Zamknij

Wojna na Ukrainie. Paliwo wkrótce po 6 zł, nic nie da się zrobić

24.02.2022 07:39

Rosyjskie wojska rozpoczęły inwazję na Ukrainę, atakowane są obiekty wojskowe, a z powodu wybuchów ewakuowana została ludność Kijowa. Na napaść Rosji rynek zareagował błyskawicznie: cena baryłki ropy przebiła 100 dolarów. Spełnia się czarny scenariusz: paliwa na stacjach znów mogą kosztować powyżej 6 zł za litr.

tankowanie samochodu
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/East News

Wojna na Ukrainie rozpoczęła się: z rozkazu Władimira Putina rosyjskie wojska przekroczyły granicę. CNN podaje, że są już setki rannych cywili. Polskie wojsko jest w stanie gotowości, a NATO najprawdopodobniej zwiększy siły stacjonujące w naszym kraju. Atak Rosji na Ukrainę i jego skutki relacjonujemy na żywo na RadioZET.pl.

Inwazja ma już wymierne skutki gospodarcze: cena baryłki ropy na rynku hurtowym przebiła 100 dolarów za baryłkę, a złoty zaczął tracić na wartości. Zaczyna ziszczać się czarny scenariusz, przez którym ostrzegali na naszych łamach analitycy z BM Reflex: już na początku marca 2022 litr paliwa może znowu kosztować powyżej 6 zł. I to pomimo obniżonej akcyzy oraz zredukowanej stawki VAT.

Wojna na Ukrainie. Ceny ropy rosną po ataku Rosji

Utrzymujące się na granicy ukraińsko-rosyjskiej napięcie odbiło się na rynku ropy: w oczekiwaniu na rozwój sytuacji ceny baryłki ropy wzrosły do okolic 100 dolarów. Podwyżka dotrze do Polski na przełomie lutego i marca 2022 roku: Rafał Zywert z BM Reflex wyliczył dla nas, że spodziewać można się wzrostu cen za litr o koło 10-15 groszy.

Ta prognoza została jednak postawiona zanim Rosja zaatakowała Ukrainę. Reakcja rynków będzie więc znacznie bardziej gwałtowna: wiele wskazuje na to, że cena za baryłkę przekroczy nawet 120 dolarów. A to boleśnie odczują kierowcy tankujący auta.

Znacznie wyższych podwyżek można się spodziewać w razie wybuchu pełnowymiarowego konfliktu i ewentualnego nałożenia sankcji na rosyjską ropę i gaz. W takim czarnym scenariuszu można się spodziewać, że ceny hurtowe podskoczą do 120 dolarów za baryłkę, co oznaczać będzie wzrost cen na polskich stacjach o około 70 groszy na litrze. Paliwo znowu przekroczyłoby wtedy granicę 6 zł. Rafał Zywert

Ekspert wytłumaczył, że Rosja może dyktować Europie warunki z pozycji siły, gdyż nie ma praktycznej możliwości stworzenia alternatywy dla dostarczanych przez Putina surowców energetycznych.

- Zachód, uzależniony od dostaw ropy i gazu, nie ma jak pozyskać odpowiednich ilości z innych źródeł. W przypadku ropy naftowej mowa jest o około 2 mln baryłek dziennie. Kraje OPEC nie będą w stanie szybko zwiększyć wydobycia, gdyż nie mają wolnych mocy przerobowych. Na dodatek współpracują z Rosją w ramach OPEC+, więc nawet nie wiadomo, czy byłoby skłonne zwiększyć podaż, żeby obniżyć ceny, na których same zarabiają. Zdjęcie sankcji z Iranu także nie rozwiązałoby sprawy, gdyż wydobycia i sprzedaży ropy nie uda się zorganizować w ciągu miesiąca – a takimi zapasami dysponują kraje Zachodu –nakreślił sytuację Rafał Zywert.

USA zapowiedziały już, że rozmowy z Iranem na temat zdjęcia sankcji na eksport ropy naftowej powinny zakończyć się w ciągu kilku dni. Oznaczać to może, że Zachód rzeczywiście rozważa nałożenie na Rosję drastycznych sankcji i chce zminimalizować niekorzystny wpływ ograniczeń na własną gospodarkę. W reakcji na zamrożenie certyfikacji Nord Stream 2 Niemcy usłyszeli w odpowiedzi „witamy w nowym świecie, gdzie Europa płaci za gaz 2000 euro za 1000 metrów sześciennych”. Obecne ceny są kilkukrotnie niższe.

loader

RadioZET.pl