Wyprawki szkolne zrujnowały portfele rodziców, a uważać trzeba też na ubezpieczenie

10.09.2018 08:50

Od 300 do 500 złotych - tyle wydali średnio rodzice na "wyprawkę szkolną" w tym roku. Według badań rynkowych Payback Opinion Poll - największymi wydatkami były: plecaki, podręczniki i zeszyty szkolne. Do tego dochodzą wydatki na ubezpieczenie.

Szkoła fot. Pixabay

- Sam plecak kosztuje 150 złotych, a książki do liceum nawet 400 - mówi nam matka jednego z uczniów, którzy właśnie rozpoczęli naukę w szkole ponadgimnazjalnej. 

- Według naszych danych, rodzice wydali w tym roku od 200 do 1000 złotych na jeno dziecko, najczęściej od 300 do 500 złotych - wylicza Rafał Latkowski z firmy Payback w rozmowie z Radiem ZET.

Szkoły zapewniają podręczniki uczniom "podstawówek" i ostatnich klas gimnazjów. Ci ze szkół ponadgimnazjalnych takiego ułatwienia nie mają.

Dla wszystkich rodziców Radio ZET przygotowało specjalną akcję „Wyprawka aż do matury”

Przykładowe ceny najpopularniejszych przedmiotów według średnich cen z popularnych sieci handlowych:

  • worek na wf, spodenki, koszulka, buty - ok. 100 zł
  • piórnik z wyposażeniem:50 zł
  • zeszyty: 10 - 20 zł
  • blok rysunkowy, techniczny: 10 zł
  • farbki, pędzelki, plastelina: 30 zł
  • klej i nożyczki: 10 zł

CIEKAWOSTKA: Aż 526 euro - tyle średnio kosztuje szkolna wyprawka dla ucznia we Włoszech. Kwota ta obejmuje podręczniki i wszelkie pomoce, począwszy od plecaka i piórnika. Koszty te obliczyła federacja konsumentów zwracając uwagę, że wzrosły od zeszłego roku o prawie 1 proc.

Wydatki na ubezpieczenia w szkole

Już na pierwszym zebraniu w szkole rodzicom proponuje się wykupienie całorocznego NNW (ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków) dla dziecka. Choć nie ma takiego obowiązku, to większość rodziców decyduje się opłacić składkę grupowej polisy ubezpieczeniowej. Koszt takiej składki jest zazwyczaj niski - wynosi średnio od 20 do 50 zł - dlatego opiekunowie bez mrugnięcia okiem dokładają się do wspólnej polisy. Rzadko jednak dociekają, jakie warunki proponuje ubezpieczyciel i co w związku z tym mogłoby przysługiwać dziecku po wypadku. Nie każdy interesuje się umową i nie każdy też prosi o wgląd do niej. 

Skutkiem są częste nieporozumienia. Gdy dziecku faktycznie coś się stanie, rodzice mogą wystąpić do ubezpieczyciela o zwrot kosztów leczenia lub odszkodowanie. Ubezpieczyciel może natomiast odmówić wypłaty z przeróżnych powodów. Zdziwić może także wysokość rekompensaty, gdy już do niej dojdzie. Warto zatem nie tylko dokładnie przeczytać umowę, ale także zastanowić się, czy taka forma ubezpieczenia jest najkorzystniejsza.

Ubezpieczenie ,,szkolne'' NNW nie jest obowiązkowe, ale placówki często go wymagają, na przykład podczas wycieczek szkolnych. Rodzic może jednak oświadczyć, że ubezpieczył dziecko na własną rękę.

Czego nie pokryje ,,szkolne'' ubezpieczenie?  Przede wszystkim szkód rzeczowych, czyli zniszczonych okularów korekcyjnych, ubrania, a także roweru. Zazwyczaj tego typu polisy nie wypłacają również zadośćuczynienia, czyli rekompensaty za ból i cierpienie. Należy się również liczyć z tym, że omdlenie nie zostanie uznane za nieszczęśliwy wypadek. Zdarza się również, że zakres ubezpieczenia obejmuje tylko zdarzenia, które miały miejsce na terenie szkoły i w czasie trwania roku szkolnego.

Rzecznik finansowy zachęca rodziców do tego, by sprawowali większą kontrolę nad rozliczeniami pomiędzy szkołą i ubezpieczycielem i nie lekceważyli informacji dotyczących upustów i prowizji. 

Rodzice muszą mieć świadomość, że od 1 kwietnia 2016 roku szkoła nie może otrzymywać wynagrodzenia ani żadnych prowizji czy innych korzyści w związku z zawieraniem umowy z konkretnym ubezpieczycielem. Niestety, do rzecznika wciąż docierają sygnały z różnych regionów Polski o przepływach finansowych na rzecz szkoły lub rady rodziców, sięgających nawet 20-30 proc. zebranej składki.

Warto zatem wiedzieć, że w takich sytuacjach, gdy rodzice opłacają składkę w kwocie np. 51 złotych, to 34 zł przeznaczone jest na ochronę dzieci, a 17 zł stanowi dofinansowanie szkoły.

Oczywiście, za pieniądze z prowizji szkoła może kupić nowe piłki, komputer lub wyremontować salę, ale rodzice powinni wiedzieć, że pobieranie prowizji jest nielegalne. 

Radio ZET/TOJE/ŁS

Oceń