Zamknij

Były szef NIK o Funduszu Sprawiedliwości: Polityczna skarbonka Solidanej Polski

06.10.2021 06:10
Krzysztof Kwiatkowski
fot. RadioZET

- Pan minister Woś miał pomroczność jasną i mijał się z prawdą, z szybkością Roberta Kubicy na torze F1 – mówi w Radiu ZET były prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski.

To jego odpowiedź na zarzuty wiceministra sprawiedliwości, że jako szef NIK, nie skierował kilka lat temu wniosków do prokuratury ws. Funduszu Sprawiedliwości. - Patrząc na dobre samopoczucie wiceministrów sprawiedliwości, pytam publicznie: co się stało z wnioskiem, który skierowałem do Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, w związku z naruszeniem przepisów w tym zakresie [nielegalne przekazanie 25 mln CBA – red.]? – komentuje Kwiatkowski. Gość Beaty Lubeckiej podkreśla, że w jego raporcie – z 2017 roku – jest dokładnie to, co stwierdził w tegorocznym raporcie Marian Banaś i dodaje, że nawet zespół kontrolny i koordynator kontroli jest ten sam. – Aktualna kontrola jest w wyniku moich działań – zaznacza Krzysztof Kwiatkowski.

Były minister sprawiedliwości uważa, że Fundusz Sprawiedliwości to „skarbonka polityczna” Solidarnej Polski, a partia finansuje te zadania, które są dla niej politycznie wygodne. - Pan Woś zapomina, że kiedy kandydował na radnego sejmiku wojewódzkiego, to nagle finansował salę gimnastyczną w swoim okręgu w Raciborzu. Oczywiście z Funduszu Sprawiedliwości – przypomina gość Beaty Lubeckiej.

Kwiatkowski zaznacza, że Fundusz został powołany po to, by pomagać ofiarom przestępstw. - Dziś w Polsce nie było pieniędzy na telefon zaufania dla dzieci, a wydaje się 6 mln złotych na badania związane z trwałością związku małżeńskiego w Peru, Chinach, Japonii, na analizę literaturę Sapkowskiego i literatury fantastycznej – komentuje senator. Kwiatkowski dodaje, że pieniądze te powinny pomagać np. osobom, które opuszczają zakłady poprawcze dla młodzieży, ale ich nie ma. - Dziś nie ma pieniędzy, by im pomóc w usamodzielnieniu się i część wraca do patologicznych rodzin, ale są pieniądze na kolegów i przyjaciół królika – mówi były minister sprawiedliwości. - Fundusz Sprawiedliwości jest dziś w praktyce funduszem wyborczym Solidarnej Polski, bo to politycy Solidarnej Polski decydują o tym, co jest dobre – podsumowuje Gość Radia ZET.

„Prokuraturze chodzi o to, by króliczka gonić, a nie złapać”

Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy nie martwi go fakt, że wniosek o uchylenie immunitetu Tomaszowi Grodzkiemu przepadł w senackich szufladach, senator niezależny odpowiada: - Martwi mnie to, że – jak mówią członkowie komisji regulaminowej Senatu – wniosek prokuratury nie spełnia wymogów formalnych. Zdaniem Kwiatkowskiego, wniosek trzeba będzie rozpatrzyć wtedy, gdy te wymogi będzie spełniał. - Podejrzewam, że prokuraturze chodzi o to, by gonić króliczka, a nie go złapać. Gdyby zależało im na uchyleniu immunitetu marszałka, to ten wniosek zostałby złożony prawidłowo – zaznacza Krzysztof Kwiatkowski.

- To, co się dzieje jest nieludzkie, w zakresie spraw związanych z kobietami i dziećmi, niezgodne z przepisami prawa. Ochrona granic to nie jest zwolnienie od humanitaryzmu i empatycznego podejścia do drugiego człowieka – tak działania rządzących ws. migrantów na polsko-białoruskiej granicy komentuje Gość Radia ZET Krzysztof Kwiatkowski. Zdaniem senatora i byłego ministra sprawiedliwości, „Polska była przez dekady symbolem kraju, w którym prawa dziecka są szczególnie chronione, ale dziś ten wizerunek kraju na całym świecie legł w gruzach”. - Pokazujemy, że jesteśmy niehumanitarni, nie liczymy się nawet z zagrożeniem życia i zdrowia ciężarnej matki, czy małego dziecka – uważa Kwiatkowski. Dodaje, że „ten rząd potrafi tylko pokazać siłę wobec matki z dzieckiem, a nie tędy droga”.

Jego zdaniem, wszystkie osoby, które pojawią się na granicy, powinny być kierowane do ośrodka dla uchodźców, tam weryfikowane i dopiero wtedy powinniśmy podejmować decyzję, czy taką osobę zostawiamy, czy odsyłamy.

Rządzący? „Potrafią jedynie walczyć z zasmarkanym dzieckiem”

Krzysztof Kwiatkowski apeluje do rządzących: - Ta potężna Polska może np. rozmawiać z władzami Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Turcji o tym, żeby zlikwidować siatkę połączeń lotniczych z Mińskiem. - Doprowadźcie do sytuacji, że połączenia lotnicze będą zlikwidowane lub zawieszone. Nie zachowujcie się, jak dzieci we mgle, które jedyne, co potrafią, to walczyć z 2-letnim, zasmarkanym dzieckiem i wystraszoną 5-letnią dziewczynką – dodaje Gość Radia ZET.

Kwiatkowski: Każdy może spotkać się z taką sytuacją

Pytany o to, na jakim etapie jest jego sprawa sądowa, w której zarzutem jest popełnienie przestępstw nadużycia władzy, w związku z postępowaniami konkursowymi na stanowiska w NIK, były prezes Izby opowiada, że prokurator nie przekazał materiału do sądu. - Po reprymendzie ze strony sądu usłyszeliśmy, że nie może przekazać materiału. Ale w ramach przepisów covidowych, cichaczem przemknął przez parlament – wydawało się - niewinny zapis, że prokuratura może zniszczyć materiały zgromadzone w śledztwie, jeśli nie są istotne z punktu widzenia materiału dowodowego – opisuje Gość Radia ZET. Kwiatkowski podkreśla: - Każdy może się spotkać z sytuacją, że prokurator wypreparuje taki „materiał dowodowy”, jaki będzie mu wygodny, skieruje akt oskarżenia, a resztę materiału zniszczy, jako nieistotne z jego punktu widzenia.

Wizyta ABW w redakcji „Wprost” i próba odebrania laptopa? - Ta sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca, była kompromitująca – komentuje były polityk PO.

RadioZET/MA