Zamknij

Borys Budka: Wybory 17 albo 23 maja będą naruszeniem konstytucji. Zaskarżymy je

05.05.2020 06:32

- To, co dzieje się wokół kart wyborczych jest nielegalne i za to prędzej czy później pan Sasin i pan Morawiecki odpowiedzą. Wydają dyspozycje, które są bez podstawy prawnej. A to jest przestępstwo urzędnicze i narażenie Skarbu Państwa na olbrzymie straty – zapowiada gość Radia ZET, przewodniczący PO Borys Budka.

- Mamy podejrzenia graniczące z pewnością, że niektórzy ministrowie rządu PiS absolutnie kłamią w żywe oczy jeśli chodzi o organizację wyborów – mówi polityk. Lider Platformy ocenia, że Jacek Sasin kłamie i w tej chwili nie ma podmiotu, który byłby uprawniony do drukowania kart wyborczych oraz zapowiada wyciąganie konsekwencji wobec obecnych rządzących. - Niewątpliwie kilka komisji śledczych, przy pozyskaniu większości parlamentarnej, będzie potrzebnych. Jest kilka obszarów państwa, w których w mojej ocenie doszło do nadużyć uprawnień i niedopełnienia obowiązków – tłumaczy Borys Budka. Jego zdaniem koalicja rządząca organizuje wybory „na gębę”.

Budka zapowiada spotkania z szefem PKW

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej zapowiada również, że będzie spotykał się z przewodniczącym Państwowej Komisji Wyborczej. - PKW mieści się w budynku, który graniczy z Sejmem. Myślę, że dziś będzie możliwe takie spotkanie – zdradza. Budka uważa, że to szef PKW powinien przedstawić plan ratunkowy. - Mam absolutne przekonanie, że wybory musi organizować Państwowa Komisja Wyborcza. Nie może być tak, że rząd, jako strona sporu politycznego, będzie organizował te wybory – komentuje gość Radia ZET.

Przewodniczący PO: Wybory 17 albo 23 maja będą naruszeniem konstytucji. Zaskarżymy je

- Nawet, jeżeli wybory byłyby 17 lub 23 maja, to już będzie to stanowiło naruszenie konstytucji, bo termin raz wyznaczony przez marszałka Sejmu nie może być zmieniony – mówi lider Platformy Obywatelskiej Borys Budka. Polityk ma nadzieję, że wyborów w tym miesiącu nie będzie. – Wybory nie mogą się odbyć, to oczywiste, że kolejny raz pan Sasin prężył muskuły i nic z tego nie wyszło – ocenia Budka. Jego zdaniem PiS stracił mnóstwo czasu, upierając się przy „absurdalnym” terminie. - Mamy szczyt pandemii. W Polsce, jak wskazują europejskie organizacje, jest bardzo duża dynamika zachorowań. Jeżeli ktoś dziś zajmuje się wyborami, jak zagonić ludzi do urn, to jest bardzo nieodpowiedzialnym politykiem – ocenia gość Radia ZET. Jego zdaniem gdyby rząd był odpowiedzialny, to „w sposób zgodny z konstytucją wprowadziłby stan klęski żywiołowej i bylibyśmy zupełnie w innym miejscu”. Budka zapowiada, że jeśli wybory korespondencyjne odbędą się w maju, to „będzie masowe ich zaskarżenie”.

Budka: Tak to bywa w trudnych związkach, że w pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć do widzenia

Pytany przez Beatę Lubecką o sejmowe głosowanie ws. głosowania korespondencyjnego, Borys Budka odpowiada: - Wierzę w to, że Jarosław Gowin dotrzyma słowa. - Wierzę w to, że posłowie Porozumienia dotrzymają słowa i jednolicie zagłosują przeciw głosowaniu korespondencyjnemu. Wówczas otwierają się różne scenariusze polityczne – mówi przewodniczący PO. Dopytywany o to, co stanie się, jeśli Porozumienie zagłosuje wbrew Zjednoczonej Prawicy, były kolega partyjny Gowina odpowiada: - Tak to bywa w trudnych związkach, że w pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć do widzenia. - Nie da się być w rządzie, który łamie prawo i próbuje forsować wybory a jednocześnie głosować przeciwko – dodaje. Jarosław Gowin na listach PO-KO? - Nie ma rozmów na temat list wyborczych, na temat innych wariantów. Rozmawiamy o tym, jak przeprowadzić bezpieczne wybory – zapewnia lider Platformy.

Szef Platformy: PiS próbowało przekupić kilkoro naszych parlamentarzystów. Proponowali miejsce na liście albo sekretarza stanu w ministerstwie

- To było kilkoro parlamentarzystów. Wszyscy powiedzieli nie – mówi gość Radia ZET pytany o to, ilu polityków Platformy próbowało „przekupić” PiS, by głosowali za wyborami korespondencyjnymi. – Proponowali miejsce na liście, sekretarza stanu w ministerstwie… To klasyczne propozycje, z którymi co jakiś czas wychodzą rządzący – zdradza przewodniczący PO. Budka podkreśla, że jest spokojny o swoich polityków, bo są to „ludzie z zasadami”. Dopytywany o to, kogo PiS próbowało „przeciągnąć” na swoją stronę, gość Radia ZET podkreśla, że „nie jest uprawniony” do mówienia o nazwiskach. – W Senacie też mieliśmy próby podchodzenia – dodaje Borys Budka.

"97 proc. wyborców KO nie weźmie udziału w wyborach"

Lider Platformy mówi również o tym, że 97 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej zadeklarowało, że nie weźmie udziału w wyborach. - To są nasze badania – zaznacza Budka. Jego zdaniem „nie można legitymizować farsy, bo będziemy mieli w Polsce drugi Budapeszt”.

Budka: Żona zaskarżyła ZUS do sądu

- Sprawa znajduje się w sądzie. Zaskarżyła ZUS. Jest decyzja, z którą ktoś się nie zgadza, decyzja jest nieprawomocna, nie ma obowiązku zwrotu – mówi Budka, pytany o to, czy jego żona zwróciła do ZUS-u 13 tys. złotych zasiłku, który miał jej nie przysługiwać. – Są dziesiątki tysięcy osób w Polsce w identycznej sytuacji a sprawa została nagłośniona dlatego, że chodzi o moją żonę – uważa polityk. - To kwestie zdrowotne. Postępowanie jest objęte tajemnicą lekarską. Chodzi o to, czy ktoś może wyjść z domu czy nie w czasie choroby. Ktoś, kto to upublicznił zrobił rzecz niebywałą – komentuje gość Radia ZET.

RADIOZET/MA