, aby nie zniżały się na tych obszarach na odległość poniżej 1000 metrów.

- Awaria Nord Stream 2, o której poinformowała Dania, to usterka techniczna. Jest niebezpieczna, bo to zagrożenie dla ekosystem. Trzeba przeprowadzić akcję naprawczą. To jest dość skomplikowana materia. Duńczycy ogłosili alert dla przepływających statków, należy tę sprawę traktować bardzo poważnie. Tym bardziej, że gdzieś w pobliżu miejsca awarii krzyżuje się z NS2 rurociąg Baltic Pipe – ostrzegł w programie „Newsroom” WP Janusz Steinhoff, były minister gospodarki.

System Baltic Pipe rozpoczyna się na Morzu północnym tzw. wpinką - połączeniem z biegnącym z Norwegii do Europy Zachodniej gazociągiem Europipe II. W miejscu odgałęzienia Baltic Pipe zainstalowano na dnie morskim PLEM (Pipeline End Manifold), 215-tonową konstrukcję wielkości domu jednorodzinnego. Stamtąd gazociąg trasą długości 105 km biegnie w kierunku zachodnich wybrzeży Danii. Na brzeg wchodzi pod plażą Houstrup, dalej rura biegnie do terminala gazowego Nybro, który musiał zostać specjalnie rozbudowany.

Po przekroczeniu półwyspu jutlandzkiego, gazociąg pokonuje po dnie cieśninę Mały Bełt i wyspę Fionia (Fyn). Przed cieśniną Wielki Bełt Baltic Pipe zostało podłączone do duńskiego systemu przesyłowego, od którego odgałęzia się na kolejnej wyspie Zelandia (Zeeland). Gazociąg opuszcza duński ląd w zatoce Faxe, przechodząc wcześniej przez specjalnie dla niego zbudowaną tłocznię Everdrup. Do tego punktu, za budowę odpowiadał duński operator Energinet, choć polski Gaz-System partycypował finansowo w budowie tłoczni. Również Gaz-System odpowiadał za budowę wyjścia gazociągu z lądu na otwarte morze. W tym celu należało przewiercić się pod nadbrzeżnym klifem za pomocą miniaturowej tarczy TBM. Podobną metodę zastosowano przy wyjściu na polski brzeg.

Z zatoki Faxe gazociąg biegnie 275 km trasą przez wody terytorialne Danii, duńską i szwedzką strefę ekonomiczną, a na południe od Bornholmu wchodzi do strefy ekonomicznej Polski, na polskie wody terytorialne i dociera na brzeg koło Pogorzelicy w Zachodniopomorskiem. Po drodze krzyżuje się m.in. z gazociągami Nord Steram 1 i 2. Już na terenie Polski, poprzez tzw. zespół zaporowy w Niechorzu i węzeł Płoty łączy się z polskim systemem w tłoczni Goleniów. Właścicielem i operatorem tej części jest Gaz-System.

- Zobaczymy, jakie będą dalsze informacje. Myślę, że dopóki w Federacji Rosyjskiej nie nastąpią znaczące zmiany, projekt NS2 nie będzie funkcjonować. To jest jeden z największych błędów europejskiej polityki energetycznej, konkretnie: błąd Niemiec, które uzależniły się od gazu z Rosji w nadmiernym stopniu zamiast dywersyfikować dostawy tego surowca. Chcieli być hubem rosyjskiego gazu, teraz brutalnie przekonują się o konsekwencjach tych decyzji – podsumował Steinhoff.

loader

RadioZET.pl/Wirtualna Polska/PAP