Obserwuj w Google News

Obietnice nowego rządu. Czy na pewno będą dobrą zmianą?

3 min. czytania
04.12.2023 18:06
Zareaguj Reakcja

Przez 8 ostatnich lat przedsiębiorcy czuli się w Polsce wykorzystywani, a nawet ciemiężeni. Czy nowy rząd i złożone przez niego obietnice wyborcze przyniosą im prawdziwą dobrą zmianę? O ocenę poszczególnych rozwiązań poprosiliśmy w podcaście "Biznes. Między wierszami" Piotra Juszczyka, głównego doradcę podatkowego InFaktu.

Piotr Juszczyk i Michał Tomaszkiewicz
fot. RadioZET.pl

Dobrowolny ZUS, 35-godzinny tydzień pracy, kwota wolna od podatku podniesiona do 60 000 zł, test przedsiębiorcy, zwolnienie młodych osób prowadzących samodzielną działalność gospodarczą z PIT do 26. roku życia – obietnic i pomysłów na poprawienie losu polskich przedsiębiorców, którzy wykorzystywani byli jako „dawcy” środków na rozdawane na lewo i prawo transfery pieniężne, było podczas kampanii wyborczej sporo. Czy po zmianie rządu przedsiębiorcy będą mogli zacząć pracować na samych siebie? Nie wszystko złoto, co się świeci – wynika z analiz Piotra Juszczyka.

Dobrowolny ZUS, 35-godzinny tydzień pracy. Czy to się opłaci?

- Dobrowolny ZUS raczej bym odłożył na później. W mojej ocenie na pewno nie zostanie on wprowadzony teraz, co pokazuje chociażby przygotowana umowa koalicyjna, gdzie mamy zapis o wakacjach ZUS – od razu zgasił nadzieje części przedsiębiorców gość podcastu „Biznes. Między wierszami”. Piotr Juszczyk zaproponował przy tym rozwiązanie, które dla prowadzących działalność gospodarczą może być znacznie korzystniejsze.

Oglądaj

- Ja bym zastanowił się nad małym ZUS-em plus, który opłaca się znacznie bardziej, niż wakacje od składek. Cóż to jest jeden miesiąc ulgi, skoro przez kolejne 11 miesięcy przedsiębiorca będzie musiał płacić, niezależnie od tego, czy ma zysk, czy ponosi straty. W mojej ocenie mały ZUS plus powinien być dostępny z tylko jednym ograniczającym warunkiem: dochodowym. Jeżeli w działalności gospodarczej nie przekraczam odpowiednio ustalonego poziomu dochodu, to mogę skorzystać właśnie z małego ZUS-u plus i mogę to robić cały czas, dopóki nie zacznę zarabiać więcej – wyjaśnił główny doradca podatkowy InFaktu.

- Rozszerzenie małego ZUS-u plus byłoby znakomitą zmianą – stwierdził Juszczyk. Ekspert dodał, że znacznie korzystniejsze będzie stabilne płacenie niższych składek, niż możliwość zwolnienia z ich płacenia przez miesiąc – co zresztą można zrobić i teraz, zawieszając po prostu działalność. Gość podcastu „Biznes. Między wierszami” przeanalizował także ewentualną opłacalność skrócenia tygodnia pracy do 35 godzin – i wyniki są zaskakujące.

Redakcja poleca

- Zastanowiłbym się, bo w wielu krajach sprawdzane było obniżenie wymiaru czasu pracy i okazywało się, że wydajność pracy bardzo mocno rosła. Pytanie, ile „przepalamy” czasu w pracy. Były przeprowadzane badania i okazało się, że nie jesteśmy w stanie przez 8 godzin być w pełni skoncentrowani. Czyli jeżeli pracowalibyśmy przez 7 godzin, to może ta wydajność była lepsza, bo godzinę to my i tak de facto jesteśmy „poza pracą”. Już wiem, że firmy niektóre wprowadzają czterodniowy system czasu pracy, tylko przez cztery dni na pracownicy pracują, i słychać pozytywne oceny – stwierdził Piotr Juszczyk. A w jaki sposób opłaciłoby się przedsiębiorcom podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 60 000 zł? W tej odpowiedzi ujrzeliśmy bardziej drapieżne oblicze kapitalizmu.

- Dla pracowników wyższa kwota wolna od podatku będzie opłacalne zawsze. Tak samo jak dla pracodawców. Dzisiaj, gdy kształtujemy umowę o pracę, to często pracowników nie interesuje, jaka jest kwota wpisana kwota brutto. W rozmowach i negocjacjach liczy się kwota netto. Trudno pracownikom się dziwić, chcą wiedzieć, ile dostaną konkretnie na rękę, a nie ile ich praca kosztuje pracodawcę. Wyższa kwota wolna będzie oznaczać „podwyżkę” dla pracowników, która nie będzie nic kosztowała pracodawców. Przez wyższą kwotę wolną pracodawca wyda mniej brutto, mniej podatku trzeba będzie zapłacić, w konsekwencji kwota „na rękę” będzie wyższa – zauważył Juszczyk.

Źródło: Radio ZET

Nie przegap