Adrian Zandberg: Nie wzruszają mnie podbite oczy ministra Szumowskiego

08.06.2020 06:35

- Niestety obawiam się, że władza podejmuje decyzje [o luzowaniu obostrzeń – red.] na zasadzie „wydaje mi się”. Od wielu tygodni mimo naszych próśb, nie zostały położone na stole informacje w oparciu o jakie wskaźniki są podejmowane te decyzje. Tak to się robi w wielu krajach i byłoby to rozsądniejsze niż to, co robimy u nas – mówi gość Radia ZET, jeden z liderów Lewicy Razem Adrian Zandberg.

Polityk obawia się, że możemy mieć do czynienia z „negatywnymi konsekwencjami zbyt szybkiego uruchamiania niektórych form życia społecznego”.  - Mnie podbite oczy pana ministra Szumowskiego nie wzruszają. Być może dlatego, że sam czasem te podbite oczy miewam – komentuje Zandberg. - Wolałbym, żebyśmy podejmowali decyzje nie na zasadzie zaufania do czyjegoś wizerunku tylko w oparciu o naukowe przesłanki – uważa gość Radia ZET. Jego zdaniem to nie politycy powinni podejmować takie decyzje a eksperci, którzy dokładnie wytłumaczą ich zasadność.

Zandberg o wyborach prezydenckich: Nie na miejscu byłoby, gdybym kandydował ze swoim skromnym doświadczeniem. Biedroń? Liczy się ostatni tydzień

- Nie ma tajemnicy, że siłą Roberta jest kampania bezpośrednia i bezpośredni kontakt z ludźmi. Tego przez parę tygodni zabrakło – ocenia lider partii RAZEM. Jego zdaniem sondaże, które publikowane są teraz, nie są miarodajne. - Ważne będzie, jak będą wyglądały sondaże za tydzień albo 1,5 tygodnia – dodaje polityk. Gość Radia ZET uważa, że w trakcie kampanii za mało rozmawia się o programach kandydatów a za dużo „o tym, jakby to były wyścigi konne”. - Sens demokracji jest nieco większy niż wyścigów konnych – chodzi w niej o treść a nie o obstawianie wyników bukmachera – dodaje, dopytywany o sondaże.

"Byłoby nie na miejscu gdybym kandydował ze swoim skromnym doświadczeniem"

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy miał propozycję startu w wyborach prezydenckich, Adrian Zandberg odpowiada, że „każdy ma swój czas w polityce”. - Podchodzę ze skromnością do tego typu rozważań. Nie mam bardzo dużego doświadczenia i byłoby nie na miejscu, gdybym z tym dość skromnym doświadczeniem i w zupełnie innej pozycji politycznej kandydował na urząd prezydencki – ocenia polityk Lewicy.

Adrian Zandberg o skoku sondażowym Rafała Trzaskowskiego: To się skończy

Skok sondażowy kandydata KO? - Wyborcy, którzy zniechęcili się do wyborów po kampanii pani Kidawy-Błońskiej, powoli wrócili do Rafała Trzaskowskiego. Stąd wrażenie wzrostu sondażowego, które bardzo umiejętnie sztab Trzaskowskiego podtrzymuje. Ale to się kończy – uważa gość Radia ZET. - Wszyscy wiemy ile razy już obóz PO, startując w tej konwencji, przegrywało z obecną władzą – dodaje. Zdaniem Zandberga ta kampania jest „przedziwna”. - Jak pani spojrzy na to, kto miał być nową nadzieją, która za chwilę wszystko zmieni, to takich kandydatów było wielu. Najpierw Kidawa-Błońska, potem Kosiniak-Kamysz, potem swój tydzień miał Hołownia, teraz Trzaskowski. A liczy się ostatni tydzień – komentuje gość Beaty Lubeckiej.

Zandberg o polityce społecznej rządzących: Rząd Szydło miał osiągnięcia. Morawiecki przypomina Tuska. Uczeń przerósł mistrza

- Ja byłem bardzo krytyczny jeżeli chodzi o to, co Beata Szydło wyprawiała jeśli chodzi o TK, o niszczenie fundamentów praworządności w Polsce, ale jeżeli mówimy o polityce społecznej, to trzeba uczciwie przyznać – tamten rząd miał jakieś osiągnięcia – mówi Adrian Zandberg w internetowej części programu „Gość Radia ZET”. Jego zdaniem Mateusz Morawiecki rusza z programem, który przypomina Donalda Tuska – „spychania kosztów kryzysu na najsłabszych”. – To pewna powtórka z historii. Wtedy robił to wspólnie z Tuskiem będąc jego doradcą. Teraz postanowił pokazać, że uczeń przerósł mistrza – ocenia jeden z liderów Lewicy.

Gość Radia ZET uważa, że „rządzący najpierw nagrywają sobie filmiki, na których klaszczą rejestratorom medycznym, pracownikom sanepidu, żeby im podziękować a potem przepychają przez Sejm ustawę, która pozwoli ich wyrzucać z pracy albo obcinać pensje”. - Wielu ludzi, którzy chcieli prospołecznej polityki i zagłosowali na PiS, może odczuwać rozczarowanie – uważa polityk.

"To w mniejszych miejscowościach trzeba podjąć realną walkę z Andrzejem Dudą"

Pytany o to, jak będzie teraz wyglądała kampania Roberta Biedronia, Adrian Zandberg odpowiada, że kandydat Lewicy ruszył do mniejszych miejscowości. - Odbywa spotkania i mówi o programie właśnie dla nich, bo Polska nie kończy się na Warszawie. Polska nie kończy się na kilku największych miastach – komentuje. Zandberg uważa, że „to tam trzeba podjąć realną walkę z Andrzejem Dudą”.

Czy Lewica byłaby skłonna wejść w koalicję z PiS, żeby podtrzymać program socjalny PiS? - Zaraz po tym, jak nowe kierownictwo PiS postawi obecne kierownictwo PiS przed TS – odpowiada Adrian Zandberg.

Adrian Zandberg: Nie ma nic groźniejszego dla autorytetu państwa niż arbitralność władzy

Pandemia? - Zalecałbym rozwiązanie, że tworzy się ciało, w którym są eksperci. Oni mówią, że trzymamy się takich i takich zasad. Publikują w jawny sposób statystyki i decyzje są podejmowane w oparciu o takie statystki. Wskaźnik spada do jakiegoś poziomu, wskaźnik wzrasta – podejmujemy decyzję – mówi polityk. Jego zdaniem „w takiej sytuacji nie ma nic groźniejszego dla autorytetu państwa niż arbitralność władzy”. - Jeżeli doszłoby do kolejnego wzrostu liczby zachorowań i realnego kryzysu w systemie ochrony zdrowia, przyczyni się to do poważnego spadku autorytetu państwa. Cenę za to zapłacimy wszyscy – ocenia Zandberg.

Gość Radia ZET odpowiada również na pytanie o K-Pop:

RADIOZET/MA