Zamknij

Ceny paliw po embargo 5 grudnia. Dobra i zła wiadomość

05.12.2022 17:55

Od 5 grudnia kraje UE nie mogą już sprowadzać ropy naftowej z Rosji drogą morską. Czy odcięcie się od dostaw spowoduje wzrost cen na stacjach? Rafał Zywert, analityk rynku, przekazał RadioZET.pl dwie wiadomości: jedną dobrą, drugą złą.

dystrybutor na stacji paliw
fot. Karol Makurat/REPORTER/East News

Ceny paliw po 5 grudnia, dniu wejścia w życie embargo na rosyjską ropę, nie powinny niemile zaskoczyć kierowców. To ta dobra wiadomość – rynek miał pół roku, żeby zawrzeć umowy z nowymi, alternatywnymi dostawcami i zapewnić odpowiednią podaż. W tej informacji kryje się jednak także drugie przesłanie – te złe. Dotyczy nie tylko embargo na ropę, lecz także zniesienia tarczy antyinflacyjnej i podwyższenia podatków od 1 stycznia 2023.

Ceny paliw po 5 grudnia. Embargo na ropę z Rosji

Rafał Zywert, analityk rynku paliw ze spółki Reflex, dokonał dla RadioZET.pl prognozy dotyczącej trzech bardzo ważnych dat: 5 grudnia (embargo na ropę z Rosji), 1 stycznia (koniec tarczy antyinflacyjnej i podniesienie podatków na paliwa) oraz 5 lutego (embargo na benzynę i olej napędowy z Rosji). Z podcastu „Biznes. Między wierszami” można się dowiedzieć, jak każde z tych zdarzeń wpłynie na ceny na stacjach.

- Wchodzące 5 grudnia unijne embargo na import ropy z Rosji drogą morską nie spowoduje skokowego wzrostu cen. Po uchwaleniu zakazu do jego wejścia w życie było 6 miesięcy. Co więcej, embargo zakłada zakaz załadowywania tankowców ropą rosyjską, jeśli jednak zostaną one załadowane wcześniej, to mogą one być rozładowywane aż do 19 stycznia bez zagrożenia sankcjami. Wejście w życie zakazu trochę nam się więc rozszerza. Myślę, że kierowcy nie powinni się obawiać żadnych podwyżek z tego tytułu – uspokoił zaniepokojonych wejściem embargo w życie Zywert.

Ekspert wytłumaczył, że ceny nie wzrosną, gdyż podniesiono je już wcześniej, uwzględniając wyższe koszta sprowadzania ropy od innych dostawców. Zła wiadomość jest więc taka, że embargo spowodowało wzrost cen już wcześniej, podczas przygotowań do zmian. W najbliższym czasie nie ma się też co spodziewać spadku cen, gdyż historia ma się powtórzyć przed 1 stycznia. Ceny paliw nie spadną za bardzo mimo „korzystnych okoliczności”, tylko będą utrzymywana na wysokim poziomie, żeby po 1 stycznia nie wzrosły aż o 1 zł na litrze dzięki obniżeniu marży.

- Może do końca roku ceny delikatnie spadną, o 10-15 groszy na litrze. To umożliwi bardziej płaskie przejście w wyższy podatek VAT. Nie zobaczymy większych spadków cen, mimo że sytuacja rynkowa by na to pozwała, ale za to w nowym roku nie zobaczymy dużych podwyżek cen rzędu 80-90 groszy na litrze – stwierdził Zywert.

Skoro ceny w najbliższych czasie się nie zmienią, nie ma też co panikować i tankować na zapas – szczególnie, że masowe najazdy na stacje mogą zachęcać do spekulacji i podnoszenia cen. Rada Zywerta dla kierowców jest prosta – jeździć i tankować jak do tej pory.

- Nie ma sensu tankować na zapas, ani teraz, ze względu na embargo, ani na przyszły rok ze względu na podatek VAT. Sytuacja jest w miarę ustabilizowana. Na rynku była duża panika w marcu i kwietniu, gdy mieliśmy blokady stacji paliw. To tylko utrudnia sprawę i zachęcą do wykorzystywania sytuacji. To nie ma sensu, myślę że trzeba podejść do sprawy racjonalnie i systematycznie tankować. Można oczywiście jeździć wolniej, bardziej ekonomicznie – powiedział analityk rynku paliw.

loader

RadioZET.pl