Zamknij

Prezes ZUS o „bankructwie systemu emerytalnego”

17.01.2023 08:08

Udział publicznych wydatków emerytalno-rentowych w PKB Polski w 2019 roku wyniósł 10,6 procent, a w 2060 roku ma wynieść 10,8 procent – wynika z raportu OECD „Pensions at a Glance 2021”. ZUS przytoczył te dane, by „rozprawić się z mitem” bankructwa systemu emerytalnego.

Marlena Maląg i Gertruda Uścińska
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News

ZUS ma ogromny deficyt – napływające do Zakładu składki nie pokrywają całości wypłat świadczeń. Emerytury i renty po części są więc wypłacane ze środków przekazywanych z budżetu państwa – w najbliższych latach mowa jest o konieczności dofinansowania kwotą 300 mld zł. To dane podane przez sam ZUS, który jest zobowiązany do opracowywania prognoz aktuarialnych. Corocznie opracowuje prognozy średniookresowe FUS i FEP, a co trzy lata prognozę długookresową funduszu emerytalnego. Prezes Zakładu Gertruda Uścińska uspokoiła: mimo deficytu nie ma mowy o ryzyku niewypłacalności.

Emerytury z ZUS. Długoterminowa prognoza FUS

Przeprowadzona w 1999 roku reforma ZUS sprawiła, że większość przyszłych emerytów będzie mogła liczyć tylko na minimalne świadczenia – ostrzegł w podcaście „Biznes. Między wierszami” dr Tomasz Lasocki. Ekspert dodał, że o godne pieniądze na starość trzeba będzie w związku z tym starać się własnym sumptem, na przykład oszczędzając w PPK. W 2023 roku dojdzie do kolejnego autozapisu do Pracowniczych Planów Kapitałowych – Lasocki oszacował, o ile środki z tego programu zwiększą wysokość otrzymywanych na emeryturze pieniędzy.

Z danych ZUS wynika, że na 1000 osób w wieku produkcyjnym będzie przypadać w 2023 roku ok. 390 osób w wieku poprodukcyjnym, w 2061 roku – 806 osób, zaś w 2080 roku – 839 osób. Oznacza to, że składka od każdego pracującego Polka będzie dzielona na coraz więcej wypłacanych przez Zakład świadczeń. Na podstawie tych prognoz pojawiły się przewidywania, że ZUS „zbankrutuje”.

Czarne scenariusze mówiły nawet o tym, że każdy pracujący będzie musiał zarobić na pełną emeryturę dla jednego seniora. Trudności z zapewnieniem finansowania świadczeń będzie widać w najbliższych latach, ale w perspektywie długoterminowej deficyt – mimo niżu demograficznego – ma spaść.

- W wariancie podstawowym deficyt roczny funduszu emerytalnego wyrażony w procencie PKB rośnie z poziomu 2,2 procent w 2023 roku do 2,9 procent w latach 2025–2030, po czym maleje do poziomu 0,7 procent w 2080 roku. Również wydolność funduszu, czyli stopień pokrycia wydatków ze składek, spadnie z 71 procent w 2023 roku do 65 procent w latach 2026–2029, a następnie wzrośnie do 88 procent w 2080 roku. Pogłębianie się deficytu w pierwszych latach prognozy wynika z pobierania emerytur przez osoby z wyżu demograficznego lat powojennych – wyjaśniła szefowa ZUS.

Uścińśka podkreśliła, że o znacznej odporności funduszu emerytalnego na demografię świadczy to, że jego saldo w 2080 roku jest wyższe niż w 2023 roku mimo prognozowanych niekorzystnych zmian w strukturze ludności, tzn. spadku liczby osób w wieku produkcyjnym i wzrostu liczby osób w wieku poprodukcyjnym, które będą skutkować wzrostem współczynnika obciążenia demograficznego.

ZUS powołując się na OECD podał, że udział publicznych wydatków emerytalno-rentowych w PKB Polski w 2019 roku wyniósł 10,6 procent, a w 2060 roku ma wynieść 10,8 procent, czyli mniej więcej tyle samo. W innych państwach obciążenie wydatkami emerytalnymi ma w przyszłości znacznie wzrosnąć, np. w Belgii o 25 procent, zaś w Czechach, Irlandii, Nowej Zelandii, na Słowacji, w Słowenii i na Węgrzech o 50–70 procent, co oznacza kilka pp. PKB.

loader

RadioZET.pl/PAP