Zamknij

Wreszcie dobra wiadomość dla frankowiczów. Pieniądze zostaną w kieszeni

28.10.2022 10:49

Umorzona w ramach porozumienia z bankiem część kredytu frankowego jest przychodem. A gdzie jest przychód, tam jest podatek. Frankowicze mogą jednak odetchnąć z ulgą: fiskus zapowiedział, że nie będzie chciał daniny od kredytu, którego nie trzeba będzie spłacać.

protest frankowiczów
fot. STEFAN MASZEWSKI/REPORTER/East News

Frankowicze czekający z utęsknieniem na wyrok TSUE porządkujący orzecznictwo w sprawie warunków umów kredytowych z bankami nie doczekali się w rozstrzygnięcia sprawy w październiku. Sędziowie uznali, że konieczne jest „dalsze przemyślenie” wyroku. Rozczarowanie może być nieco złagodzone przez interpretację podatkową wydaną przez fiskusa.

Umorzenie części kredytu bez podatku. Jest interpretacja fiskusa

Zwycięstwo w batalii z bankiem i doprowadzenie do umorzenia części kredytu zawartego we frankach to nie koniec przygód frankowiczów. W świetle prawa z powodu takie zdarzenia osiągnęli bowiem dochód równy darowanej kwocie do spłaty.

W teorii wiązało się to z koniecznością odprowadzenia podatku dochodowego od kwoty, której nie będzie się płacić. W praktyce za umorzenie kredytu nie trzeba będzie płacić: fiskus uznał, że w świetle obowiązujących przepisów nie będzie upominał się o pieniądze frankowiczów.

Podstawą do udzielenia decyzji stało się rozporządzenie ministra finansów z 11 marca 2022 r. w sprawie zaniechania poboru podatku dochodowego od niektórych dochodów (przychodów) związanych z kredytem hipotecznym udzielonym na cele mieszkaniowe (DzU z 2022 r., poz. 592).

Interpretacja została wydana po zapytaniu złożonym przez mężczyznę, który w 2008 roku wziął kredyt we frankach szwajcarskich na kupno mieszkania dla dzieci, które pozostawały na jego utrzymaniu. Syn mieszkał w nim przez rok, później lokal został przeznaczony na wynajem.

W 2022 w wyniku ugody zawartej z bankiem doszło do zamiany waluty z franka szwajcarskiego na złotego. Jednocześnie bank umorzył zadłużenie kredytobiorcy w kwocie 21 000 zł. Mężczyzna prewencyjnie zapytał fiskusa, czy od tej kwoty ma zapłacić podatek.

loader

RadioZET.pl/Rzeczpospolita