Dramatyczne kulisy pracy przy zbiorze truskawek: kobiety są gwałcone i bite

08.06.2018 11:18

Sezon na truskawki w pełni. Oprócz polskich owoców na targach i w sklepach popularne są także truskawki hiszpańskie. Dziennikarskie śledztwo ujawnia teraz tragiczne kulisy zbioru truskawek i cenę, jaką płacą pracownicy, żeby towar ostatecznie trafił na eksport do zagranicznych konsumentów. 

Dramatyczne kulisy pracy przy zbiorze truskawek: kobiety są gwałcone i bite fot. Shutterstock

Truskawki są ważnym towarem eksportowym dla gospodarki Hiszpanii. Przynoszą też znaczące zyski do budżetu. Tylko w 2017 roku zyski z eksportu truskawek wyniosły 600 mln euro. Okres zbierania owoców jest krótki, ale bardzo intensywny. Reporterzy CORRECT!V oraz serwis buzzfeed.com przeprowadzili dziennikarskie śledztwo, w którym demaskują, jak traktowani są pracownicy (głównie kobiety-imigrantki) podczas ciężkiej, fizycznej pracy.  To wszystko przekłada się także na to, że ceny truskawek w Polsce – tych sprowadzanych – są niskie.

Zbieranie truskawek – wykorzystywanie pracownic

Reportaż dotyczy sytuacji na polach truskawek w regionie Huelva. Stąd pochodzi 80 proc. niemieckiego importu. W Hiszpanii brakuje chętnych do pracy fizycznej przy zbiorach. Często na tę propozycję zarobku kuszą się imigranci z Afryki Północnej np. z Maroka, ale też z Rumunii. Zwykle są to kobiety. Imigrantki zatrudniane przy zbiorach owoców pracują za minimalne stawki, żyją w fatalnych warunkach, są gwałcone przez pracodawców. 

Reporterzy dotarli do kobiet, które zdecydowały się opowiedzieć swoje dramatyczne historie. Jedna z pracownic, Kalima, wyznała, że na jej polu uprawnym można było brać prysznic raz w tygodniu, a w jednym pokoju spało nawet 6 kobiet. Nadzorca (w tym przypadku imigrant z Maroka) przychodził do kobiet wieczorami i zmuszał do seksu. Gdy któraś odmawiała, czekała ją kara w pracy. Na plantacji Kalimy zatrudnionych było 100 kobiet. 

Kobiety znajdują się często w sytuacji bez wyjścia. Nie znają języka, lokalnego prawa, nie wiedzą, czego mogą oczekiwać od pracodawcy i w ten sposób są łatwym celem dla osób, które chcą je wykorzystać. 

Inna z rozmówczyń opisywała sceny gwałtu na polu uprawnym. Nadzorca krzyczał na nią po arabsku, kazał uklęknąć, zmuszał do seksu analnego. Powtarzał przy tym, że ofierze nikt nie pomoże, więc nie ma sensu, żeby się wyrywała, czy o tym mówiła. 

W takich sytuacjach farmerzy czuja się bezkarni, chociaż zdarzają się przypadki skazania ich za gwałty i wykorzystywanie pracownic (głównie sezonowych). W 2014 roku za wykorzystywanie seksualne skazano trzech Hiszpanów. O gwałcie zdecydowała się powiedzieć głośno np. Kalima. Jest jedną z nielicznych kobiet, które się odważyły na ten krok. 

RadioZET.pl/Correctiv, Gazeta.pl/KM

Oceń