Zamknij

Zandberg: w sprawie koronawirusa lepsza RBN niż jutrzejsze posiedzenie Sejmu

Redakcja
01.03.2020 07:50
Adrian Zandberg
fot. East News/Tomasz Jastrzębowski

- Dużo sensowniejsze byłoby zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego niż jutrzejszego Sejmu, żeby można było spokojniejszej atmosferze niż przy politycznej presji porozmawiać o realnych zagrożeniach i realnych wyzwaniach - mówi w Radiu ZET Adrian Zandberg, lider partii Razem.
Zdaniem dzisiejszego Gościa Radia ZET posiedzenie RBN dałoby możliwość dyskusji o tym, czy w związku z zagrożeniem koronawirusem, partie powinny odwoływać konwencje lub ograniczać spotkania z wyborcami. - Szkoda, że RBN jest w Polsce ostatnimi laty ciałem martwym. To jest takie miejsce, że w takich sytuacjach dobrze byłoby się spotkać - mówił Zandberg. Dodał też, że jeżeli służby sanitarne podejmą decyzję o odwołaniu konwencji, Lewica się do niej dostosuje.
Na jutrzejszym nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmu posłowie mają wysłuchać informacji rządu o przygotowaniach do walki z ewentualną epidemią koronawirusa. - Klub Lewicy też ma pytania, ale ja w tej sytuacji przede wszystkim zachęcam do odpowiedzialności za słowa - dodał lider partii Razem.

Zobacz także

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET w niedzielę Adrian Zandberg, poseł Lewicy i lider partii Razem. Dzień dobry, panie pośle.

Adrian Zandberg: Dzień dobry.

Panie pośle, jak panu się podobały wczorajsze konwencje Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Władysława Kosiniaka-Kamysza?

Wie pani, jeżeli skrytykuję, to będzie to oczywiste, ponieważ jesteśmy konkurentami.

Nie podobały się?

Jeżeli…

Nie, na pewno widział pan coś takiego, co się panu spodobało.

Ja muszę powiedzieć, że z konwencji najbardziej interesuje mnie ta, która odbywa się dzisiaj. Tzn. zjazd komitetów lokalnych wspierających Roberta Biedronia.

Nie no, oczywiście. Oczywiście, że tak, ale są na pewno takie propozycje, które państwo byliby w stanie poprzeć. Albo może u Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a może u Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jak przyjdzie wam np. w II turze…

Słuchajcie, jasne, że są rzeczy, które są moim zdaniem tym, co powinno być ponadpartyjne.

Na przykład?

Np. zwiększenie nakładów na publiczną ochronę zdrowia. Ja przypominam, że w Sejmie leży projekt ustawy, zgłoszony przez koalicyjny klub Lewicy, sygnowany przez posłankę Marcelinę Zawiszę, podnoszący nakłady na publiczną ochronę zdrowia do 7,2% PKB. I no ja zachęcam wszystkich kandydatów na prezydenta i kandydatki na ten urząd, żeby wsparły ten projekt, bo wydaje mi się, że tutaj dobrze by było…

Czyli tutaj jesteście państwo w stanie dojść do porozumienia, jak rozumiem, tak?

No, ja mam nadzieję, że tak, bo, jak państwo pamiętacie, problem jest taki, że kiedy odbywały się negocjacje pomiędzy lekarzami rezydentami a rządem, to rząd wprowadził w błąd lekarzy rezydentów i nalicza nakłady na ochronę zdrowia, odliczając dwa lata wstecz, tak? Czyli no w pewnym sensie no oszukał po prostu tych, z którymi to porozumienie podpisywał. My chcemy, żeby to było liczone uczciwie i żeby te publiczne pieniądze na ochronę zdrowia faktycznie dały nam szansę na przybliżenie się do standardów europejskich.

A to jest tak, panie pośle, że ochrona zdrowia, służba zdrowia, problemy służby zdrowia będą tym takim tematem przewodnim kampanii wszystkich kandydatów? Bo wczoraj, kiedy było słychać… oglądało się konwencję i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, to tu był nacisk postawiony, u Władysława Kosiniaka-Kamysza również, a jak będzie u Roberta Biedronia dzisiaj?

Trudno, żeby nie były w sytuacji, w której publiczna ochrona zdrowia jest w kryzysie. Tylko też chcę powiedzieć bardzo jasno – publiczna ochrona zdrowia jest w kryzysie po 15 latach rządów różnych odmian prawicy. I myślę, że i w przypadku…

I receptę ma na to Lewica, jak rozumiem?

Myślę, że i w przypadku kandydatów PO i PSL mówienie o ochronie zdrowia powinno zacząć się od uderzenia w piersi, bo te niskie nakłady na publiczną ochronę zdrowia nie zaczęły się razem z PiS, mają dłuższą historię. To jest tak, że niestety bardzo wielu polityków w Polsce przez lata wierzyło, że rynek sobie tutaj poradzi. Że możemy wydawać na publiczną ochronę zdrowia mniej, a jakieś prywatne ubezpieczenia to rozwiążą, ludzie poradzą sobie na własną rękę. To tak nie działa. My mówimy to od lat.

A czym Robert Biedroń – tak się zastanawiam – czym Robert Biedroń będzie w stanie dzisiaj przebić te konwencje wczorajsze? Wy organizujecie taką troszeczkę konwencję w innej formule, jak rozumiem, no ale czymś trzeba będzie przyciągnąć potencjalnych wyborców dzisiaj i przebić i wystąpienia, które – pan chyba przyzna – bohaterów Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, czyli ojca Igora Stachowiaka, czyli bardzo ważny temat, który cały czas budzi emocje, i kierowcę seicento, które zderzyło się z kolumną ówczesnej premier Beaty Szydło, i osoby z chorobami nowotworowymi, no więc byli tacy bohaterowie, którzy rzeczywiście nadali taki… wokół których może toczyła się ta konwencja.

Ja muszę pani przyznać, że faktycznie charakterystyczne dla tych konwencji, które były wczoraj, było to, że inne osoby, które na nich występowały, zdecydowanie przyćmiły samych kandydatów. Dla mnie bardzo ciekawą rzeczą, która się wydarzyła, było oczywiście wystąpienie młodych ludzi z Strajku Klimatycznego.

I zakłócenie tej konwencji.

Którzy przyszli, żeby powiedzieć, że nie wystarczy mówić o klimacie, ale trzeba proponować konkretne rozwiązania, i że oni nie dadzą sobie zamknąć ust ogólnikami. Ja bym chciał, żebyśmy rozmawiali o konkretnych zobowiązaniach. Jeżeli mówimy o tym, żeby wyjść z węgla, to żebyśmy rozmawiali o konkretnych zobowiązaniach dot. polityki energetycznej. Myślę, że ten gniew i wkurzenie tych młodych ludzi wynika z tego, że mają poczucie, że niektórzy kandydaci używają słowa „klimat”, bo ono się ładnie sprzedaje, ale kiedy przychodzi do konkretów, to potem mają w programie zapisane wydobywanie węgle po wsze czasy.

No dobrze, ale czym Robert Biedroń w takim razie przyciągnie?

Tu różnica jest dosyć jasna. My akurat jeżeli chodzi o politykę energetyczną i klimatyczną, mówimy w konkretny i zdecydowany sposób. Jeżeli mówimy o ochronie zdrowia, to, jak pani wie, tutaj mówiłem już o tym konkrecie, o tej ustawie…

Tak.

...którą Lewica złożyła.

No dobrze, ale jest…

Ale mówię także o lekach za 5 zł. Tzn. o tym projekcie, o którym Lewica mówi, który Lewica proponuje. Zmiany systemu refundacji tak, żeby pacjent, który dostaje receptę od lekarza, wykupywał ten lek za maksimum 5 zł, bo dzisiaj jest niestety taka sytuacja, że ludzie rezygnują z leczenia, ponieważ nie stać ich na wykupienie leków, które zapisali od lekarza.

Ale to usłyszy pan od partii rządzącej, że przecież też w tym kierunku dużo zrobiła, bo są leki dla seniorów bezpłatne, całe listy.

To nie jest kwestia seniorów, to nie jest kwestia konkretnych wyróżnionych grup – to jest sprawa ogólnej zasady funkcjonującej w ochronie zdrowia. Jeżeli przyjmujemy to, że mamy publiczną ochronę zdrowia, czyli że pacjent powinien się leczyć, niezależnie od tego, czy ma na to pieniądze, czy nie ma na to pieniędzy w kieszeni, to lek jest częścią procesu leczenia, więc jeżeli ktoś idzie do szpitala, to oczywiście leki w trakcie leczenia dostaje za darmo. Jest coś postawionego na głowie w tym, że ta osoba wychodzi ze szpitala i tak naprawdę stoi często przed takim wyborem – wykupię leki czy zapłacę czynsz? To jest…

No tak, ale cały czas mi pan nie odpowiedział na pytanie, czym Robert Biedroń…

Ale to jest konkret.

Tzn. to jest konkret, tylko że ten konkret już słyszeliśmy, tak? 

Leki za 5 zł, pani redaktor, to jest konkret.

Słyszeliśmy już ten plan.

OK, ale…

No musi być coś, z czym Robert Biedroń dzisiaj wyjdzie w niedzielę i czym zaskoczy czy też będzie chciał przyciągnąć nowych wyborców.

Pani redaktor, zdaje sobie pani sprawę jako wytrawna znawczyni sceny politycznej, że byłbym jakimś skończonym naiwniakiem, gdybym na kilka godzin przed taką konwencją ujawniał.

Ale coś będzie, rozumiem, tak?

Natomiast wracając – jeszcze jedno zdanie do tego, o czym mówiłem. My na Lewicy jesteśmy spójni i mówimy o konkretach. I myślę, że to dosyć mocno wyróżnia nas od tego pustosłowia, którego jest dosyć dużo w polskiej debacie publicznej.

A czy…

Kiedy mówimy o emeryturach, to przychodzimy do parlamentu z projektem emerytalnym gwarantującym…

Który wylądował gdzie?

Który wylądował, pani redaktor…

W koszu.

Ale warto powiedzieć dlaczego. Przeciwko emeryturze minimalnej 1600 zł, przeciwko projektowi Lewicy zagłosowała ręka w rękę PO z PiS. PO wsparła PiS, żeby utrącić projekt Lewicy, który pomógłby dużej rzeczy emerytów.

No bo ma pomysł, jak powiedziała kandydatka Małgorzata Kidawa-Błońska, żeby to wprowadzić emeryturę bez podatku, o czym zresztą też mówi Władysław Kosiniak-Kamysz. A ja chciałam zapytać, czy czuje się pan uspokojony przez rząd i służby ws. zabezpieczenia, jeśli chodzi o zakażenia koronawirusem w Polsce i wystąpienie tego pierwszego przypadku? Dobrze służby działają pana zdaniem?

Ja chciałbym, żebyśmy oceniali po owocach – po pierwsze, a po drugie – chciałbym i zachęcam do tego wszystkich polityków, niezależnie od tego, czy są politykami opozycyjnymi, czy politykami rządzącymi, żeby w tej sprawie wypowiadać się odpowiedzialnie, bo na nas, także na pani redaktor, na osobach, które są słuchane przez setki tysięcy, miliony osób, spoczywa pewna odpowiedzialność. Jest to m.in. odpowiedzialność…

Rozumiem, że to taka szpila w kierunku Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która zarzuciłą rządowi, że ukrywa koronawirusa.

Odpowiedzialność za to, żeby myśleć o tym, co się mówi, i żeby mówić to, na co ma się dowody, a nie wzbudzać wśród ludzi panikę. Ja…

Czyli rozumiem, że nie wierzy pan w to, że rząd ukrywa coś przed Polakami?

Pani redaktor, ja jestem z tych, którzy jeżeli zostaje przez rządzących popełniany błąd, to dosyć bezwzględnie ich za to krytykują, ale wtedy, kiedy mamy konkrety przy stole, natomiast dziś jesteśmy w sytuacji, w której powinniśmy przede wszystkim wspierać specjalistów, którzy starają się doprowadzić do tego, żeby Polska przeszła przez tą sytuację suchą stopą.

A powinno być zwołane posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego?

Tak.

Dlaczego? A nie wystarczy to jutrzejsze posiedzenie Sejmu i informacja rządu?

Osobiście uważam, że dużo sensowniejsze byłoby zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego niż tego posiedzenia Sejmu właśnie z tych przyczyn.

Dlaczego?

Żeby można było w spokojnej atmosferze, bez takiej politycznej doraźnej presji porozmawiać o realnych zagrożeniach…

I nie publicznie, rozumiem, nie w świetle kamer.

...o realnych zagrożeniach i realnych wyzwaniach. I myślę sobie, że szkoda, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest w Polsce ostatnimi laty ciałem martwym, bo to jest takie miejsce, w którym w takich z sytuacjach dobrze by było się spotkać i dobrze by było porozmawiać bez tej politycznej doraźności, poważnie.

A będzie pan o coś pytał jutro w Sejmie rząd, jeśli chodzi o koronawirusa? Macie jakieś pytania przygotowane jako Lewica?

Będą oczywiście wystąpienia także koalicyjnego klubu Lewicy, ale tak jak mówię – ja przede wszystkim zachęcam tutaj do odpowiedzialności za słowa.

A à propos odpowiedzialności główny inspektor sanitarny, który był tutaj i siedział wczoraj na pana miejscu, mówi o tym, jeśli chodzi o organizację konwencji, jeśli chodzi o organizację spotkań z wyborcami, że tak naprawdę zastanowienie się nad tym, czy odwoływać, czy nie, czy wybrać jakieś miejsce takie, w którym ci ludzie będą bezpieczni, to spoczywa na właśnie organizatorach. Zastanawiają się państwo nad tym, żeby wprowadzić jakieś dodatkowe środki? Bo, nie wiem – czy higieny osobistej, czy bezpieczeństwa, czy może zorganizować je w jakimś innym miejscu, gdzie będzie bezpieczniej po prostu?

M.in. wydaje mi się, że dlatego dobrze by było, żeby wszystkie partie polityczne, ich przedstawiciele spotkali się na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, żeby m.in. o takich rzeczach porozmawiać.

No tak, mamy kampanię, prawda? A państwo jako Lewica byliby gotowi, gdyby okazało się, że istnieje taka potrzeba i jest takie zalecenie sanepidu, odwołać np. jakąś konwencję czy spotkania z potencjalnymi wyborcami?

Pani redaktor, jeżeli sanepid podejmuje decyzje, to te decyzje mają wagę wiążącą, więc to nie jest kwestia tego, czy my bylibyśmy gotowi lub nie. No po prostu jest kwestia obowiązującego w Polsce…

Mogą też być zalecenia tylko.

Jest kwestia obowiązującego w Polsce prawa i instytucje publiczne wiedzą, że mogą z tych praw korzystać, więc ja tutaj nie uważam, że potrzebujemy np. zmiany prawnej. Ja tutaj muszę powiedzieć, że z tym posiedzeniem Sejmu o tyle byłem zaskoczony, że kiedy pierwszy raz usłyszałem, że ono zostanie zwołane, to myślałem, że to wynika z tego, że rząd zorientował się, że jest jakiś problem prawny i że musimy bardzo…

No, nie no, przygotowuje zmiany, przygotowuje zmiany prawne.

…musimy bardzo szybko na tym poniedziałkowym posiedzeniu przyjąć jakieś zmiany prawne.

A niewykluczone, że tak będzie. Pan wie o tym?

Na razie cały czas… No ale jest niedziela rano. Ja jako poseł cały czas nie otrzymałem żadnych rządowych projektów zmian prawnych.

Mają być w poniedziałek gotowe. Być może jeszcze nieprzedstawione, a gotowe.

No więc właśnie. Myślę, że dobrze by było, żeby te rzeczy nie działy się na ostatnią chwilę. Doświadczenie uczy, że lepiej prawo przyjmować z pewnym wyprzedzeniem.

Chciałam zapytać, czy sporym problemem dla Lewicy są niektóre deklaracje kandydata Roberta Biedronia, który np. w kontekście koronawirusa najpierw mówi, że być może wybierze się do Chin, bo tam teraz tanio i niewielu osób chce tam latać?

Jedyne Chiny, do których Robert Biedroń się wybiera, to jedna z polskich miejscowości o tej nazwie.

Pan się uśmiecha, pan się uśmiecha, ale pan wie, że nie o tym była mowa?

Nie no, ja wiem o tym, pani redaktor, że każdy z nas ma pewnie jakieś marzenia wakacyjne i wakacyjne plany, ale jest też oczywiste dla każdego, kto bierze udział w życiu politycznym…

Ale rozumiem, że pan Robert Biedroń dostał jakieś tam, że tak powiem, była rozmowa, że może się powstrzymał od tego typu deklaracji.

Jest oczywiste dla każdego, kto bierze aktywny udział w życiu politycznym, że czas kampanii, to jest czas ciężkiej pracy. Robert bardzo ciężko teraz pracuje. Wczoraj przemierzał województwo łódzkie, później Lubelszczyznę.

Ale rozumiem, że to faux pas było trochę, czy nie? Przyzna pan?

I to… te miejscowości, które mamy przed sobą do odwiedzenia, to zdecydowanie nie jest ani Hongkong, ani Pekin…

Czyli jednak było faux pas, choć pan nie chce tego powiedzieć wprost.

…tylko Pabianice, Chełm i Włodawa.

A żałuje pan, że nie to pan jest kandydatem na prezydenta? Bo właściwie nigdy nie usłyszeliśmy, dlaczego nie pan.

Pani redaktor, sprawa jest bardzo prosta.

Był pan przecież brany pod uwagę, więc dlatego pytam.

Sprawa jest bardzo prosta. Robert Biedroń jest najlepszym kandydatem, na którego mogliśmy się zdecydować jako lewicowa…

A może pan wyczuł, że nie ma szans, Lewica nie ma szans odebrać Pałacu Prezydenckiego, i pan nie chciał w to wchodzić?

…jako lewicowa koalicja. Zresztą uzgodniliśmy to jeszcze latem wtedy, kiedy udało nam się zbudować to porozumienie, które wprowadziło posłów koalicji lewicowej do parlamentu. I tak, jak wtedy mówiłem, idziemy krok po kroku zgodnie z planem. Elementem tego planu jest kandydatura Roberta Biedronia na urząd prezydencki.

No ale tak trochę mam wrażenie, że trochę pan żałuje czasami, czy nie?

Pani redaktor, ja powiem pani, że perspektywa, która mnie napędza do działania, to jest perspektywa kolejnych wyborów parlamentarnych, bo wierzę w to, że po tych wyborach będziemy w Polsce mieli lewicowy rząd. Rząd, który na przykład…

A widzi się pan np. w roli premiera takiego rządu?

Tutaj myślę, że mniej istotną rzeczą są rozważania o personaliach, a bardziej o polityce. Ja powiem pani, co…

Nie mówi pan „nie”, nie mówi pan „nie”. Zaraz będziemy rozmawiać dalej, ale nie mówi pan „nie”.

Powiem… dosłownie jedno zdanie… Żeby zachęcić słuchaczy do słuchania dalej w Internecie – mam nadzieję, że to będzie taki rząd, który np. będzie mieć odwagę opodatkować międzynarodowe korporacje, a nie rezygnować z tego pod presją, które płyną z ambasady USA.

I o podatku cyfrowym porozmawiamy w dalszej części naszej rozmowy na RadioZET.pl i na Facebooku. Zapraszam serdecznie.

RadioZET.pl

Joanna Komolka: Gościem Radia ZET w niedzielę Adrian Zandberg, poseł Lewicy i lider partii Razem. Dzień dobry, panie pośle.

Adrian Zandberg: Dzień dobry.

Panie pośle, jak panu się podobały wczorajsze konwencje Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i Władysława Kosiniaka-Kamysza?

Wie pani, jeżeli skrytykuję, to będzie to oczywiste, ponieważ jesteśmy konkurentami.

Nie podobały się?

Jeżeli…

Nie, na pewno widział pan coś takiego, co się panu spodobało.

Ja muszę powiedzieć, że z konwencji najbardziej interesuje mnie ta, która odbywa się dzisiaj. Tzn. zjazd komitetów lokalnych wspierających Roberta Biedronia.

Nie no, oczywiście. Oczywiście, że tak, ale są na pewno takie propozycje, które państwo byliby w stanie poprzeć. Albo może u Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a może u Władysława Kosiniaka-Kamysza. Jak przyjdzie wam np. w II turze…

Słuchajcie, jasne, że są rzeczy, które są moim zdaniem tym, co powinno być ponadpartyjne.

Na przykład?

Np. zwiększenie nakładów na publiczną ochronę zdrowia. Ja przypominam, że w Sejmie leży projekt ustawy, zgłoszony przez koalicyjny klub Lewicy, sygnowany przez posłankę Marcelinę Zawiszę, podnoszący nakłady na publiczną ochronę zdrowia do 7,2% PKB. I no ja zachęcam wszystkich kandydatów na prezydenta i kandydatki na ten urząd, żeby wsparły ten projekt, bo wydaje mi się, że tutaj dobrze by było…

Czyli tutaj jesteście państwo w stanie dojść do porozumienia, jak rozumiem, tak?

No, ja mam nadzieję, że tak, bo, jak państwo pamiętacie, problem jest taki, że kiedy odbywały się negocjacje pomiędzy lekarzami rezydentami a rządem, to rząd wprowadził w błąd lekarzy rezydentów i nalicza nakłady na ochronę zdrowia, odliczając dwa lata wstecz, tak? Czyli no w pewnym sensie no oszukał po prostu tych, z którymi to porozumienie podpisywał. My chcemy, żeby to było liczone uczciwie i żeby te publiczne pieniądze na ochronę zdrowia faktycznie dały nam szansę na przybliżenie się do standardów europejskich.

A to jest tak, panie pośle, że ochrona zdrowia, służba zdrowia, problemy służby zdrowia będą tym takim tematem przewodnim kampanii wszystkich kandydatów? Bo wczoraj, kiedy było słychać… oglądało się konwencję i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, to tu był nacisk postawiony, u Władysława Kosiniaka-Kamysza również, a jak będzie u Roberta Biedronia dzisiaj?

Trudno, żeby nie były w sytuacji, w której publiczna ochrona zdrowia jest w kryzysie. Tylko też chcę powiedzieć bardzo jasno – publiczna ochrona zdrowia jest w kryzysie po 15 latach rządów różnych odmian prawicy. I myślę, że i w przypadku…

I receptę ma na to Lewica, jak rozumiem?

Myślę, że i w przypadku kandydatów PO i PSL mówienie o ochronie zdrowia powinno zacząć się od uderzenia w piersi, bo te niskie nakłady na publiczną ochronę zdrowia nie zaczęły się razem z PiS, mają dłuższą historię. To jest tak, że niestety bardzo wielu polityków w Polsce przez lata wierzyło, że rynek sobie tutaj poradzi. Że możemy wydawać na publiczną ochronę zdrowia mniej, a jakieś prywatne ubezpieczenia to rozwiążą, ludzie poradzą sobie na własną rękę. To tak nie działa. My mówimy to od lat.

A czym Robert Biedroń – tak się zastanawiam – czym Robert Biedroń będzie w stanie dzisiaj przebić te konwencje wczorajsze? Wy organizujecie taką troszeczkę konwencję w innej formule, jak rozumiem, no ale czymś trzeba będzie przyciągnąć potencjalnych wyborców dzisiaj i przebić i wystąpienia, które – pan chyba przyzna – bohaterów Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, czyli ojca Igora Stachowiaka, czyli bardzo ważny temat, który cały czas budzi emocje, i kierowcę seicento, które zderzyło się z kolumną ówczesnej premier Beaty Szydło, i osoby z chorobami nowotworowymi, no więc byli tacy bohaterowie, którzy rzeczywiście nadali taki… wokół których może toczyła się ta konwencja.

Ja muszę pani przyznać, że faktycznie charakterystyczne dla tych konwencji, które były wczoraj, było to, że inne osoby, które na nich występowały, zdecydowanie przyćmiły samych kandydatów. Dla mnie bardzo ciekawą rzeczą, która się wydarzyła, było oczywiście wystąpienie młodych ludzi z Strajku Klimatycznego.

I zakłócenie tej konwencji.

Którzy przyszli, żeby powiedzieć, że nie wystarczy mówić o klimacie, ale trzeba proponować konkretne rozwiązania, i że oni nie dadzą sobie zamknąć ust ogólnikami. Ja bym chciał, żebyśmy rozmawiali o konkretnych zobowiązaniach. Jeżeli mówimy o tym, żeby wyjść z węgla, to żebyśmy rozmawiali o konkretnych zobowiązaniach dot. polityki energetycznej. Myślę, że ten gniew i wkurzenie tych młodych ludzi wynika z tego, że mają poczucie, że niektórzy kandydaci używają słowa „klimat”, bo ono się ładnie sprzedaje, ale kiedy przychodzi do konkretów, to potem mają w programie zapisane wydobywanie węgle po wsze czasy.

No dobrze, ale czym Robert Biedroń w takim razie przyciągnie?

Tu różnica jest dosyć jasna. My akurat jeżeli chodzi o politykę energetyczną i klimatyczną, mówimy w konkretny i zdecydowany sposób. Jeżeli mówimy o ochronie zdrowia, to, jak pani wie, tutaj mówiłem już o tym konkrecie, o tej ustawie…

Tak.

...którą Lewica złożyła.

No dobrze, ale jest…

Ale mówię także o lekach za 5 zł. Tzn. o tym projekcie, o którym Lewica mówi, który Lewica proponuje. Zmiany systemu refundacji tak, żeby pacjent, który dostaje receptę od lekarza, wykupywał ten lek za maksimum 5 zł, bo dzisiaj jest niestety taka sytuacja, że ludzie rezygnują z leczenia, ponieważ nie stać ich na wykupienie leków, które zapisali od lekarza.

Ale to usłyszy pan od partii rządzącej, że przecież też w tym kierunku dużo zrobiła, bo są leki dla seniorów bezpłatne, całe listy.

To nie jest kwestia seniorów, to nie jest kwestia konkretnych wyróżnionych grup – to jest sprawa ogólnej zasady funkcjonującej w ochronie zdrowia. Jeżeli przyjmujemy to, że mamy publiczną ochronę zdrowia, czyli że pacjent powinien się leczyć, niezależnie od tego, czy ma na to pieniądze, czy nie ma na to pieniędzy w kieszeni, to lek jest częścią procesu leczenia, więc jeżeli ktoś idzie do szpitala, to oczywiście leki w trakcie leczenia dostaje za darmo. Jest coś postawionego na głowie w tym, że ta osoba wychodzi ze szpitala i tak naprawdę stoi często przed takim wyborem – wykupię leki czy zapłacę czynsz? To jest…

No tak, ale cały czas mi pan nie odpowiedział na pytanie, czym Robert Biedroń…

Ale to jest konkret.

Tzn. to jest konkret, tylko że ten konkret już słyszeliśmy, tak? 

Leki za 5 zł, pani redaktor, to jest konkret.

Słyszeliśmy już ten plan.

OK, ale…

No musi być coś, z czym Robert Biedroń dzisiaj wyjdzie w niedzielę i czym zaskoczy czy też będzie chciał przyciągnąć nowych wyborców.

Pani redaktor, zdaje sobie pani sprawę jako wytrawna znawczyni sceny politycznej, że byłbym jakimś skończonym naiwniakiem, gdybym na kilka godzin przed taką konwencją ujawniał.

Ale coś będzie, rozumiem, tak?

Natomiast wracając – jeszcze jedno zdanie do tego, o czym mówiłem. My na Lewicy jesteśmy spójni i mówimy o konkretach. I myślę, że to dosyć mocno wyróżnia nas od tego pustosłowia, którego jest dosyć dużo w polskiej debacie publicznej.

A czy…

Kiedy mówimy o emeryturach, to przychodzimy do parlamentu z projektem emerytalnym gwarantującym…

Który wylądował gdzie?

Który wylądował, pani redaktor…

W koszu.

Ale warto powiedzieć dlaczego. Przeciwko emeryturze minimalnej 1600 zł, przeciwko projektowi Lewicy zagłosowała ręka w rękę PO z PiS. PO wsparła PiS, żeby utrącić projekt Lewicy, który pomógłby dużej rzeczy emerytów.

No bo ma pomysł, jak powiedziała kandydatka Małgorzata Kidawa-Błońska, żeby to wprowadzić emeryturę bez podatku, o czym zresztą też mówi Władysław Kosiniak-Kamysz. A ja chciałam zapytać, czy czuje się pan uspokojony przez rząd i służby ws. zabezpieczenia, jeśli chodzi o zakażenia koronawirusem w Polsce i wystąpienie tego pierwszego przypadku? Dobrze służby działają pana zdaniem?

Ja chciałbym, żebyśmy oceniali po owocach – po pierwsze, a po drugie – chciałbym i zachęcam do tego wszystkich polityków, niezależnie od tego, czy są politykami opozycyjnymi, czy politykami rządzącymi, żeby w tej sprawie wypowiadać się odpowiedzialnie, bo na nas, także na pani redaktor, na osobach, które są słuchane przez setki tysięcy, miliony osób, spoczywa pewna odpowiedzialność. Jest to m.in. odpowiedzialność…

Rozumiem, że to taka szpila w kierunku Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która zarzuciłą rządowi, że ukrywa koronawirusa.

Odpowiedzialność za to, żeby myśleć o tym, co się mówi, i żeby mówić to, na co ma się dowody, a nie wzbudzać wśród ludzi panikę. Ja…

Czyli rozumiem, że nie wierzy pan w to, że rząd ukrywa coś przed Polakami?

Pani redaktor, ja jestem z tych, którzy jeżeli zostaje przez rządzących popełniany błąd, to dosyć bezwzględnie ich za to krytykują, ale wtedy, kiedy mamy konkrety przy stole, natomiast dziś jesteśmy w sytuacji, w której powinniśmy przede wszystkim wspierać specjalistów, którzy starają się doprowadzić do tego, żeby Polska przeszła przez tą sytuację suchą stopą.

A powinno być zwołane posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego?

Tak.

Dlaczego? A nie wystarczy to jutrzejsze posiedzenie Sejmu i informacja rządu?

Osobiście uważam, że dużo sensowniejsze byłoby zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego niż tego posiedzenia Sejmu właśnie z tych przyczyn.

Dlaczego?

Żeby można było w spokojnej atmosferze, bez takiej politycznej doraźnej presji porozmawiać o realnych zagrożeniach…

I nie publicznie, rozumiem, nie w świetle kamer.

...o realnych zagrożeniach i realnych wyzwaniach. I myślę sobie, że szkoda, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego jest w Polsce ostatnimi laty ciałem martwym, bo to jest takie miejsce, w którym w takich z sytuacjach dobrze by było się spotkać i dobrze by było porozmawiać bez tej politycznej doraźności, poważnie.

A będzie pan o coś pytał jutro w Sejmie rząd, jeśli chodzi o koronawirusa? Macie jakieś pytania przygotowane jako Lewica?

Będą oczywiście wystąpienia także koalicyjnego klubu Lewicy, ale tak jak mówię – ja przede wszystkim zachęcam tutaj do odpowiedzialności za słowa.

A à propos odpowiedzialności główny inspektor sanitarny, który był tutaj i siedział wczoraj na pana miejscu, mówi o tym, jeśli chodzi o organizację konwencji, jeśli chodzi o organizację spotkań z wyborcami, że tak naprawdę zastanowienie się nad tym, czy odwoływać, czy nie, czy wybrać jakieś miejsce takie, w którym ci ludzie będą bezpieczni, to spoczywa na właśnie organizatorach. Zastanawiają się państwo nad tym, żeby wprowadzić jakieś dodatkowe środki? Bo, nie wiem – czy higieny osobistej, czy bezpieczeństwa, czy może zorganizować je w jakimś innym miejscu, gdzie będzie bezpieczniej po prostu?

M.in. wydaje mi się, że dlatego dobrze by było, żeby wszystkie partie polityczne, ich przedstawiciele spotkali się na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego, żeby m.in. o takich rzeczach porozmawiać.

No tak, mamy kampanię, prawda? A państwo jako Lewica byliby gotowi, gdyby okazało się, że istnieje taka potrzeba i jest takie zalecenie sanepidu, odwołać np. jakąś konwencję czy spotkania z potencjalnymi wyborcami?

Pani redaktor, jeżeli sanepid podejmuje decyzje, to te decyzje mają wagę wiążącą, więc to nie jest kwestia tego, czy my bylibyśmy gotowi lub nie. No po prostu jest kwestia obowiązującego w Polsce…

Mogą też być zalecenia tylko.

Jest kwestia obowiązującego w Polsce prawa i instytucje publiczne wiedzą, że mogą z tych praw korzystać, więc ja tutaj nie uważam, że potrzebujemy np. zmiany prawnej. Ja tutaj muszę powiedzieć, że z tym posiedzeniem Sejmu o tyle byłem zaskoczony, że kiedy pierwszy raz usłyszałem, że ono zostanie zwołane, to myślałem, że to wynika z tego, że rząd zorientował się, że jest jakiś problem prawny i że musimy bardzo…

No, nie no, przygotowuje zmiany, przygotowuje zmiany prawne.

…musimy bardzo szybko na tym poniedziałkowym posiedzeniu przyjąć jakieś zmiany prawne.

A niewykluczone, że tak będzie. Pan wie o tym?

Na razie cały czas… No ale jest niedziela rano. Ja jako poseł cały czas nie otrzymałem żadnych rządowych projektów zmian prawnych.

Mają być w poniedziałek gotowe. Być może jeszcze nieprzedstawione, a gotowe.

No więc właśnie. Myślę, że dobrze by było, żeby te rzeczy nie działy się na ostatnią chwilę. Doświadczenie uczy, że lepiej prawo przyjmować z pewnym wyprzedzeniem.

Chciałam zapytać, czy sporym problemem dla Lewicy są niektóre deklaracje kandydata Roberta Biedronia, który np. w kontekście koronawirusa najpierw mówi, że być może wybierze się do Chin, bo tam teraz tanio i niewielu osób chce tam latać?

Jedyne Chiny, do których Robert Biedroń się wybiera, to jedna z polskich miejscowości o tej nazwie.

Pan się uśmiecha, pan się uśmiecha, ale pan wie, że nie o tym była mowa?

Nie no, ja wiem o tym, pani redaktor, że każdy z nas ma pewnie jakieś marzenia wakacyjne i wakacyjne plany, ale jest też oczywiste dla każdego, kto bierze udział w życiu politycznym…

Ale rozumiem, że pan Robert Biedroń dostał jakieś tam, że tak powiem, była rozmowa, że może się powstrzymał od tego typu deklaracji.

Jest oczywiste dla każdego, kto bierze aktywny udział w życiu politycznym, że czas kampanii, to jest czas ciężkiej pracy. Robert bardzo ciężko teraz pracuje. Wczoraj przemierzał województwo łódzkie, później Lubelszczyznę.

Ale rozumiem, że to faux pas było trochę, czy nie? Przyzna pan?

I to… te miejscowości, które mamy przed sobą do odwiedzenia, to zdecydowanie nie jest ani Hongkong, ani Pekin…

Czyli jednak było faux pas, choć pan nie chce tego powiedzieć wprost.

…tylko Pabianice, Chełm i Włodawa.

A żałuje pan, że nie to pan jest kandydatem na prezydenta? Bo właściwie nigdy nie usłyszeliśmy, dlaczego nie pan.

Pani redaktor, sprawa jest bardzo prosta.

Był pan przecież brany pod uwagę, więc dlatego pytam.

Sprawa jest bardzo prosta. Robert Biedroń jest najlepszym kandydatem, na którego mogliśmy się zdecydować jako lewicowa…

A może pan wyczuł, że nie ma szans, Lewica nie ma szans odebrać Pałacu Prezydenckiego, i pan nie chciał w to wchodzić?

…jako lewicowa koalicja. Zresztą uzgodniliśmy to jeszcze latem wtedy, kiedy udało nam się zbudować to porozumienie, które wprowadziło posłów koalicji lewicowej do parlamentu. I tak, jak wtedy mówiłem, idziemy krok po kroku zgodnie z planem. Elementem tego planu jest kandydatura Roberta Biedronia na urząd prezydencki.

No ale tak trochę mam wrażenie, że trochę pan żałuje czasami, czy nie?

Pani redaktor, ja powiem pani, że perspektywa, która mnie napędza do działania, to jest perspektywa kolejnych wyborów parlamentarnych, bo wierzę w to, że po tych wyborach będziemy w Polsce mieli lewicowy rząd. Rząd, który na przykład…

A widzi się pan np. w roli premiera takiego rządu?

Tutaj myślę, że mniej istotną rzeczą są rozważania o personaliach, a bardziej o polityce. Ja powiem pani, co…

Nie mówi pan „nie”, nie mówi pan „nie”. Zaraz będziemy rozmawiać dalej, ale nie mówi pan „nie”.

Powiem… dosłownie jedno zdanie… Żeby zachęcić słuchaczy do słuchania dalej w Internecie – mam nadzieję, że to będzie taki rząd, który np. będzie mieć odwagę opodatkować międzynarodowe korporacje, a nie rezygnować z tego pod presją, które płyną z ambasady USA.

I o podatku cyfrowym porozmawiamy w dalszej części naszej rozmowy na RadioZET.pl i na Facebooku. Zapraszam serdecznie.