Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: aborcja to normalna usługa medyczna

10.10.2019 08:02

– Jeżeli chodzi o dostęp do przerywania ciąży, jest to standard w krajach europejskich, to normalna usługa medyczna. I to też nie jest tak, że w kraju takim jak Polska, gdzie prawo aborcyjne jest tak restrykcyjne, kobiety ciąży nie przerywają. Kobiety ciążę przerywają w każdym kraju, w całej Europie i na całym świecie – mówi w programie „Gość Radia ZET” Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Kandydatka Lewicy startuje do Sejmu z wrocławskiej listy z postulatem aborcji na żądanie. – Przerywanie ciąży, tak jak antykoncepcja, tak jak każda z usług medycznych powinna być dostępna, powinna być bezpieczna i powinna być w ramach publicznej, nie podziemnej ochrony zdrowia – dodaje w rozmowie z Beatą Lubecką.

Beata Lubecka: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Komitet Wyboczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, kandydatka z Wrocławia, dzień dobry.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk: Dzień dobry.

Jeszcze przypomnę, że w 2016 roku umieszczona na liście 100 najważniejszych intelektualistów roku magazynu „Foreign Policy’ w Stanach Zjednoczonych. Ostatnie miejsce na liście we Wrocławiu. Jak pani ocenia swoje szanse na wygraną? Na to, żeby zdobyć mandat posłanki?

Po tych kilku tygodniach kampanii oceniam te szanse jeszcze lepiej niż na jej początku, ponieważ reakcje osób, z którymi rozmawiamy, na ulicach, na spotkaniach, we Wrocławiu, ale nie tylko, także w okolicznych miejscowościach, są naprawdę entuzjastycznie.

Ale na ostatnim miejscu, to nie wiem, jak to będzie. Na ile mandatów Lewica liczy na Dolnym Śląsku?

Na Dolnym Śląsku we Wrocławiu, w okręgu wrocławskim, walczymy o przynajmniej dwa mandaty, niektóre sondaże sugerują, że może ich być nawet trzy, więc tutaj szanse na zdobycie akurat przeze mnie mandatu są całkiem spore. Prowadzę bardzo aktywną kampanię. Prowadzę kampanię we współpracy także ze środowiskami społecznymi, z ruchami miejskimi, ze związkami zawodowymi, tak że mam nadzieję, że mogę liczyć na poparcie dość szerokiego elektoratu.

I z SLD jest pani po drodze? To jest jednak partia postkomunistyczna.

Lewica w tych wyborach idzie zjednoczona, zjednoczyły się trzy partie, trzy ugrupowania, zjednoczyły się także trzy pokolenia.

Ale nie przeszkadzają pani na listach ludzie z PZPR-owskim rodowodem?

Na wrocławskiej liście ciężko znaleźć takie osoby...

We Wrocławiu nie, ale na innych listach, ale w innych okręgach?

…to jest bardzo dobrze skomponowana lista, otwierana przez Krzysztofa Śmieszka, zamykana przeze mnie, więc przez przedstawicieli tego młodego pokolenia Lewicy.

Ale nie można zamykać oczu na inne listy z innych okręgów.

Absolutnie nie zamykamy oczu...

Czyli rozumiem, że nie przeszkadza to pani?

Jestem bardzo zadowolona z współpracy dotychczasowej i myślę, że ta współpraca będzie owocna także już po wyborach w Sejmie.
Ja pytam dlatego, że Jarosław Kaczyński stawia też taki oto wybór przed Polakami w tych wyborach: dobrobyt albo postkomunizm.

No, to jak wyglądać miałby dobrobyt autorstwa PiS-u, widzimy chociażby, kiedy wybieramy się do lekarza albo kiedy próbujemy się umówić w tej chwili do specjalisty czy to do przychodni, czy do szpitala. Kolejki do lekarzy za rządów PiS wydłużyły się o ponad miesiąc. Oczywiście one wcześniej nie były...

A pani próbowała ostatnio umówić do lekarza?

Tak, jak wszyscy, wszystkie jestem również pacjentką…

I ile pani czekała na wizytę w takim razie?

Na wizytę trzeba czekać bardzo długo…

Ale osobiście ile pani czekała?

...przynajmniej z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem trzeba się umawiać do lekarza specjalisty. I oczywiście wiele z nas skorzysta z prywatnej...

Ale pytałam o pani osobiste doświadczenia

Tak, tak, no to właśnie podaję. Moja ostatnia próba umówienia się do lekarza specjalisty to był czas oczekiwania w publicznej ochronie zdrowia półtora miesiąca. Oczywiście, tak jak wiele Polek i wielu Polaków, chcąc przyspieszyć ten proces, skorzystałam z prywatnej ochrony zdrowia, ale tak nie powinno być. Mamy konstytucyjne prawo do bezpłatnej ochrony zdrowia i to, czy możemy się leczyć, czy nie, nie powinno zależeć od naszej determinacji i zasobności portfela.

No brzmi to dobrze, pytanie, czy jesteśmy w stanie to zagwarantować, to konstytucyjne prawo do bezpłatnej, darmowej, publicznej służby zdrowia. A wyobraża sobie pan rząd ratunkowy z Konfederacją?

Rząd ratunkowy z Konfederacją autorstwa…?

Opozycja – rząd ratunkowy z Konfederacją.

Opozycji? Nie, nie wyobrażam sobie rządu z Konfederacją. To jest, jeżeli pyta pani o wchodzenie w porozumienie Lewicy ze skrajnie prawicowym ugrupowaniem, to absolutnie nie ma takiej możliwości. To jest pytanie, które można byłoby zaadresować Do Koalicji Obywatelskiej, bo nie dalej jak wczoraj Sławomir Neumann…

No właśnie do tego nawiązuję.

...zadeklarował, że nie wyklucza takiej współpracy. Nie no, jeżeli chodzi o Lewicę, jest to absolutnie wykluczone.
Czyli zakładając, że opozycja wygrałaby wybory i również Lewica znalazłaby się w Sejmie, to w takim razie Lewica do takiego rządu by się nie przyłączyła, tak? Pod żadnym warunkiem?

Moje stanowisko… Oczywiście decyzję podejmują liderzy, decyzje podejmuje cały komitet, ale ja nie wyobrażam obecności w rządzie, który miałby składać się z Konfederacji.

A dlaczego sobie pani nie wyobraża?

Dlatego, że jestem przedstawicielską ugrupowania lewicowego, ugrupowania prodemokratycznego, ugrupowania, które szanuje różnorodność, szanuje różne postawy, szanuje mniejszości, szanuje kobiety. Skrajnie prawicowe ugrupowania nie są… nie jest nam tutaj po drodze. Ale także wizja państwa różni nas radykalnie od wszystkich prawic. Bo w tej chwili mamy taką sytuację w Polsce na scenie politycznej stoi zjednoczona lewica z konkretną wizją budowania nowoczesnego lewicowego państwa dobrobytu, a po drugiej stronie stoją różnych barw ugrupowania prawicowe, od skrajnie prawicowych tak jak Konfederacja, przez takie quasi-autorytarne jak PiS, po konserwatywne chadeckie i konserwatywno-liberalne ugrupowania takie jak PSL czy Koalicja Obywatelska. Lewica wraca do Sejmu po czteroletniej nieobecności po to, żeby w przyszłości tworzyć lewicowy rząd, który będzie mógł w realizować lewicową, socjaldemokratyczną politykę społeczną.

Ale z kimś musielibyście współrządzić. W sondażach macie najwyżej 15%, czy 13%.

No tak, ale czy my rozmawiamy o współrządzeniu z Konfederacją, która walczy w ogóle o przebicie progu? To są bajki. To mogą być ciągoty przedstawicieli Koalicji Obywatelskiej, to mogą być ciągoty Sławomira Neumanna, któremu najwyraźniej nie spodobały się takie próby oszukania wyborców Koalicji Obywatelskiej, że tam jest jakiś odcień lewicowości, i chciał w drugą stronę pociągnąć, zarzucić tak jak kiedyś Grzegorz Schetyna tę konserwatywną kotwicę. Ja myślę, że oczywiście ten plan może się powieść dużo bardziej, ponieważ Koalicja Obywatelska jest komitetem konserwatywnym, jest komitetem prawicowym. Więc tutaj myślę, że Sławomir Neumann może przekonać swoich kolegów do tego, żeby próbować współpracować ze skrajną prawicą w przyszłości.

Do Semu pani idzie przede wszystkim z takim postulatem: aborcja na żądanie. To jest najpilniejsza potrzeba dla Polek?

Myślę, że po tych czterech latach rządów i prób zamachu na nasze prawa, pogorszenia sytuacji kobiet, jeżeli chodzi o dostęp do przerywania ciąży, dostęp do antykoncepcji, kwestia zapewnienia pełni praw reprodukcyjnych dla każdej z nas jest jedną z kwestii priorytetowych.

A wie pani, że bicie serca dziecka słychać już w ósmym tygodniu ciąży?

Kwestia tego, czy Polki chcą dokonywać aborcji, czy nie chcą, powinna być kwestią sumienia każdej z nas, każdej kobiety, każdej dziewczyny, która znajdzie się w takiej sytuacji. Dostęp do przerywania ciąży jest europejskim standardem. To jest po prostu jedna z usług medycznych dostępna w cywilizowanych krajach Europy Zachodniej, nie tylko Zachodniej.

Nazwałaby to pani „usługą medyczną”?

Oczywiście, że tak! Przerywanie ciąży, tak jak antykoncepcja, tak jak każda z usług medycznych powinna być dostępna, powinna być bezpieczna i powinna być w ramach publicznej, nie podziemnej ochrony zdrowia.

Ale nie stawia sobie pani takiego pytania fundamentalnego: co jest ważniejsze, prawo kobiety czy prawo do życia?

Oczywiście, że prawo do życia jest niezmiernie istotne. I dlatego Lewica nie dalej jak kilka dni temu podniosła temat, który wielokrotnie jest pomijany w kampaniach wyborczych, mianowicie kwestie bezpieczeństwa ruchu drogowego, bezpieczeństwa na polskich drogach. Rocznie ginie...

Ja mówię o tym życiu, które rośnie w brzuchu mamy.

Ja rozumiem, i prawica bardzo często bardzo chętnie podnosi i chodzi ze sztandarami ochrony życia. Ale kiedy chodzi o to realne życie, które ludzie tracą na polskich drogach, to nabiera wody w usta. Jeżeli chodzi o dostęp do przerywania ciąży, tak jak powiedziałam, jest to standard w krajach europejskich, jest to normalna usługa medyczna. I to też nie jest tak, że w kraju takim jak Polska, gdzie prawo aborcyjne jest tak restrykcyjne Kobiety ciąży nie przerywają. Kobiety ciążę przerywają w każdym kraju, w całej Europie i na całym świecie. Pytanie jest, czy robią to w sposób bezpieczny, czy robią to w podziemiu, czy muszą wyjeżdżać zagranicę i czy dostęp do tego zabiegu jest zależny od sytuacji ekonomicznej kobiety. Mieszkanka Warszawy, mieszkanka Wrocławia czy mieszkanka Poznania jak już musi, to poradzi sobie – znajdzie takiego lekarza, który nie zasłoni się klauzulą sumienia. Zejdzie do podziemia, wyjedzie za granicę, ale mieszkanki mniejszych miejscowości albo kobiety o niższych dochodach mają problem. To jest dyskryminacja również ekonomiczna. Ale nie zamykajmy oczu – aborcja jest w Polsce dokonywana.

No to pytanie jeszcze od słuchaczy: co doradziłaby pani kobiecie, która spodziewa się dziecka, ale nie jest zdecydowana, czy urodzić, czy nie urodzić? Co by jej pani powiedziała?

Powiedziałabym, żeby podjęła decyzję zgodnie z własnym sumieniem, zgodnie z własnymi przekonaniami, zgodnie z własną wizją przyszłości, zgodnie z tym, czy chce zostać matką, czy nie. To nie jest moja jako polityczki rola, żeby doradzać kobietom, czy i kiedy mają zostać matkami. Ja tylko chcę zawalczyć o to, żeby one miały prawo do decydowania o sobie i o swojej przyszłości. Nie chcę decydować za nie.

A na kogo częściej zagłosują kobiety: na Koalicję Obywatelską czy na Lewicę?

Jestem przekonana, że kobiety 13 października postawią na Lewicę, właśnie dlatego że Lewica reprezentuje program i politykę, która chce zagwarantować wszystkim Polkom pełnię praw. To nie są tylko prawa reprodukcyjne, to są także prawa związane z sytuacją ekonomiczną, z sytuacją materialną albo z sytuacją pracowniczą. Ja się zajmuję...

I o tym wszystkim jeszcze porozmawiamy w Internecie. Musimy skończyć część radiową.

Dziękuję.

Z nami Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zostanie, jesteśmy na Facebooku i na RadioZET.pl. Zapraszam.

***

– To są słowa skandaliczne. Szczerze powiedziawszy nie wiem, na ilu jeszcze trumnach prezes Jarosław Kaczyński będzie chciał budować kapitał polityczny – tak Agnieszka Dziemianowicz-Bąk komentuje w internetowej części programu słowa prezesa PiS o tym, że czas śmierci Jana Szyszki „to nie był przypadek”. – To jest obraźliwe względem rodziny zmarłego, ale przede wszystkim jest to naprawdę bardzo męczące – ocenia kandydatka Lewicy do Sejmu z listy wrocławskiej.

– Wydaje mi się, że prezes Kaczyński mógł odczekać chociaż chwilę zanim podejmie próbę budowania kapitału politycznego na śmierci – ocenia Dziemianowicz-Bąk. – W szczególności w kampanii wyborczej powinien powstrzymać się od tego typu komentarzy – dodaje.

Beata Lubecka zwróciła też uwagę na reakcję posłanki PiS na wieść o śmierci byłego ministra środowiska. Krystyna Pawłowicz napisała na Twitterze: „TVN pewnie się cieszy, wczoraj wieczorem wściekle szczuli na profesora Szyszkę”.

– TVN w ostatnich dniach po prostu zastanawiał się, co ostatnio mówił profesor Szyszko. Chodziło o żłobki i o to, że ma być to spuścizna postkomunizmu – przypomina prowadząca program „Gość Radia ZET”.

– Obowiązkiem mediów w demokratycznym państwie jest relacjonowanie wypowiedzi polityków, a także ich komentowanie. To nie jest szczucie – mówi kandydatka Lewicy do Sejmu.

– Szczuciem jest to, co robi telewizja publiczna. Szczuciem jest na przykład zapowiedź programu „Inwacja” na temat marszów równości, parad. Oczywiście tuż przed wyborami – zauważa Dziemianowicz-Bąk. – To jest przykład szczucia na kolejną grupę społeczną, ale to nie tylko szczucie. To próba ukrywania realnych problemów, które toczą państwo polskie. To próba ukrywania kryzysu w ochronie zdrowia, ukrywania chaosu w edukacji wywołanego reformą minister Anny Zalewskiej. To jest próba, która będzie nieudana. Jestem jedną z uczestniczek marszów równości, staram się wyjeżdżać poza swoje miasto, żeby brać udział w takich marszach – deklaruje gość Radia ZET.