Surowe mięso w przesyłce kurierskiej. Paczkę odebrał pracownik baru z kebabem

Joanna Śpiechowicz
13.02.2019 10:32
Surowe mięso w przesyłce kurierskiej. Paczkę odebrał pracownik baru z kebabem
fot. P.JEDZURA/REPORTER/East News

Ponad 30 kilogramów surowego mięsa odkryli pracownicy firmy kurierskiej w jednej z przesyłek, która trafiła do Łodzi. Paczkę odebrał pracownik arabskiej restauracji. Bar twierdzi, że baranina została zamówiona… na prywatny użytek kucharza.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Mięso owinięte w folię ukryte było w kartonowym pudle. Przypadkowo odkryli je pracownicy firmy kurierskiej z Łodzi.

– Paczka była bardzo ciężka i w transporcie zniszczyła się, rozdarła. Podczas sklejania kolega zauważył, że wewnątrz jest zafoliowane surowe mięso, całe we krwi – opowiada jedna z pracownic w rozmowie z „Expressem Ilustrowanym”.

Zobacz także

Według informacji od nadawcy z Pionek w środku miały być głośniki. Pracownicy firmy postanowili wyjaśnić sprawę, bo – jak tłumaczą – żywności, która w ciągu 7 dni może się zepsuć, nie wolno wysyłać kurierem.

Gdy skontaktowali się z nadawcą, mężczyzna poprosił jedynie, żeby nie powiadamiać służb sanitarnych. Kurierzy jednak od razu zadzwonili do Sanepidu.

Niedługo potem po paczkę zgłosił się pracownik jednego z łódzkich barów z kebabem, na który adresowana była przesyłka. Zabrał baraninę, mówiąc, że 30 kg mięsa zamówił na własny użytek.

– Powiedział, że mięso jest dla niego, jego rodziny i pracowników. Nie do podawania klientom. Nikt mu nie uwierzył... – opowiadają pracownicy firmy.

Podobnie sprawę tłumaczył właściciel lokalu.

– Pełnomocnik właściciela oświadczył, że była to baranina zamówiona na prywatne potrzeby kucharza – mówi, cytowana przez łódzki dziennik, Urszula Jędrzejczyk, państwowy powiatowy inspektor sanitarny w Łodzi.

Jak dodaje, wskazany bar z kebabem został skontrolowany, a znajdujące się w nim mięso zabezpieczone i – ostatecznie – zutylizowane.  

Zobacz także

Wobec właściciela zostaną wyciągnięte konsekwencje administracyjne, bo – niezależnie od jego tłumaczeń – mięso niewiadomego pochodzenia na prywatną dużą imprezę nie miało prawa znaleźć się w lokalu.

RadioZET.pl/Express Ilustrowany/JŚ