Nie daj się złapać na Black Friday. Eksperci ujawnili, ile realnie wynoszą rabaty
Zbliża się Black Friday, a wraz z nim kuszące promocje, które mają przyciągnąć polskich konsumentów. Choć sklepy obiecują ogromne rabaty, eksperci ostrzegają, że rzeczywistość może okazać się mniej kolorowa – prawdziwe zniżki są często niższe niż deklarowane, a większość ofert to tylko marketingowy chwyt.
- Eksperci wskazują, że obniżki na Black Friday rzadko przekraczają 5–15 proc.
- Spektakularne promocje dotyczą końcówek serii lub są mocno ograniczone
- Wysokie rabaty łatwiej znaleźć na e-booki czy abonamenty niż na produkty fizyczne
Black Friday: Duże oczekiwania, skromne rabaty
Zbliża się Black Friday, czas intensywnych zakupów i rzekomych wielkich promocji, które przywędrowały do Polski z USA. Choć wielu konsumentów liczy na znaczące obniżki, rzeczywistość często rozmija się z reklamowymi zapewnieniami. Jak wynika z analiz i opinii ekspertów, spektakularne rabaty są rzadkością, a większość ofert to głównie chwyt marketingowy. – Rabaty powyżej 50 proc. są często mało realne do osiągnięcia, nawet pomimo tego, że sklepy tak to komunikują. Z reguły są to końcówki serii bądź asortyment, który na co dzień się nie sprzedaje. A jak już trafi się coś naprawdę z wyższej półki, to promocja jest mocno limitowana i trzeba mieć dużo szczęścia, aby z niej skorzystać – mówi Robert Biegaj, ekspert rynku z Grupy Offerista, cytowany przez "Rzeczpospolitą".
Rzeczywiste rabaty? Średnio 3,6 proc.
Jak przypomina gazeta, badania przeprowadzone kilka lat temu przez firmę Deloitte wykazały, że realne obniżki w czasie Black Friday wynoszą średnio zaledwie 3,6 proc. Choć obowiązująca od 2023 roku dyrektywa Omnibus wymusza na sprzedawcach większą przejrzystość cen i informowanie o najniższej cenie towaru z ostatnich 30 dni, nie wyeliminowała ona całkowicie manipulacji.
Sebastian Błaszkiewicz, szef sprzedaży w Univio, wskazuje, że wysokie rabaty są bardziej realne w przypadku usług cyfrowych, takich jak e-booki czy abonamenty, niż w tradycyjnych produktach. – Na obniżki rzędu 50 proc. raczej nie ma co liczyć – chyba że w przypadku usług cyfrowych. Ale tu takie promocje są już normą przez cały rok. W przypadku tradycyjnych dóbr spodziewam się promocji na wybrany asortyment rzędu 5–15 proc. z pojedynczymi wabikami w bardzo specjalnych cenach, ale i mocno ograniczonym wolumenie – zauważa ekspert.
Pomimo szumu medialnego i promocyjnych haseł, Black Friday w Polsce wciąż odbiega od amerykańskiego pierwowzoru. Zamiast polowania na okazje, konsumenci coraz częściej podchodzą do obniżek z rezerwą, wiedząc, że spektakularne promocje to rzadkość. Jak wskazują eksperci, rozsądek i ostrożność mogą być najlepszymi doradcami w czasie wyprzedażowego szaleństwa.
Źródło: RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET