Zamknij
Szpital
Polaków czeka spory rachunek u lekarza
fot: Adam STASKIEWICZ/East News

Znacznie drożej za wizytę u lekarza. "Przed nami bardzo trudne czasy"

Agnieszka Zaręba
Agnieszka Zaręba Redaktor Radia Zet
15.09.2022 12:33

Inflacja medyczna winduje ceny badań i usług w systemie opieki zdrowotnej. Pacjenci zapłacą od kilkunastu do kilkudziesięciu procent więcej. Prezes grupy LuxMed Anna Rulkiewicz alarmuje w podcaście „Biznes. Między wierszami” w RadioZET.pl, że sytuacja jest bardzo bolesna dla pracodawców, firm medycznych, konsumentów i pacjentów.

Agnieszka Zaręba: Galopująca inflacja przyczynia się do wzrostu cen niemal w każdym sektorze gospodarki. Niewiele mówi się jednak o inflacji medycznej, która winduje ceny badań i wizyt lekarskich. Czy niebawem będzie trudniej dostać się do lekarza? Czy będzie to dużo droższe?

Anna Rulkiewicz: Inflacja medyczna rozpoczęła się już w 2013 roku i była dużo wcześniej niż ta nasza główna inflacja, o której wszyscy dzisiaj rozmawiamy. Powolutku sobie rosła, aż doszła do 20 proc. W tej chwili jest ona wyższa niż klasyczne wskaźniki. Presja wynagrodzeń jest ogromna i to bywa w szeroko rozumianym sektorze medycznym największym problemem, bo to jest większość kosztów w firmach medycznych. Równocześnie mamy ogromne koszty funkcjonowania przedsiębiorstw, takie jak energia, gaz, odpady medyczne. Nasi wszyscy partnerzy biznesowi podnoszą ceny, więc musi się to przełożyć również na wzrost cen dla pacjentów.

O ile wzrosły koszty działalności państwa grupy w ostatnich miesiącach?

Sama inflacja medyczna podniosła koszty o 20 proc., a do tego dochodzą wszystkie dodatkowe czynniki jak wzrost cen surowców, konkretne podwyżki rachunków za gaz i energię. To są bardzo trudne momenty. Tak naprawdę sami nie wiemy, kto zostanie zwolniony z tych kosztów. Boimy się też oszczędzania energii. Jak miałyby ją oszczędzać szpitale? Przecież musimy świadczyć usługi, a mamy dużo niewiadomych. Koszty są tak ogromne, że zastanawiam się, czy na zdrowiu w Polsce można jeszcze bardziej oszczędzać. Przed nami bardzo trudne czasy.

Na czym polega inflacja medyczna? Czym różni się od konsumenckiej, którą odczuwamy na co dzień?

Inflacja medyczna to jest przede wszystkim wzrost wynagrodzeń w całym sektorze. To się przekłada od razu na podniesienie kosztów wszystkich usług i materiałów medycznych. Nie oceniam czy to jest złe, czy to nie jest złe. Nie chcę w ten sposób tego definiować, bo ten wzrost wynagrodzeń, jeżeli chodzi o personel medyczny, musiał się pojawić. Natomiast w obecnej sytuacji gospodarczej wystrzeliliśmy z tymi kosztami jak w kosmos, więc to jest bardzo bolesne dla przedsiębiorcy, dla firmy medycznej, dla konsumenta i pacjenta.

Boimy się też oszczędzania energii. Jak miałyby ją oszczędzać szpitale?

Firmy medyczne już teraz zapowiadają dwucyfrowe podwyżki. Kiedy to odczujemy?

To prawda, jednak z jednym zastrzeżeniem, bo to dzieje się już teraz. My już podwyższamy ceny. Wzrost wynika z dwucyfrowej inflacji medycznej. To się dzieje sukcesywnie przynajmniej od kilku miesięcy.

Równocześnie apeluje pani, żeby nie oszczędzać na zdrowiu?

Oczywiście, że apeluję, żeby nie oszczędzać na zdrowiu, ale też, aby racjonalnie wydawać pieniądze. Wszyscy mamy problem, ale inflację musimy zatrzymać. Trzeba robić wszystko, co w naszej mocy, żeby zatrzymać inflację, bo inaczej nie wiem, dokąd dojdziemy.

Rozmawiamy o kryzysie inflacyjnym, ale jest jeszcze kryzys na medycznym rynku pracy. Jak go państwo odczuwacie?

Jest on powiązany z inflacją medyczną. Nakręca się przez to, że nie ma personelu. Liczba specjalistów na rynku jest ograniczona. Jeżeli ktoś chce pozyskać daną osobę do pracy, to bierze ją z miejsca, w którym już funkcjonuje zawodowo w polskim systemie. To nie jest nowy narybek personelu medycznego. W praktyce oznacza to, że przejmuje się taką osobę drożej, a to finalnie wpływa na dostępność. Jeżeli zaczniemy sobie wszyscy zabierać ten personel medyczny, to nakręcimy inflację jeszcze wyżej. Finalnie straci pacjent, bo usługi będą droższe i trudniej dostępne, czyli tak źle i tak niedobrze. Trzeba się naprawdę zastanowić co zrobić i tu moja absolutna prośba do rządzących, o jak najszybsze wydawanie wszelkich pozwoleń na pracę osobom z Ukrainy. My jako grupa mamy ponad 200 osób zatrudnionych z Ukrainy, w tym 72 lekarzy, a od miesięcy czekamy na rozpatrzenie 40 wniosków. Nikt nam nie dał żadnej odpowiedzi, choć mamy chętnych specjalistów do pracy.

Jak to możliwe? Przecież słyszymy od polityków, że jeżeli chodzi o siłę zawodową napływającą z Ukrainy, to powinna być dostępna bez problemów na polskim rynku pracy. Nie przekłada się to na praktykę?

Ja jestem praktykiem i mogę powiedzieć, że mam ogromną nadzieję, że tak się stanie, bo nadzieja umiera ostatnia. Liczę na to, że przyspieszymy te wszystkie formalności, bo naprawdę lekarzy brakuje. Mogą oni pomóc nie tylko Polakom, ale także obywatelom Ukrainy, których jest teraz w naszym kraju wielu. Obecnie nasi lekarze muszą się formalnie opiekować medykami z Ukrainy, bo oni nie mogą wykonywać oficjalnie tego zawodu w naszym kraju bez odpowiednich dokumentów i pozwoleń.

Liczba specjalistów na rynku jest ograniczona. Jeżeli ktoś chce pozyskać daną osobę do pracy, to bierze ją z miejsca, w którym już funkcjonuje zawodowo w polskim systemie

Kilkadziesiąt wykwalifikowanych osób mogłoby pracować w państwa grupie jako lekarze, ale od wielu miesięcy tego nie robią, bo urząd nie wydał decyzji?

Oni pracują tylko w formie asystenta medycznego, czyli tak naprawdę nie są pełnoprawnym lekarzem w Polsce i my czekamy na wydanie pozwoleń dla nich. Warto też wiedzieć, że te pozwolenia mają być wydawane na 2 lata. Obecnie te osoby pracują u nas jako asystenci, uczą się języka, poznają realia polskiego rynku medycznego. Pomagamy i czekamy na decyzję, ale dla nas to też są ogromne koszty. Utrzymanie tych dwustu zatrudnionych osób, opłacenie ich szkoleń, kursów, szkolenie języka - to wszystko nie jest tanie. Koordynujemy wszystkie działania, dbamy o całą dokumentację, więc wydajemy też sporo naszych własnych środków, żeby ich tutaj zabezpieczyć w taki sposób, żeby mogli ten zawód wykonywać. To również z naszej strony solidarność zawodowa. Pamiętajmy, że część z nich po prostu nie ma gdzie wrócić.

Jak inflacja medyczna, wzrost kosztów, dostęp do surowców i problemy kadrowe przełożą się na dostępność usług medycznych dla pacjentów?

Nam zależy przede wszystkim na świadczeniu jak najlepszej opieki, więc będziemy robić wszystko, żeby to nie dotykało pacjentów. W wielu kwestiach stawiamy na cyfryzację i digitalizację. Wymaga to nauki innego sposobu opieki nad pacjentem. Część rzeczy można zrobić zdalnie, ale oczywiście nie wszystkie. Jeżeli chcemy zachować jakość, to wszystko musi więcej kosztować. Gdy będziemy pozyskiwali lekarzy od konkurencji, to doprowadzi do kolejnego nakręcania inflacji. Żeby to nie było błędne koło, trzeba zrobić wszystko, aby ściągać do nas lekarzy z innych rynków.

W obecnej sytuacji gospodarczej wystrzeliliśmy z tymi kosztami jak w kosmos, więc to jest bardzo bolesne dla przedsiębiorcy, dla firmy medycznej, dla konsumenta i pacjenta

Jakie są największe wyzwania, z którymi się teraz mierzycie? Czy jest szansa, że za kilka tygodni lub miesięcy sytuacja się ustabilizuje?

Przede wszystkim obciąża nas wzrost cen i wynagrodzeń. Dzisiaj to dla nas samoistnie napędzająca się kula. To jest największe niebezpieczeństwo dla gospodarki. Bardzo bym sobie też życzyła: zacznijmy mocno oszczędzać jako kraj. Mam na myśli energię i wszystko, co wokół nas jest, bo ja dzisiaj nie mam poczucia, że jesteśmy na zimę przygotowani. Najbardziej boję się tego, co się wydarzy za kilka miesięcy,

Prowadzicie rozmowy z decydentami na szczeblu rządowym. Czy idą one w dobrym kierunku?

Może i my prowadzimy komunikację, ale nie wiem, czy to jest dwustronna rozmowa, czy jednostronny monolog. Mamy za dużo polityki w rzeczach, które dotyczą kraju i naszej gospodarki. Proponuję więc mniej polityki, a więcej faktycznego myślenia o tym, co jest dobre dla kraju.

Anna Rulkiewicz - prezes Grupy LUX MED od 2007 r., a od końca 2011 r. pełni także funkcję Dyrektora Zarządzającego LMG Försäkrings AB, którego oddział działa w Polsce pod marką LUX MED Ubezpieczenia.  Absolwentka Stanford Executive Program na Stanford University Graduate School of Business. W 2018 r. została powołana przez Ministra Zdrowia do Rady Społecznej ogólnopolskiej debaty „Wspólnie dla Zdrowia - słuchamy, rozmawiamy, działamy".

Agnieszka Zaręba
Agnieszka Zaręba

Dziennikarka ekonomiczna, redaktorka i konferansjerka. Specjalizuje się w tematyce finansów, inwestowania, rynku kapitałowego, nieruchomości i gamingu.

Misją jej działalności jest edukacja ekonomiczna, udziela się w środowisku inwestorów indywidualnych. Prowadzi i moderuje debaty rynkowe, kongresy gospodarcze oraz konferencje biznesowe. Dobrze odnajduje się w sytuacjach kryzysowych, zdobyła certyfikat MON nadany na szkoleniu w jednostce wojskowej.

Prywatnie kocha sport. Posiada uprawnienia ratownika wodnego, sędziego pływania i ratownika medycznego. Podróże to więcej niż pasja, jest certyfikowanym pilotem wycieczek zagranicznych, zainteresowanym sektorem incentive travel, czyli turystyką biznesową.

KONTAKT:

agnieszka.zareba@radiozet.pl
Więcej: https://biznes.radiozet.pl/tags/kategoria/redakcja/agnieszka-zareba

CMjBQLDAsUGw=