Zamknij

Niepewna przyszłość 13. i 14. emerytury. „Pewnych świadczeń może się nie udać wypłacić”

10.11.2022 14:30

Budżet jest w trudnej sytuacji, rząd musi szukać oszczędności, a ministerstwa ograniczać wydatki. Czy ofiarą cięć staną się także inwestycje w polepszenie losu seniorów, czyli wypłaty 13. i 14. emerytury? Niebezpieczeństwo wycofania świadczeń ocenił dla RadioZET.pl dr Antoni Kolek, szef Instytutu Emerytalnego.

Marlena Maląg
fot. Wojciech Olkusnik/East News

14. emerytura będzie już na stałe – obiecał premier Morawiecki. Rok 2023 zapowiada się jednak na rok mocnego zaciskania pasa: budżet z polecenia Jarosława Kaczyńskiego ma podobno zostać odchudzony o miliardy złotych. Według nieoficjalnych informacji, pod znakiem zapytania ma stać między innymi los CPK. Czy cięć powinni obawiać się także emeryci? - Może się okazać, że 14. emerytura zostanie okrojona, zmienione zostaną warunki jej wydawania, by zawęzić grupę beneficjentów – ocenił dla nas prezes IE.

Co z 13. i 14. emeryturą? Rząd szuka oszczędności w budżecie

Od zapowiedzianych przez prezesa PiS cięć budżetowych oszczędzone mają być dwa resorty: Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. Świadczenia socjalne mają być więc w roku wyborczym nie do ruszenia – a być może z powodu wysokiej inflacji pojawi się nawet druga waloryzacja emerytur.

- Rok 2023 jest dość specyficzny, wiec trudno mówić o tym, że rząd jakiekolwiek świadczenia będzie ciął, wręcz przeciwnie – zrobi wszystko, żeby je wypłacić. Chociaż nie do końca – usłyszeliśmy już, że tak naprawdę „piętnastka” to obniżka podatków, jaka miała miejsce w tym roku, bo seniorzy nie płacili PIT wcale lub uiszczali to znacznie mniej, niż w poprzednich latach. Polski Ład w takim przekazie jest właśnie taką zakamuflowaną, ukrytą formą 15. emerytury – tak przedstawił perspektywy na 2023 rok dr Antoni Kolek zauważając swoiste wycofanie się z deklaracji możliwego przyznania „piętnastki”.

Szef Instytutu Emerytalnego uspokoił także seniorów, że 13. emerytura teoretycznie jest „nie do ruszenia” – jej zabranie wymagałoby przegłosowania odpowiedniej ustawy. Z oddanych przeciwko świadczeniu głosów posłowie zostaliby zapewne rozliczeni przy urnach wyborczych.

- „Trzynastka” jest wpisana do ustawy, więc nie da się jej łatwo zabrać. Wymagałoby to przegłosowania nowelizacji, a do tego raczej nie zbierze się większość w parlamencie. Żadne ugrupowanie nie będzie chciało zabrać pieniędzy przed wyborami. Wywołałoby to duże kontrowersje społeczne i jest to właściwie nierealne – wyjaśnił dr Kolek.

Inaczej ma się jednak sprawa z 14. emeryturą. Ta została przyjęta na stałe jako świadczenie jednorazowe. Oznacza to, że za każdego roku rząd ma podjąć decyzję o przeprowadzeniu jej wypłaty. W tym przypadku wystarczy więc, że politycy nic nie zrobią, a świadczenie przepadnie.

- „Czternastkę” trzeba uchwalić. I tu jest już trochę inna procedura. 14. emerytury jeszcze nie ma, ona dopiero będzie w przyszłym roku. Może się okazać, że nie ma pieniędzy na sfinansowanie tego świadczenia i że rząd będzie się próbował po cichu z tego wycofywać. Myślę, że wywiad szefa PFR Pawła Borysa, który mówił o możliwych cięciach z powodu trudnej sytuacji budżetowej, był tego pierwszym przejawem. Wygląda na to, że pewnych świadczeń może się w przyszłym roku nie udać wypłacić – ocenił prezes IE.

Nasz rozmówca stwierdził, że z powodu sposobu finansowania 14. emerytury akurat na nią pieniędzy nie powinno zabraknąć. Problemem może jednak być to, że rząd może potrzebować tych funduszy na inne, bardziej palące cele.

- Jeśli popatrzymy sobie na Fundusz Solidarnościowy, czyli źródło pieniędzy na „czternastkę”, to te środki w nim będą. 1,45 procent od naszego wynagrodzenia wpłacane jest na FS, w związku z czym pieniądze będą. Ale być może będą inne potrzeby, bardziej wpisujące się w założenia Funduszu, które trzeba będzie w trybie pilnym sfinansować. Wówczas może się okazać, że 14. emerytura zostanie okrojona, zmienione zostaną warunki jej wydawania, by zawęzić grupę beneficjentów. Spodziewałbym się, że rząd będzie chciał pójść właśnie tą drogą, do całkowitej likwidacji świadczenia raczej nie dojdzie – stwierdził dr Kolek.

O ile w 2023 roku „trzynastka” i „czternastka” będą zapewne relatywnie bezpieczne, o tyle później sytuacja nie jest już taka oczywista. Niezależnie od tego, kto wygra wybory, będzie musiał zmagać się z kryzysem – NBP przyznało, że może nas czekać recesja – i potrzebą wdrażania oszczędności. A wypłaty dodatkowych świadczeń będą kosztować coraz więcej.

- Kolejne lata, czyli 2024 i dalej, będą takim faktycznym sprawdzianem, czy jest nas stać na wypłaty 13. i 14. emerytur. Przyjdzie za nie rachunek. Sama wysokość tych świadczeń, bo są uzależnione od najniższej emerytury, będzie cały czas wzrastać, a coraz więcej będzie także uprawnionych do ich otrzymywania. Jeśli okaże się, że najniższa emerytura z powodu inflacji zbliży się do 2000 zł, a mamy 10 mln seniorów, którym trzeba będzie wypłacić „trzynastkę”, to wypłata pochłonie 20 mld zł. Połowę 500 plus. „Czternastka” w obecnej formie będzie się do tej kwoty zbliżać, większość odbiorców otrzymuje ją w pełnej kwocie – ostrzegł dr Kolek.

loader

RadioZET.pl