Zamknij

Wojna na Ukrainie. Ceny paliw już rosną. Ile zapłacimy na stacji?

22.02.2022 14:41

Spieszcie się tankować, dopóki fala podwyżek cen ropy naftowej wywołana przez konflikt na Ukrainie nie dotrze do polskich stacji benzynowych. Już za kilka dni paliwo podrożeje zapewne o około 10-15 groszy na litrze, a jeśli ziści się czarny scenariusz – za benzynę i olej napędowy trzeba będzie znów płacić ponad 6 zł.

stacja paliw
fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER/East News

Wojna na Ukrainie może wstrząsnąć rynkiem paliw. Konflikt już teraz spowodował podwyżkę hurtowej ceny baryłki ropy, co będzie miało odzwierciedlenie na polskich stacjach paliw na przełomie lutego i marca 2022 roku.

To może być jednak tylko wstęp do naprawdę czarnego scenariusza, o przebieg którego zapytaliśmy Rafała Zywerta, analityka z BM Reflex. Ekspert wytłumaczył, że – choć to relatywnie mało prawdopodobne – benzyna i olej napędowy mogą wrócić do cen przekraczających 6 zł za litr, i to pomimo obniżenia VAT w ramach tarczy antyinflacyjnej.

Wojna na Ukrainie. Sankcje a ceny paliw

Kto chce zatankować samochód taniej, powinien wybrać się na stacje już. Konflikt na Ukrainie już teraz wpłynął na hurtową cenę baryłki ropy, a to z kolei za kilka dni znajdzie swoje odzwierciedlenie na stajach paliw.

Rafał Zywert, analityk z BM Reflex, uspokaja: na razie napięcie polityczne i militarne u granic naszego wschodniego sąsiada nie wywołało paniki na rynku, podwyżki są więc relatywnie umiarkowane.

Sytuacja na Ukrainie w tej chwili nie ma jeszcze drastycznego przełożenia na ceny ropy naftowej. Ropa Brent podrożała chwilowo do 99,5 dolara za baryłkę – jeśli taka cena się utrzyma, to paliwo na stacjach podrożeje o około 10-15 groszy na litrze na przełomie lutego i marca 2022 roku. Rafał Zywert

Katastrofą byłoby wprowadzenie sankcji na rosyjskie surowce energetyczne. W razie takiej ewentualności tankujący musieliby liczyć się z powrotem do rekordowo wysokich cen z końca 2021 roku.

- Znacznie wyższych podwyżek można się spodziewać w razie wybuchu pełnowymiarowego konfliktu i ewentualnego nałożenia sankcji na rosyjską ropę i gaz. W takim czarnym scenariuszu można się spodziewać, że ceny hurtowe podskoczą do 120 dolarów za baryłkę, co oznaczać będzie wzrost cen na polskich stacjach o około 70 groszy na litrze. Paliwo znowu przekroczyłoby wtedy granicę 6 zł – wyjaśnił Zywert.

Czy taki scenariusz jest możliwy i jest się czego bać? Ekspert uważa, że to stosunkowo mało prawdopodobne – Unia Europejska, chcąc ograniczyć wpływy Rosji ze sprzedaży ropy i gazu, musiałby pogodzić się z wyprowadzeniem tym samym ciosu dla swojej własnej gospodarki, uzależnionej od rosyjskich surowców.

- Zachód, uzależniony od dostaw ropy i gazu, nie ma jak pozyskać odpowiednich ilości z innych źródeł. W przypadku ropy naftowej mowa jest o około 2 mln baryłek dziennie. Kraje OPEC nie będą w stanie szybko zwiększyć wydobycia, gdyż nie mają wolnych mocy przerobowych. Na dodatek współpracują z Rosją w ramach OPEC+, więc nawet nie wiadomo, czy byłoby skłonne zwiększyć podaż, żeby obniżyć ceny, na których same zarabiają. Zdjęcie sankcji z Iranu także nie rozwiązałoby sprawy, gdyż wydobycia i sprzedaży ropy nie uda się zorganizować w ciągu miesiąca – a takimi zapasami dysponują kraje Zachodu – nakreślił sytuację Rafał Zywert.

loader

RadioZET.pl