Co dalej z KE? Dwa ugrupowania chcą ją kontynuować. "Tylko tworząc koalicję może przeciwstawić się PiS"

27.05.2019 19:45
KE
fot. Jacek Dominski/Reporter

Szefowie Nowoczesnej i Partii Zieloni, dwóch najmniejszych ugrupowań, wchodzących w skład Koalicji Europejskiej, opowiadają się za dalszym istnieniem tego porozumienia. Tylko tworząc koalicję jesteśmy w stanie przeciwstawić się PiS - mówi PAP szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.

W poniedziałek wczesnym popołudniem Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. W niedzielnej elekcji zwyciężył PiS, który uzyskał 45,34 proc głosów. Dalej uplasowały się: Koalicja Europejska - 38,47 proc i Wiosna - 6,06 proc. Pod progiem wyborczym znalazły się natomiast: Konfederacja - 4,55 proc, Kukiz'15 - 3,69 proc i Lewica Razem - 1,24 proc. Partii Jarosław Kaczyńskiego przypadło w udziale 27 mandatów (26 + 1 tzw. brexitowy), KE - 22, a Wiośnie - 3. 

Co z Koalicją Europejską?

Nowoczesna i Zieloni to jedyne dwa ugrupowania Koalicji Europejskiej, które w Parlamencie Europejskim nie umieściły żadnego swojego przedstawiciela - 22 mandaty w PE uzyskali tylko politycy PO, SLD i PSL. Tym niemniej liderzy obu formacji - Katarzyna Lubnauer i Marek Kossakowski - opowiadają się raczej za dalszym istnieniem koalicji, zastrzegając, że ostateczne decyzje podejmą statutowe gremia ich ugrupowań.

Zobacz także

Lubnauer zaznaczyła, że jest zwolenniczką dalszego trwania KE. Podkreśliła, że przy istniejącej ordynacji start w ramach koalicji się opłaca. - Rachunek polityczno-matematyczny pokazuje, że przy istnieniu silnej partii, koalicji rządzącej, skutecznie może jej się przeciwstawić tylko szeroka koalicja opozycji - powiedziała szefowa Nowoczesnej. Zwróciła uwagę, że w przypadku dużych podmiotów każdy procent poparcia przekłada się na więcej uzyskanych mandatów, niż w przypadku samodzielnego startu. - 6 proc. w dużej koalicji to nawet 30 mandatów, samodzielnie daje tylko 9. Wynika to z systemu D'Hondta - zaznaczyła Lubnauer.

- Musimy też pamiętać, że w tych wyborach graliśmy z PiS na przechylonym boisku. My mieliśmy pod górę i pod słońce, a PiS przeciwnie, z góry. Media publiczne finansowane z pieniędzy publicznych i dostępne w całym kraju prowadziły stałą kampanię wspierania partii rządzącej i opluwania opozycji - stwierdziła szefowa Nowoczesnej. Z tego punktu widzenia - dodała - siedmioprocentowa różnica między PiS, a KE nie jest ogromna.

Szefowa Nowoczesnej komentuje wybory

Przewodnicząca Nowoczesnej stwierdziła też, że PiS korzystał politycznie w kampanii z transferów socjalnych, które realizował rząd, takich jak np. wypłata tzw. trzynastej emerytury akurat tuż przed wyborami. - To przełożyło się na mobilizację emerytów i rencistów w tych wyborach. Cieszy większa frekwencja i pomoc osobom starszym, ale nietrudno zauważyć, że wykorzystywanie przez PiS budżetu państwa jak budżetu kampanii wyborczej jest pogwałceniem zasad demokracji - podkreśliła. Dodała, że już przed wyborami samorządowymi PKW zwracała uwagę, że takie zachowania są niedopuszczalne.

Zobacz także

Lubnauer powiedziała, że "nieczysta gra PiS" jest jeszcze jednym argumentem na rzecz dalszego porozumienia ugrupowań, które tworzyły Koalicję Europejską. - Oczywiście musimy lepiej zmobilizować tych wyborców, którzy popierają opozycję, ale nie poszli na wybory. PiS skuteczniej zmobilizował swoich zwolenników - podkreśliła szefowa Nowoczesnej.

Zieloni także chcą współpracować

"Nie da się ukryć, że przegraliśmy te wybory, wynik jest daleki od satysfakcjonującego" - przyznał w rozmowie z PAP współprzewodniczący Zielonych Marek Kossakowski. Zaznaczył, że obecnie jest jeszcze za wcześnie, by odpowiedzieć na pytanie, czy ugrupowania tworzące Koalicję Europejską powinny nadal tworzyć podobne porozumienie, z myślą o wyborach parlamentarnych. - Myślę, że koalicja przetrwa, choć pewnie w zmienionym składzie - ocenił.

Zobacz także

Kossakowski jest zdania, że największe wątpliwości co do dalszej obecności w koalicji może mieć PSL i zapewne najbardziej będzie się wahać, czy nie startować samodzielnie. Z drugiej strony, dodał lider Zielonych, PSL zdobyło trzy mandaty w PE, więc odniosło relatywny sukces. Z kolei Wiosna - mówił Kossakowski - "mimo okrzyków radości Roberta Biedronia" osiągnęła słaby wynik. O ile sam Biedroń będzie zapewne, zdaniem Kossakowskiego, rzecznikiem samodzielnego startu, "doły partyjne" Wiosny mogą być w tej sytuacji bardziej skłonne do porozumienia z koalicją.

Zieloni podejmą wstępne decyzje co do swojej przyszłości politycznej podczas posiedzenia rady krajowej w następną niedzielę. "Sam jestem ostrożnie za trwaniem koalicji, ale wiele zależy od innych partnerów" - powiedział Kosakowski. "Jeśli jednak koalicja miałaby dalej istnieć i wystartować w wyborach parlamentarnych w takim samym lub zbliżonym składzie, wymagałoby to dalszych prac programowych" - zaznaczył lider Partii Zieloni. 

RadioZET.pl/PAP